W czasach pandemii rządzący chętnie podpierają się stanowiskiem Światowej Organizacji Zdrowia. Zwłaszcza gdy im to pasuje.

W Polsce minister zdrowia przez długi czas tłumaczył niewielką liczbę wykonywanych testów wykrywających obecność wirusa SARS-CoV-2 zaleceniem WHO (ang. World Health Organization), by przeprowadzać badania molekularne, polegające na identyfikacji w organizmie genomu mikroba. Są one najbardziej wiarygodne, ale drogie i czasochłonne. Kiedy jednak dyrektor generalny WHO zaapelował do państw o jak największą liczbę testów (słynne: „Testing, testing, testing”), Łukasz Szumowski przestał powoływać się na nową rekomendację.

Dalsza część artykułu dostępna dla posiadaczy prenumeraty cyfrowej. Wykup dostęp już za 4 zł!
Zaloguj się lub Wykup
Sprawdź Wykup
Anuluj
Pełny dostęp do treści na 7 dni za 4 zł.
Pełny dostęp do treści na 30 dni za 15 zł.
Pełny dostęp do treści na 90 dni za 40 zł.
Pełny dostęp do treści na 180 dni za 70 zł.
Odblokuj na 7 dni
Odblokuj na 30 dni
Sprawdź
Odblokuj na 90 dni
Odblokuj na 180 dni
Odblokuj
Anuluj

Facebook Comments