Unijna dotacja na kościelny parking w Łopienniku Nadrzecznym wymagała wkładu własnego. Parafia dała 51 tys. zł. Gmina 69 tys. zł.

Niecałe 50 km od Zamościa w niewielkiej gminie Łopiennik Górny (woj. lubelskie) przed kilkoma dniami urzędnicy dogonili współczesny świat i wprowadzili możliwość płatności kartą w urzędzie. Najwyraźniej w podziękowaniu za ten boski wynalazek postanowili w Łopienniku Nadrzecznym przy kościele pw. św. Bartłomieja Apostoła przebudować parking.

– Celem inwestycji było nadanie obiektowi właściwych funkcji użytkowych – mówi lokalnemu pismu „Nowy Tydzień” Karol Stęplowski, wicewójt Łopiennika Górnego. – Zakres wykonanych robót obejmował wykonanie nowej nawierzchni z kostki brukowej i częściowo z płyt ażurowych… Wprowadzono także nową organizację ruchu na przebudowanym terenie – dodaje.

Nieruchomość, na której zlokalizowany jest parking należy do parafii. Napychanie kościelnej kasy nie przeszkadzało widać władzom gminy, które do kościelnego interesu dołożyły 69 tys. zł. Na wybudowanie wybrukowanego parkingu dla kilkudziesięciu samochodów gmina pozyskała unijną dotację z projektu „Rewitalizacja zdegradowanych przestrzeni publicznych w Gminie Łopiennik Górny” w wysokości ok. 280 tys. zł. W tym ze środków unijnych ok. 250 tys. zł oraz z budżetu państwa w wysokości ok. 30 tys. zł. Parafia dołożyła 51 tys. zł wkładu własnego, resztę dała gmina. Jak tłumaczy Stęplowski stało się tak z uwagi na to, że „plac parkingowy położony jest częściowo w pasie drogi gminnej”.

Zaledwie dwa tygodnie temu Artur Sawa, wójt Łopiennika Górnego, chwalił się zdobyciem grantu z projektu „Zdalna Szkoła +” w wysokości 55 tys. zł, które pozwoliły na zakup 16 zestawów komputerowych dla dzieci wykluczonych cyfrowo. Ile zestawów można byłoby kupić za 69 tys. zł?

Facebook Comments
Poprzedni artykułW kościele po kościółkowemu
Następny artykułPirat drogowy w sutannie
Katarzyna Wilk-Wojtczak
Od czterech lat niezmiennie 30-latka. Absolwentka filologii polskiej; z mediami związana od 2012 r. Debiut dziennikarski w gazecie lokalnej „Nowy Tydzień” (woj. lubelskie), gdzie zajmowała się tzw. kryminałką. Okazało się to jednak za mało hardcorowe. Zaliczyła epizody w łódzkim radiu (Parada) i lokalnym dzienniku („Express Ilustrowany”), a od 2016 r. ostrzy pazury na księżach. Chowa je po przekroczeniu progu domu, gdzie zmienia się w troskliwą mamę bliźniaków. Miłośniczka zwierząt i sportu ekstremalnego – ciuchlandy, secondhandy i szmateksy. Lepiej odnajduje się w internecie niż w kuchni, co przyprawia jej męża o kolejne siwe włosy. (Jest prawdziwą Wilczycą, walczącą do końca o swoje, choć zdarza się, że nie ma racji – przyp. red).