fot. Adobe Stock
Ksiądz Mariusz K., były wikary w Jemielnicy, za molestowanie 13-latka trafi na 2,5 roku za kratki. Oskarżony odwołał się od wyroku pierwszej instancji, ale sąd apelacyjny nie znalazł podstaw do złagodzenia kary.

Ks. Mariusz K. w parafii w Jemielnicy (woj. opolskie) odpowiadał m.in. za przygotowywanie ministrantów do służby. Tak poznał wówczas 13-letniego Darka Kołodzieja. Zdobył zaufanie chłopca i jego rodziny, a potem zabrał Darka na wycieczkę i tam wykorzystał. Jak pisaliśmy w „FiM” nr 14/2019, zanim Darek powiedział komukolwiek o tym, co go spotkało (ksiądz dotykał jego miejsc intymnych i masturbował się przy nim), przeżywał prawdziwe katusze. Po trzech miesiącach wyjawił prawdę matce. Kobieta wraz z przyjaciółką powiadomiły kurię. Po miesiącach zwlekania i prób zamiatania sprawy pod dywan, ta w końcu powiadomiła prokuraturę.

W kwietniu 2018 r. w Strzelcach Opolskich ruszył proces wikariusza. Ponad rok później sąd pierwszej instancji uznał winę oskarżonego i skazał Mariusza K. na karę 2,5 roku więzienia i zapłatę częściowego zadośćuczynienia w kwocie 43 tys. zł. Zabronił także duchownemu jakichkolwiek kontaktów z ofiarą, a także orzekł zakaz zbliżania się na odległość mniejszą niż 150 metrów przez 10 lat. Od wyroku odwołał się obrońca oskarżonego, który chciał dla niego łagodniejszej kary. Surowszego wyroku domagali się natomiast prokurator oraz pełnomocnik Darka. Przed kilkoma dniami sąd apelacyjny utrzymał rozstrzygnięcie w mocy.

– Sąd pierwszej instancji uznał, że należy wymierzyć karę izolacyjną i sąd odwoławczy podziela to stanowisko. Oskarżony działał z premedytacją. Uknuł misterną intrygę, by doprowadzić młodego człowieka do poddania się jego woli. Sąd pierwszej instancji wziął też pod uwagę, że oskarżony był dla pokrzywdzonego na piedestale, więc nadużył zaufania, jakim młody ministrant darzył księdza – uzasadniał sędzia Artur Grabowski z Sądu Okręgowego w Opolu. Wyrok jest prawomocny.

Jak dowiedzieliśmy się ani ksiądz, ani kuria nie chcą płacić zadośćuczynienia. Ksiądz twierdzi, że nie ma majątku, a kuria tłumaczy, że nie jest odpowiedzialna za to, co się stało.

– Wyrok oczywiście cieszy, ale obawiam się, że to jeszcze nie koniec tej sprawy – mówi „FiM” Dariusz Kołodziej i nie wyklucza, że będzie walczył w sądzie cywilnym o zadośćuczynienie od kurii.

Facebook Comments
Poprzedni artykułLubelskie: Ksiądz z Białopola z koronawirusem
Następny artykułProwincjałki (6)
Katarzyna Wilk-Wojtczak
Od czterech lat niezmiennie 30-latka. Absolwentka filologii polskiej; z mediami związana od 2012 r. Debiut dziennikarski w gazecie lokalnej „Nowy Tydzień” (woj. lubelskie), gdzie zajmowała się tzw. kryminałką. Okazało się to jednak za mało hardcorowe. Zaliczyła epizody w łódzkim radiu (Parada) i lokalnym dzienniku („Express Ilustrowany”), a od 2016 r. ostrzy pazury na księżach. Chowa je po przekroczeniu progu domu, gdzie zmienia się w troskliwą mamę bliźniaków. Miłośniczka zwierząt i sportu ekstremalnego – ciuchlandy, secondhandy i szmateksy. Lepiej odnajduje się w internecie niż w kuchni, co przyprawia jej męża o kolejne siwe włosy. (Jest prawdziwą Wilczycą, walczącą do końca o swoje, choć zdarza się, że nie ma racji – przyp. red).