Gdy przed nowotarskim sądem ruszył proces ks. Mariana W., oskarżonego o wykorzystywanie seksualne 11 chłopców, na jaw wyszło, że trójkę dzieci molestował również inny duchowny.

Ksiądz Marian W., były proboszcz parafii w Grywałdzie i Szalowej (woj. małopolskie), przez lata pracował jeszcze w kilku innych parafiach w diecezji tarnowskiej. W lipcu ubiegłego roku ksiądz został zatrzymany przez policję w domu dla duchownych emerytów w Tarnowie. Prokuratura Okręgowa w Nowym Sączu zarzuciła mu, że od 2003 r. do 2012 r. dopuścił się 12 przestępstw, polegających na wykorzystywaniu seksualnym osób poniżej 15. roku życia, wobec których duchowny miał stosunek zależności, a także spowodowanie u części pokrzywdzonych średniego uszczerbku na zdrowiu, czyli tzw. zespołu stresu pourazowego. Chodzi o 11 chłopców poniżej 15. roku życia. Wszyscy oni byli lektorami lub ministrantami służącymi do mszy.

Śledczy ustalili również, że Marian W. zmuszał do czynności seksualnych także 11 innych ministrantów. Ich historie „nie weszły” jednak do aktu oskarżenia, ponieważ czyny te uległy przedawnieniu. Przy okazji śledztwa ustalono, że niektórzy chłopcy skrzywdzeni przez księdza Mariana W. byli później wykorzystywani przez zakonnika Jarosława O.

Prokuratura Okręgowa w Nowym Sączu skierowała już do Sądu Rejonowego w Gorlicach akt oskarżenia przeciwko zakonnikowi. Zarzuca mu popełnienie na terenie Szalowej trzech przestępstw przeciwko wolności seksualnej w stosunku do trzech różnych osób.

– Jedno z nich to przestępstwo z art. 197 § 2 kk, polegające na doprowadzeniu przemocą do poddania się tzw. innym czynnościom seksualnym, jak również wykonaniu takich czynności. Drugie to przestępstwo z art. 199 § 2 kk, które zostało popełnione poprzez nadużycie stosunku zależności, występującego między kapłanem a lektorem i doprowadzenie w ten sposób do obcowania płciowego w formie stosunku oralnego. Oba powyższe przestępstwa zostały popełnione w październiku 2009 r. Wreszcie trzecie przestępstwo, popełnione w lutym 2012 r., polegało na wykorzystaniu bezradności pokrzywdzonego, wynikającej z jego upojenia alkoholowego, i doprowadzeniu go do poddania się innej czynności seksualnej, co stanowiło przestępstwo z art. 198 kk – informuje Leszek Karp, rzecznik PO w Nowym Sączu.

Śledczy nie zdradzają, czy pedofile wiedzieli o swoich poczynaniach. Przypomina to sprawę kręgu duchownych pedofilów z Pittsburgha w USA, gdzie każdy duchowny upatrywał sobie ofiary, a potem „dzielił się” nimi z innymi pedofilami w sutannach.

Rozpoznanie doświadczonego już molestowaniem miały pedofilom ułatwiać wręczane dzieciom w prezencie złote łańcuszki
z krzyżykiem.

Facebook Comments
Poprzedni artykułHistoria PJK. Krótki kurs
Następny artykułJak sto lat temu walczono z paskarstwem
Od czterech lat niezmiennie 30-latka. Absolwentka filologii polskiej; z mediami związana od 2012 r. Debiut dziennikarski w gazecie lokalnej „Nowy Tydzień” (woj. lubelskie), gdzie zajmowała się tzw. kryminałką. Okazało się to jednak za mało hardcorowe. Zaliczyła epizody w łódzkim radiu (Parada) i lokalnym dzienniku („Express Ilustrowany”), a od 2016 r. ostrzy pazury na księżach. Chowa je po przekroczeniu progu domu, gdzie zmienia się w troskliwą mamę bliźniaków. Miłośniczka zwierząt i sportu ekstremalnego – ciuchlandy, secondhandy i szmateksy. Lepiej odnajduje się w internecie niż w kuchni, co przyprawia jej męża o kolejne siwe włosy. (Jest prawdziwą Wilczycą, walczącą do końca o swoje, choć zdarza się, że nie ma racji – przyp. red).