Episkopat walczy z pedofilią w Kościele, finansując druk i wysyłkę plakatów. Te działania, choć stwarzają jedynie pozory pomocy, i tak nie podobają się wiernym.

Inicjatywa „Zranieni w Kościele” wysłała do proboszczów wszystkich polskich parafii rzymsko- i greckokatolickich plakaty z informacją o telefonie wsparcia dla osób, które doświadczyły przemocy seksualnej w środowisku kościelnym. Choć inicjatywa powstała dzięki świeckim katolikom, episkopat chętnie lansuje się na niej, pokazując, że w temacie kościelnej pedofili jednak „coś” robi. I tak ze wszystkich możliwych katolickich mediów i portali społecznościowych możemy się dowiedzieć, że do parafii wraz z plakatami dotarł list prymasa Polski abp. Wojciecha Polaka, zachęcający do wywieszania tychże przed kościołami. Jak również donosi w specjalnie napisanym z okazji akcji artykule katolicki portal Deon.pl: „Druk i wysyłkę plakatów sfinansowała fundacja powołana przez Konferencję Episkopatu Polski”.

Na stronie inicjatywy Zranieni.info czytamy, że z działającego raz w tygodniu tylko przez trzy godziny bezpłatnego numeru 800 280 900 w pierwszym roku jego działalności skorzystano 121 razy. 25 z tych spraw przekazano już prawnikom. Trudno jednak o informację, jacy to prawnicy czy które prokuratury zajmują się tymi sprawami lub też jaką konkretną pomoc otrzymały ofiary („FiM” 19/2020).

Okazuje się, że niektórym katolikom przeszkadza nawet samo informowanie o numerze telefonu dla skrzywdzonych przez duchownych.

„Dlaczego nasze dzieci mają patrzeć na te plakaty?” – zapytała związana z T. Rydzykiem redakcja „Naszego Dziennika”. „Ofiarom przestępstw należy się wsparcie, to jest oczywiste. Przestępcy, którzy zdradzili Kościół, Ewangelię i skrzywdzili dzieci, powinni ponieść karę, to też jest oczywiste. Ale taka akcja plakatowania kościołów jest nie do przyjęcia!” – napisał w „ND” Sławomir Jagodziński.

Zdaniem Jagodzińskiego, akcja fałszywie sugeruje, że w każdej parafii są przestępcy, a ich ofiarom nikt nie chce pomóc. Utwierdza także promowany przez antykatolickie ośrodki na całym świecie fałszywy stereotyp „kapłan równa się pedofil”.
„Ma to posmak totalitarnych metod działania zgodnych z formułą: jak nie ma przestępców, to trzeba lepiej poszukać” – napisał. „W gablotach kościelnych niech pozostaną takie informacje, które pomogą wiernym rozwijać swą wiarę i uświęcać się przez modlitwę, zaangażowanie apostolskie i świadectwo pobożnego życia” – przekonuje, propagując kulturę milczenia, ukrywania przestępstw, a także fałszywe miłosierdzie wobec sprawców.

Facebook Comments
Poprzedni artykułZakaz pielgrzymek
Następny artykułSzpitale umierają
Katarzyna Wilk-Wojtczak
Od czterech lat niezmiennie 30-latka. Absolwentka filologii polskiej; z mediami związana od 2012 r. Debiut dziennikarski w gazecie lokalnej „Nowy Tydzień” (woj. lubelskie), gdzie zajmowała się tzw. kryminałką. Okazało się to jednak za mało hardcorowe. Zaliczyła epizody w łódzkim radiu (Parada) i lokalnym dzienniku („Express Ilustrowany”), a od 2016 r. ostrzy pazury na księżach. Chowa je po przekroczeniu progu domu, gdzie zmienia się w troskliwą mamę bliźniaków. Miłośniczka zwierząt i sportu ekstremalnego – ciuchlandy, secondhandy i szmateksy. Lepiej odnajduje się w internecie niż w kuchni, co przyprawia jej męża o kolejne siwe włosy. (Jest prawdziwą Wilczycą, walczącą do końca o swoje, choć zdarza się, że nie ma racji – przyp. red).