Błogosławieni, którzy się smucą, albowiem oni będą pocieszeni. Błogosławieni cisi, albowiem oni posiądą ziemię (Mt 5,4–5).

Powyższe stwierdzenia mogą wydawać się sprzeczne z Dobrą Nowiną, którą głosił Jezus. Bo czy można doświadczyć szczęścia przez smutek? A jeśli tak, to kogo Jezus miał na myśli, mówiąc: Błogosławieni, którzy się smucą?

Ubodzy w duchu

Przede wszystkim miał na myśli tych, którzy są świadomi swojego ubóstwa duchowego. Ubóstwo duchowe wiąże się bowiem z duchowym bankructwem, ze świadomością grzechu oraz smutkiem, który on wywołuje. Jezus nie mówił więc o smutku spowodowanym na przykład utratą pracy, zdrowia lub bliskiej nam osoby, ale o smutku wynikającym ze świadomości grzechu, czyli wyrządzonego zła.

Dzisiaj taki smutek należy do rzadkości. Wielu ludzi odczuwa bowiem wręcz satysfakcje, gdy może komuś „dokopać”, kogoś oczernić, oszukać i okraść. Coraz rzadziej odczuwa się też wyrzuty sumienia z powodu wyrządzonego zła. Staliśmy się podobni do religijnych faryzeuszy, którzy na zewnątrz wydawali się ludziom sprawiedliwi, wewnątrz zaś byli pełni obłudy i bezprawia (Mt 23,28). Jednak dopóki uważamy się za duchowo zdrowych, sprawiedliwych i finansowo niezależnych oraz wydaje się nam, że niczego nie potrzebujemy i możemy być spokojni o swoją przyszłość, jesteśmy tak samo godni politowania, jak ów ewangeliczny bogacz, który pomieszał pojęcia bogactwa i ubóstwa. Do jakiego stopnia był on pewny świetlanej przyszłości, świadczą jego słowa: Duszo, masz wiele dóbr złożonych na wiele lat; odpocznij, jedz, pij, wesel się. Ale Bóg rzekł mu: Głupcze, tej nocy zażądają duszy twojej; a to, co przygotowałeś, czyje będzie? Tak będzie z każdym, który skarby gromadzi dla siebie, a nie jest w Bogu bogaty (Łk 12,19–21).

Oto dlaczego Jezus powiedział: Nie potrzebują zdrowi lekarza, lecz ci, co się źle mają (…). Nie przyszedłem wzywać sprawiedliwych, lecz grzeszników (Mt 9,12–13). Dopóki bowiem grzech nam nie doskwiera i nie uświadamiamy sobie swojej grzeszności, nie będziemy też odczuwali smutku z powodu swoich błędów, uchybień i grzechów, i nie będziemy gotowi się do nich przyznać i odwrócić się od nich.

Smutek według Boga

Szczęśliwymi, którzy się smucą, są więc jedynie ci, którzy mają już dość swoich występków, wyznają je i porzucają. Taki smutek nazwany został błogosławionym smutkiem, smutkiem według Boga, bo sprawia on upamiętanie ku zbawieniu i nikt go nie żałuje… (2 Kor 7,10).
Biblijnym przykładem takiego smutku jest między innymi król Dawid, który tak ubolewał nad zbrodnią, której się dopuścił: Zmiłuj się nade mną, Boże, według łaski swojej, według wielkiej litości swojej zgładź występki moje! Obmyj mnie zupełnie z winy mojej i oczyść mnie z grzechu mego! Ja bowiem znam występki swoje i grzech mój zawsze jest przede mną (…). Serce czyste stwórz we mnie, o Boże, a ducha prawego odnów we mnie (Ps 51,3–5.12).

On też w innym psalmie pokutnym wyznał: Błogosławiony ten, któremu odpuszczono występek, którego grzech został zakryty! Błogosławiony człowiek, któremu Bóg nie poczytuje winy, a w duchu jego nie obłudy! (…) Rzekłem: Wyznam występki moje Bogu; wtedy Ty odpuściłeś winę grzechu mego (Ps 32,1–2.5).

Z przytoczonych psalmów wynika więc, że Dawid nie tylko ubolewał z powodu zła, którego się dopuścił, ale także był przekonany o odpuszczeniu jego grzechów. Nie doszłoby jednak do tego, gdyby ich nie wyznał i nie zapragnął całkowitego oczyszczenia, jak czytamy: Kto ukrywa występki, nie ma powodzenia, lecz kto je wyznaje i porzuca, dostępuje miłosierdzia (Prz 28,13), ponieważ ofiarą Bogu miłą jest duch skruszony (Ps 51,19 por. Iz 57,15; 66,2).

Podobnie było w przypadku syna marnotrawnego, który „wejrzał w siebie” i postanowił powrócić do ojca swego oraz wyznać mu: Ojcze, zgrzeszyłem przeciwko niebu i przeciwko tobie. Już nie jestem godzien nazywać się synem twoim, uczyń ze mnie jednego z najemników swoich (Łk 15,17–19).

Szkoda, że dziś niektórzy próbują przekonać nas o tym, iż biblijna nauka o grzeszności ludzkiej natury, o wyrzutach sumienia i skrusze, jest szkodliwa dla człowieka. Skutki tego są bowiem opłakane, co wyraźnie widać w życiu coraz bardziej zagubionych i bezradnych ludzi. Dotyczy to zarówno „małych”, jak i „wielkich” tego świata. Ponieważ jeśli odrzuca się biblijną potrzebę nawrócenia, polegającą na wyznaniu i porzuceniu grzechu, nie ma innego sposobu, aby uzyskać wewnętrzny pokój i radość.

Szczęście w wyciszeniu

Ubóstwo ducha i autentyczny żal za grzechy mają więc ogromny wpływ na nasze życie, zarówno na wyciszenie, jak i właściwie pojętą pokorę. Kto bowiem ma świadomość własnych braków i uchybień, ten nie tylko staje się bardziej wyrozumiały, tolerancyjny i wrażliwy, ale także dystansuje się niemal od wszystkiego, o co zabiega większość ludzi.

Jak widać, pomiędzy ubóstwem ducha, skruchą a spokojem wewnętrznym i łagodnym usposobieniem istnieje ścisły związek.

Niestety, z natury rzadko kto z nas bywa cichy, łagodny i pokorny. Takie cechy charakteru lub temperamentu są jednak osiągalne. W innym przypadku Jezus nie powiedziałby do uczniów swoich: Uczcie się ode mnie, że jestem cichy i pokornego serca, a znajdziecie ukojenie dla dusz waszych (Mt 11,29). Ale czy ludzie wierzący rzeczywiście skutecznie się tego uczą? Czy nie jest raczej tak, że brak nam pokory i cichości? Czy nie dostrzegamy niemal na każdym kroku zdziczenia obyczajów, agresji w domach, w szkołach, na ulicach i stadionach? Co jest tego przyczyną? Niewątpliwie jedną z przyczyn tego stanu rzeczy jest powszechna niemal nieznajomość i ignorowanie ewangelicznego przesłania. Poza tym nieobojętny jest tu również przykład przywódców religijnych i politycznych, którzy z pogardą wypowiadają się o „innych”. Słyszymy to przecież raz za razem podczas obrad sejmowych, wystąpień biskupów, a ostatnio także słyszeliśmy to podczas kampanii prezydenckiej, gdy z nienawiścią i pogardą odnoszono się nie tylko do kontrkandydata prezydenta Andrzeja Dudy, ale także do osób o odmiennej orientacji seksualnej czy osób innej narodowości.

Znamienne szczególnie jest to, że pomiędzy cichym i pokornym Chrystusem a jego rzekomymi namiestnikami (klerem) istnieje przepaść nie do pokonania. Usprawiedliwiają oni bowiem swoją pozycję oraz przepych, w jakim żyją pokrętnym twierdzeniem, że nie reprezentują Chrystusa w jego uniżeniu, ale w jego chwale. Że twierdzenie to nie ma uzasadnienia w Biblii, świadczą o tym następujące słowa Jezusa skierowane do uczniów: Wiecie, że książęta narodów nadużywają swej władzy nad nimi, a ich możni rządzą nimi samowolnie. Nie tak ma być między wami; ale ktokolwiek by chciał między wami być wielki, niech będzie sługą waszym. I ktokolwiek by chciał być między wami pierwszy, niech będzie sługą waszym (Mt 20,25–27).

Co więcej, Jezus powiedział im również: Nie pozwalajcie się nazywać Rabbi, bo jeden tylko jest – Nauczyciel wasz, Chrystus, a wy wszyscy jesteście braćmi. Nikogo też na ziemi nie nazywajcie Ojcem swoim; albowiem jeden jest Ojciec wasz, Ten w niebie. Ani nie pozwalajcie się nazywać przewodnikami, gdyż jeden jest przewodnik wasz, Chrystus (Mt 23,8–10).

A oto jak apostoł Piotr napominał starszych, czyli tzw. biskupów: Paście trzodę Bożą (…) ochotnie (…), nie dla brzydkiego zysku (…), nie jako panujący (…), lecz jako wzór dla trzody (1 P 5,2–3), czyli w duchu cichości i pokory Chrystusowej, pamiętając o tym, że pycha chodzi przed upadkiem, a wyniosłość ducha przed ruiną (Prz 16,18). Niczego bowiem tak bardzo nam wszystkim nie potrzeba, jak cichości i łagodności oraz pokory Chrystusowej. Tym bardziej że cechy te, wraz z ubóstwem ducha, to również pierwsze znamiona obywateli Królestwa Bożego.

Facebook Comments
Poprzedni artykułZetemkowcy
Następny artykułKurki. Moje ulubione grzyby
Bolesław Parma
Absolwent Seminarium Duchownego Kościoła Adwentystów Dnia Siódmego w Podkowie Leśnej. Jest żonaty, ma dwie dorosłe córki i syna. Od 35 lat prowadzi działalność kaznodziejsko-duszpasterską w autonomicznych zborach protestanckich. Przez kilka lat prowadził ją również wśród osób uzależnionych od alkoholu. W 2000 r. rozpoczął współpracę z tygodnikiem „Fakty i Mity”, która trwa aż do teraz. Owocem tej współpracy – artykułów, które ukazywały się w „FiM” – jest kilka książek: „Prawda o dogmatach Kościoła katolickiego”, „Przypowieści Jezusa”, „Niepokorni synowie Kościoła”, „Pytania dotyczące Biblii”, „Pytania i odpowiedzi”, „Biblia, wiara, religia” oraz „Świat i Kościół w proroczej perspektywie”. Pasjonuje go biblistyka, historia, archeologia, literatura. Urzeka piękno gór, lasów, przyrody. Wolne chwile lubi spędzać przy dobrym filmie, książce, muzyce. Amatorsko sam gra na gitarze i harmonijce ustnej. (Wspaniale śpiewa! Ma serce anioła i duszę czystą jak woda z najczystszego źródła – przyp. red.).