Zaprowadzenie chrześcijaństwa R.P.965, z cyklu "Dzieje Cywilizacji w Polsce"; Jan Matejko
Podlascy samorządowcy ogłosili misję chrystianizacyjną… chcą świętować narodowe chrzciny.

Podczas ostatniej sesji sejmiku podlaskiego (25 lutego) jego przewodniczący Bogusław Dębski z Prawicy Rzeczypospolitej (konwertyta z PiS) rzucił rękawicę swoim bogobojnym kolegom i całemu województwu, ogłaszając szeroko zakrojoną akcję chrystianizacyjną. Akcja ma się rozgrywać w „samorządach różnych szczebli”, szkołach, ośrodkach kultury i w podległym samorządowi Podlaskim Instytucie Kultury.

Chodzi o kultywowanie państwowego Święta Chrztu Polski, którego istnienie zawdzięczamy Sejmowi „dobrej zmiany”. Ten w ubiegłym roku, pod osłoną nocy, przyjął odpowiednią ustawę w tej sprawie, ponoć by „zachęcić Polaków do refleksji i wywieszenia w tym dniu biało-czerwonych flag”. Święto 14 kwietnia nie jest jednak dniem wolnym od pracy. Jest za to dniem powstania Obozu Radykalnie Narodowego (ONR). Mimo to Dębski upiera się, by „rozpropagować” ten dzień jako narodowe chrzciny, choć… pomysłów na to „propagowanie” nie ma.

Najśmieszniejsze jest to, że badania archeologiczne z ostatnich lat dowodzą, że w 966 r. żadnego chrztu Polski nie było, „był tylko chrzest Mieszka i jego dworu” – podaje portal Wielkahistora.pl.

„Słynne kroniki Galla Anonima i Wincentego Kadłubka mają niewielką wartość w odniesieniu do tematu nawrócenia Piastów. Gall tworzył niemal sto pięćdziesiąt lat po tym, jak czeska księżniczka Dobrawa przybyła do Wielkopolski w towarzystwie kapelanów. W przypadku Kadłubka ten dystans czasowy jest nawet większy. Co poczciwy biskup mógł wiedzieć o wydarzeniach sprzed, bagatela, dwustu trzydziestu lat” – zastanawiają się historycy i przytaczają przykłady konwersji ruskiej księżnej Olgi, a także wiele nawróceń wodzów w Skandynawii, którzy przyjmowali chrzest indywidualnie, nie zmuszając do tego nawet własnych dzieci, krewniaków czy współpracowników.
Coś by się poświętowało – mruczy znudzona prawica, a tu pech… okazji brak.

Facebook Comments