Henryk Hoser ma świetne samopoczucie. Choć nazwisko emerytowanego arcybiskupa pada w związku z aferą pedofilską w polskim Kościele, przez wiernych jest przyjmowany jak kapłan o nieposzlakowanej opinii i wzór cnót. Nie inaczej było w parafii Dobrego Pasterza w Miedzeszynie.

Były flagi papieskie, ksiądz z gitarą, dwa chóry, w tym jeden dziecięcy, oraz blisko 20 małoletnich ministrantów. By nadać jeszcze większej wyjątkowości zgromadzeniu, podczas mszy odbył się sakrament chrztu, którego udzielił oczywiście bohater dnia. Na zakończenie uroczystości padły podziękowania od proboszcza, wręczono kapłanowi w biskupiej mitrze białe róże od wiernych i życzenia „dla ekscelencji za przyniesienie Maryjnego tchnienia modlitwy, wyciszenia i zawierzenia, które jak płaszczem otacza każdego człowieka”. Egzaltacja zgromadzonych zakończyła się dopiero w momencie, gdy jego eminencja opuścił swoim luksusowym samochodem teren parafii.

Arcybiskupa nie opuszczało bardzo dobre samopoczucie.
– Zbliżam się do 45. rocznicy święceń kapłańskich, a więc jestem już staruszkiem zgrzybiałym, ale jeszcze Pan Bóg mi daje okazje, żeby głosić Słowo Boże i siły, by budować ten Kościół – mówił wzruszony do łez Henryk Hoser.

Podczas homilii 76-letni kapłan spokojnym głosem twierdził, że nie należy się niczego obawiać.
– Czytałem takie artykuły, że to co się teraz dzieje jest zwiastowaniem śmierci Kościoła. Tak nie będzie, ponieważ Jezus jest nieśmiertelny. On obiecał nam, że tego Kościoła nikt nie powali, nikt nie unicestwi. Kościół jest drogą ludzi do nieba i ta droga nigdy nie przestanie istnieć. Na tym polega wiara, nie wiara w grzeszników, którzy ten Kościół opuścili, czy też splamili swoimi grzechami. On jest jeden, święty, powszechny i apostolski.

Arcybiskup Hoser wskazywał także winnych zamieszania związanego z pedofilią w polskim Kościele, podpierając się wyjątkowym autorytetem.
– Jezus jest realistą, gdy mówi, że przyjdą zgorszenia, bo piekło przecież działa, szatani działają. Zło w człowieku działa, lecz biada temu człowiekowi, przez którego te zgorszenia przyjdą – dodał na zakończenie człowiek, którego decyzje, a w zasadzie ich brak, doprowadziły do sytuacji, w której znalazła się instytucja polskiego Kościoła katolickiego.
Nazwisko Hosera znajduje się w raporcie Fundacji „Nie lękajcie się” na temat naruszeń prawa przez biskupów w kontekście księży sprawców przemocy seksualnej wobec dzieci. To za jego rządów podległy mu ksiądz Grzegorz K., mimo ciążącego na nim wyroku za molestowanie małoletniego, był proboszczem w jednej z parafii, gdzie opiekował się grupą 32 ministrantów. Hoser, ówczesny arcybiskup warszawsko-praski, usunął księdza z tej funkcji dopiero po emisji głośnego reportażu w telewizji TVN24 w 2014 r. Do momentu emisji filmu braci Sekielskich sprawa Grzegorza K. była jedną z najgłośniejszych afer pedofilskich w polskim Kościele.

Facebook Comments