Jeden z Czytelników pyta: Czy właściwą rzeczą jest, aby politycy wspierali doktryny kościelne, gloryfikowali patronów i świętych oraz prowadzili kampanię upamiętniającą 100. rocznicę urodzin Karola Wojtyły?

Zacznę od tego, że jakkolwiek w ramach państwa teokratycznego w starożytnym Izraelu królowie na ogół popierali oficjalną religię, to jednak Jezus był przeciwny jakimkolwiek układom religijno-politycznym. Wyraźnie i dobitnie podkreślił to, mówiąc: Oddawajcie co jest cesarskiego, cesarzowi, a co Bożego, Bogu” (Mt 22,21), czy też, jak podaje Ewangelia Jana: Królestwo moje nie jest z tego świata; gdyby z tego świata było Królestwo moje, słudzy moi walczyliby, abym nie był wydany Żydom (J 18,36).

Co więcej, Apokalipsa św. Jana zapowiada wręcz sąd nad królami, którzy zawarli sojusz z największym systemem religijnym – „wszetecznicą” – i popierali jej wierzenia oraz praktyki (kult, obrzędy). Czytamy: Chodź, pokażę ci sąd nad wielką wszetecznicą, która rozsiadła się nad wielu wodami, z którą nierząd uprawiali królowie ziemi, a winem jej nierządu upijali się mieszkańcy ziemi (Ap 17,1–2).

Krytyczny stosunek do władzy

Nie są to jednak jedyne teksty wymierzone przeciwko zespoleniu władzy świeckiej z religią. O wyraźnym bowiem dystansie Jezusa wobec jakiegokolwiek aliansu z władzą świecką, odrzuceniu politycznego przywództwa oraz świeckich metod i środków w krzewieniu idei Królestwa Bożego świadczy również jego zdecydowany sprzeciw wobec szatańskiej pokusy, dotyczącej „władzy i chwały” królestw tego świata (Łk 4,5–7), sprzeciw wobec żądań tłumu, który chciał Jezusa obwołać królem (J 6,15), a także sprzeciw wobec wojowniczo nastawionego Piotra, który chciał użyć miecza w obronie Jezusa. Reakcja Jezusa na to ostatnie wydarzenie była zdecydowana i jednoznaczna: Włóż miecz swój do pochwy; wszyscy bowiem, którzy miecza dobywają, od miecza giną (Mt 26,52).

Jak widać, chociaż misja Jezusa przypadała na okres okupacji rzymskiej, a sytuacja w samym Izraelu była w wystarczającym stopniu napięta, aby w myśl katolickiej doktryny przeciwstawić się tyranii Rzymu, Jezus nie uległ pokusie połączenia swych sił z ówczesnymi politycznymi siłami Izraela i nie zabiegał o ich poparcie. Wolał raczej zginąć, niż z kimkolwiek się układać i pójść na jakikolwiek kompromis. Nie zabiegał bowiem o chwałę ludzką (J 5,41) ani o jakiekolwiek faworyzowanie głoszonej przez niego doktryny, aby dzięki temu osiągnąć wytyczony sobie cel. Potwierdzają to zresztą również cytowane już słowa: Gdyby z tego świata było Królestwo moje, słudzy moi walczyliby (J 18,36).

Co więcej, Jezus uczył także, że najskuteczniejszym środkiem prowadzącym do wyzwolenia nie tylko z kajdan grzechu, ale również z wszelkich przesądów, zabobonów, stereotypów, fałszywych doktryn oraz zniewalających systemów religijnych (klerykalizacji) i wszelkich przejawów ucisku społecznego jest przede wszystkim poznanie i przyjęcie prawdy, którą głosił (J 8,32). Jezus nie odwoływał się więc do jakichkolwiek struktur władzy świeckiej ani nie zabiegał o jej protekcję, niezależnie od tego, czy rzecz dotyczyła głoszenia Dobrej Nowiny, czy też prawnej ochrony jego osobistego bezpieczeństwa. Głosił bowiem, że do realizacji Bożego celu niezbędne są Boże środki – słowo i moc Boża (Łk 9,1–3; 1 P 4,11), a nie dekrety, ustawy czy poparcie polityków. W swym liście do Koryntian Paweł ujął to tak: Bo chociaż żyjemy w ciele, nie walczymy cielesnymi środkami. Gdyż oręż nasz, którym walczymy, nie jest cielesny (2 Kor 10,3–4, por. Ef 6,10–18).

Alians władzy świeckiej i religijnej

Niestety, tego rodzaju ewangeliczne metody krzewienia idei Królestwa Bożego stosowano zaledwie przez okres pierwszych trzech wieków. Radykalne zmiany zaszły już w IV w., kiedy – jak pisał Karl Barth – cesarz Konstantyn został twórcą chrześcijańskiego Kościoła powszechnego (…), kiedy wyniósł chrześcijaństwo do rangi religii państwowej… i kiedy Kościół rozciągnięto do wymiarów całego społeczeństwa („Volkskirche, Freikirche, Bekenntniskirche” [w:] Leonard Verduin, Anatomia hybrydy). Od tego czasu doktrynę Kościoła rzymskokatolickiego uznano za jedyną oficjalną ideologię państwową, a odstępstwo od niej traktowane było jako przestępstwo – surowo karane.

Ten stan rzeczy trwał właściwie aż do XX w. Za wyznaniowym charakterem państwa, czyli uprzywilejowaną pozycją Kościoła rzymskiego, opowiadali się bowiem wszyscy papieże aż do soboru watykańskiego II. Dopiero podczas obrad tego soboru poddano rewizji dotychczasową uprzywilejowaną pozycję Kościoła, uznano prawo jednostek do swobody w sprawach religii i zaakceptowano równouprawnienie wszystkich związków wyznaniowych.

Niestety, mimo uchwał soborowych, po 1989 r. Kościół rzymskokatolicki w Polsce na powrót zajął uprzywilejowaną pozycję. Przyczynili się do tego nie tylko politycy prawicowi, ale także lewicowi, dzięki którym na nowo wzrosła dominacja kleru i jego wpływ na wszystkie dziedziny życia, ze sferą polityczną włącznie. Przykładem tego jest chociażby wprowadzenie religii do szkół na mocy instrukcji ministra edukacji, wbrew ówczesnej ustawie o świeckości państwowych instytucji edukacyjnych. Następnie – przyznanie pensji katechetom z budżetu państwa, i to wbrew wcześniejszym zapewnieniom prymasa Glempa, że Kościół nigdy nie będzie żądał pieniędzy za katechezę w szkołach. I wreszcie podpisanie konkordatu (28 lipca 1993 r.) pomiędzy rządem Rzeczypospolitej Polskiej a Stolicą Apostolską, który pod każdym względem faworyzuje instytucję Kościoła katolickiego, gwarantując mu nadzwyczajne przywileje kosztem suwerenności naszego państwa. Dodatkowo zaś poważnie obciąża finansowo Skarb Państwa i narusza zasadę równości wszystkich wspólnot religijnych w Polsce, co jest sprzeczne z Konstytucją i z konstytucyjną zasadą bezstronności władz publicznych w sprawach światopoglądowych.

Biblijny werdykt

W świetle tego, co głosił Jezus, faworyzowanie przez polityków jakiejkolwiek społeczności religijnej i jej doktryny oraz finansowanie jakichkolwiek inicjatyw kościelnych, pielgrzymek papieskich, kampanii upamiętniającej 100. rocznicę urodzin Karola Wojtyły, finansowanie instytucji katolickich czy budowy świątyń z budżetu państwa jest absolutnie nie do przyjęcia. Przypomnijmy, że Bóg nie tylko nie mieszka w świątyniach ręką zbudowanych (Dz 17,24), ale nie potrzebuje też żadnych zapisów odwołujących się do Niego, co uczyniono w preambule konstytucyjnej. Zwłaszcza że Biblia zakazuje używania imienia Bożego nadaremno, a z takim właśnie zjawiskiem mamy do czynienia zarówno wśród polityków, jak i kleru.

Ale faworyzowanie i wspieranie przez polityków doktryny kościelnej jest nie do przyjęcia również z tego względu, że wszystkie katolickie dogmaty, święta z niedzielą włącznie, wszystkie zwyczaje, z procesjami, pielgrzymkami i kultem maryjnym oraz kultem relikwii i tzw. świętych z Janem Pawłem II na czele – nie mają żadnych podstaw w Biblii. Zresztą nawet gdyby takie oparcie w Biblii posiadały, politycy powinni stać na straży rozdziału Kościoła od państwa, a nie wspierać działalność tego czy innego kościoła. Tym bardziej że z biblijnego punktu widzenia Bóg nie potrzebuje ani agitacji ze strony nieodrodzonych duchowo polityków, ani wikłania wierzących w sprawy polityczne (por. 2 Kor 6.14–16). Dlatego też udostępnianie kościelnych ambon politykom czy też angażowanie mediów religijnych w rozgrywki polityczne, w kampanie wyborcze i zabieranie głosu w kwestiach politycznych są absolutnie nie do przyjęcia. Miejsca kultu religijnego przeznaczone są bowiem do głoszenia ewangelii, a nie uprawiania polityki, manipulowania wiernymi, np. w czasie kampanii wyborczych, i skłócania narodu.

Facebook Comments
Poprzedni artykułObrazoburca Wat
Następny artykułZ truskawkami…
Bolesław Parma
Absolwent Seminarium Duchownego Kościoła Adwentystów Dnia Siódmego w Podkowie Leśnej. Jest żonaty, ma dwie dorosłe córki i syna. Od 35 lat prowadzi działalność kaznodziejsko-duszpasterską w autonomicznych zborach protestanckich. Przez kilka lat prowadził ją również wśród osób uzależnionych od alkoholu. W 2000 r. rozpoczął współpracę z tygodnikiem „Fakty i Mity”, która trwa aż do teraz. Owocem tej współpracy – artykułów, które ukazywały się w „FiM” – jest kilka książek: „Prawda o dogmatach Kościoła katolickiego”, „Przypowieści Jezusa”, „Niepokorni synowie Kościoła”, „Pytania dotyczące Biblii”, „Pytania i odpowiedzi”, „Biblia, wiara, religia” oraz „Świat i Kościół w proroczej perspektywie”. Pasjonuje go biblistyka, historia, archeologia, literatura. Urzeka piękno gór, lasów, przyrody. Wolne chwile lubi spędzać przy dobrym filmie, książce, muzyce. Amatorsko sam gra na gitarze i harmonijce ustnej. (Wspaniale śpiewa! Ma serce anioła i duszę czystą jak woda z najczystszego źródła – przyp. red.).