Polacy od dawna nie byli tak zgodni. Połączyły nas strach i niepewność.

Resort zdrowia zapewnia, że wszystko jest pod kontrolą. W głównym wydaniu „Wiadomości” jak mantrę powtarza się, że z epidemią radzimy sobie najlepiej w Europie. W partyjnej telewizji głównym problemem jest to, czy oglądając transmisję z mszy trzeba klękać. Abp Gądecki zawierza Polskę z osobna sercu Jezusa i sercu Matki Bożej. Znienawidzeni przez władzę lekarze i pielęgniarki nie są już wyganiani z kraju na dźwięk słowa „podwyżka”; są teraz bohaterami. Oni jednak czują się zostawieni sami sobie.

Strach i selekcja

– Emocje, które w sobie mam, nie mieszczą się już we mnie i wylewają się na zewnątrz, tak jak u wielu moich koleżanek po fachu – mówi 40-letnia Anna, pielęgniarka w jednym z częstochowskich szpitali. – Każdy dzień w szpitalu to swoiste piekło. Rząd nie robi zbyt wiele, żeby to zmienić. To fikcja rysowana czarną kredką… Dostajemy nowe procedury, które wzajemnie się wykluczają. Mamy po kilka sztuk masek, rękawiczek, nie ma respiratorów, środków do dezynfekcji, ręczników. Musimy liczyć, na ile godzin wystarczy nam jedna maseczka.

Niektórzy nie mają ich wcale, bo potrzeba ich bardziej ratownikom, którzy działają na pierwszej linii frontu. Musimy wybierać, kto będzie miał odrobinę ochrony więcej. Nie ma izolatek, nie ma śluz. Nie mamy wody pitnej, ani dla siebie, ani dla pacjentów. Ludzie szyją maseczki. Prywatni przedsiębiorcy dostarczają nam rękawiczki, ręczniki, środki dezynfekcyjne – denerwuje się Anna, ledwo powstrzymując krzyk.

Dalsza część artykułu dostępna dla posiadaczy prenumeraty cyfrowej. Wykup dostęp już za 4 zł!
Zaloguj się lub Wykup
Sprawdź Wykup
Anuluj
Pełny dostęp do treści na 7 dni za 4 zł.
Pełny dostęp do treści na 30 dni za 15 zł.
Pełny dostęp do treści na 90 dni za 40 zł.
Pełny dostęp do treści na 180 dni za 70 zł.
Odblokuj na 7 dni
Odblokuj na 30 dni
Sprawdź
Odblokuj na 90 dni
Odblokuj na 180 dni
Odblokuj
Anuluj

Facebook Comments
Poprzedni artykułKościelni magicy
Następny artykułChiny: reaktywacja
Katarzyna Wilk-Wojtczak
Od czterech lat niezmiennie 30-latka. Absolwentka filologii polskiej; z mediami związana od 2012 r. Debiut dziennikarski w gazecie lokalnej „Nowy Tydzień” (woj. lubelskie), gdzie zajmowała się tzw. kryminałką. Okazało się to jednak za mało hardcorowe. Zaliczyła epizody w łódzkim radiu (Parada) i lokalnym dzienniku („Express Ilustrowany”), a od 2016 r. ostrzy pazury na księżach. Chowa je po przekroczeniu progu domu, gdzie zmienia się w troskliwą mamę bliźniaków. Miłośniczka zwierząt i sportu ekstremalnego – ciuchlandy, secondhandy i szmateksy. Lepiej odnajduje się w internecie niż w kuchni, co przyprawia jej męża o kolejne siwe włosy. (Jest prawdziwą Wilczycą, walczącą do końca o swoje, choć zdarza się, że nie ma racji – przyp. red).