Ukrywa się, ale pisze listy z podziemia. Arcybiskup Carlo Maria Viganò zdobył światową sławę.

Nie swymi osiągnięciami na polu dopieszczania Boga, lecz szarżą na Franciszka w 2018 r., w której wezwał papieża do rezygnacji. Bo ten nie działał wystarczająco energicznie w odniesieniu do przestępstw seksualnych kardynała waszyngtońskiego Theodore’a McCarricka. Fakty są jednak takie, że Franciszek przynajmniej go zlaicyzował, natomiast Benedykt XVI nie zrobił nic, a Jan Paweł II nagrodził pedofila kardynalskim kapeluszem.

W ocenie antyfranciszkańskich akcji Viganò można się różnić… Można było, dotąd. Bo Viganò, od 2018 r. ukrywający się, zaprezentował się właśnie jako pełnokrwisty debil, co więcej: miłośnik i sojusznik polityka o podobnych walorach intelektualnych, Donalda Trumpa.

Viganò (przypomnijmy, że w latach 2011–2016 był nuncjuszem papieskim w Waszyngtonie) napisał ze swego podziemia otwarty list do lidera USA. List to mało, akt strzelisty! Arcybiskup twierdzi, że „zamieszki obywatelskie” po zabiciu przez policję George’a Floyda były sprowokowane przez aktywistów tajemniczego „układu”. To polskie określenie fikcji, którą konserwatyści w USA nazywają „głębokim państwem”. „Układ to sprowokował, bo wirus nieubłaganie zaczynał blednąć. Wiądł też wywołany pandemią alarm społeczny” – bredzi arcybiskup. Viganò wchodzi Trumpowi w siedzenie pochwałą, że „mądrze stawił czoło dzieciom ciemności, które łatwo można zidentyfikować jako układ”. Według zaburzonego i kryjącego się hierarchy, „restrykcje wprowadzone z powodu pandemii były kolosalną operacją z gatunku inżynierii społecznej”.

Viganò ignoruje protesty przeciw rasizmowi i brutalności amerykańskiej policji. Twierdzi, że są one tylko instrumentem, mającym wpłynąć na wynik wyborów, zaszkodzić Trumpowi: „Budują świat bez wolności”. Arcyświr wykrył też „układ w katolicyzmie”. Bezwstydnie słodzi Trumpowi i sobie: „Obaj jesteśmy w walce po tej samej stronie barykady, chociaż używamy innej broni”.

Czy można się dziwić, że po takiej ociekającej wazeliną i kretynizmami epistole Trump doznał orgazmu? „Jestem zaszczycony – tweetował (tokował) – niewiarygodnym listem arcybiskupa Viganò do mnie. Mam nadzieję, że każdy, religijny czy nie, go przeczyta”.
Psychiatrzy na pewno.

Facebook Comments