„Duda nie jest naszym prezydentem”. Rzeczywiście: jest nim Jan Zbigniew Potocki. I wystartuje w wyborach.

Wybory prezydenckie odbędą się 10 maja. Udział w nich zapowiadają różne osoby – można powiedzieć, cała menażeria. Ot, np. Teresa Garland – „Prezydent Tymczasowej Rady Stanu Narodu Polskiego – Społecznego Komitetu Konstytucyjnego”. Dla jej Rady, konstytucja ma być ustawą „uznającą prawdę, Prawo Naturalne, Dekalog, dobro, sprawiedliwość, słuszność i zasadę miłości bliźniego za najwyższe wartości i wytyczne, które mają przyświecać wszystkim orzekającym i pracującym w polskim sądownictwie, prokuraturze, zakładach karnych i Policji”. No i „Krzyż we wszystkich pomieszczeniach na terenie wszystkich instytucji państwowych i sądów w Polsce – jako symbol dobra, prawdy i miłości bliźniego, tj. uniwersalnych wartości ludzkich, za które umarł Chrystus. To będzie jednocześnie sygnał, że era osądzania w Polsce według szatańskich niesprawiedliwych zasad talmudyczno-protestanckich i ich reguł prawnych się skończyła”.
Ale bohaterem tekstu ma być Jan Zbigniew Potocki.

– Po wygranych wyborach zakończę stan wojny z Japonią, ale z Niemcami nie, dopóki nie wypłacą nam reparacji – zapowiadał w „Rzeczpospolitej” 64-letni „Prezydent Wolnej Polski na Wychodźstwie”, „Lieutenant Grand Master Orderu św. Stanisława”, autor konstytucji i… intronizacji Jezusa Chrystusa na króla Polski.

Jedyny legalny

Potocki to polski biznesmen zamieszkały w Niemczech. Podobno 15 sierpnia 2009 r. został wyznaczony przez Juliusza Nowinę-Sokolnickiego na następcę na urzędzie prezydenta RP. Ten sam się wyznaczył na prezydenta, po śmierci prezydenta RP na uchodźstwie Augusta Zaleskiego. Od lat 70. działał jako Prezydent Wolnej Polski na Wychodźstwie równolegle z prezydentami Rzeczypospolitej Polskiej na Uchodźstwie, pełniącymi urząd do 1990 r. Tworzył własne rządy, własnych premierów i ministrów działających równolegle z rządami polskimi na uchodźstwie.

Potocki twierdzi, że jest jedynym legalnym prezydentem Polski, prezydentem II RP (bo wciąż obowiązuje konstytucja kwietniowa z 1935 r.) oraz że nadal trwa stan wojny Polski z Niemcami, w związku z tym obowiązują zawarte w tej konstytucji zasady wyznaczania przez prezydenta następcy. W związku z tym uznaje za nielegalne dzisiejszą konstytucję i organy władzy, w tym prezydenta RP. I zamierza kandydować na to stanowisko, obiecując m.in. walkę z Żydami, chcącymi zasiedlić Polskę, bo nasz kraj z powodu obecności rud żelaza będzie dla nich schronieniem podczas nadchodzącego przebiegunowania Ziemi – pisała „Rzeczpospolita”. Poza tym, ze względu na bogate polskie złoża (?), chce dać każdej polskiej rodzinie po 5 tys. zł miesięcznie.

Bez Kościoła?

Potocki przewodniczy Partii II Rzeczypospolitej Polskiej. „Naszym przeznaczeniem jest przywrócić Polsce dawną świetność, a Polakom – prawo do gospodarzenia własnym krajem – do zarządzania jego bogactwem naturalnym oraz zasobami, które do tej pory wydzierali nam najeźdźcy” – głosi ta partia z siedzibą w Krakowie.

Ciekawe są powiązania Potockiego. Kiedy w 2016 r. odwiedził Ostrołękę, organizatorem spotkania był Zbigniew Dąbrowski, wiceprezes lokalnych struktur Stowarzyszenia Kukiz ’15. W 2017 r., z okazji 99. rocznicy podpisania traktatu wersalskiego, mazowiecki okręg Ruchu Narodowego organizuje uroczystość, w której bierze udział „Jan Zbigniew hrabia Potocki (Prezydent II RP na Uchodźstwie)”. Jak pisze „Rz”, w 2018 r. współpracownikiem Potockiego był Robert Majka, wówczas członek Trybunału Stanu z Kukiz ’15, a następnie poseł. Zerwał jednak współpracę z powodu nieprzedstawienia przez Potockiego dokumentu sądowego potwierdzającego autentyczność przekazania prezydenckiej władzy.

W 2017 r. Potocki (wraz z niesprecyzowanym „Duchowieństwem”) podpisał „Uroczysty akt intronizacji Jezusa Chrystusa na króla Polski”. Śladów poparcia Kościoła katolickiego raczej jednak nie widać. Akt pojawił się bardzo niszowo: na stronie Katolickiego Instytutu Narodowo–Rojalistycznego CHRISTUS REX i Stowarzyszenia Rycerzy Maryi z Białej Podlaskiej. W organach pewnego skromnego zakonnika z Torunia ani słowa – i nic dziwnego: Rydzyk stawia na konie, najchętniej czarne, ale nie na konika na biegunach.

Facebook Comments