To nie jest schorzenie duszy, to jest pedofilia – mówił przez łzy Darek Kołodziej, ofiara księdza pedofila.

Kościelne manipulacje i perfidne kłamstwa po raz kolejny wyszły na jaw podczas konferencji w Sejmie, zorganizowanej (18 marca) przez Joannę Scheuring-Wielgus. Posłanka wraz z publicystką Agatą Diduszko-Zyglewską i przedstawicielami fundacji „Nie lękajcie się” odnieśli się do oświadczeń 10 diecezji, dotyczących raportu o biskupach tuszujących pedofilię w Kościele, przekazanego niedawno papieżowi.
– Codziennie dostaję wiadomości od znajomych i nieznajomych „Lecz się na głowę, człowieku”, „Ogarnij się”, „Dostałeś to, czego chciałeś”, „Miałeś 13 lat i dałeś się, nie mogłeś uciec?”. Gdzie ucieknie 13-letnie dziecko, samo w samochodzie z 33-letnim księdzem pośrodku pola. Nie widać samochodów, latarni, domów, gdzie ma uciec takie dziecko? – pytał retorycznie Darek Kołodziej, ofiara księdza pedofila z diecezji opolskiej.
Diecezja ta w swoim oświadczeniu utrzymuje, że w raporcie „podano wiele nieprawdziwych informacji”, a sprawą Darka nigdy nie zajęła się prokuratura, ponieważ wyraźną wolą jego najbliższych było zachowanie dyskrecji w tej sprawie.
– Ksiądz, który jest autorytetem dla ministranta, dla ludzi, wsadza ręce w spodnie 13-latka, onanizuje się jego ręką, wsadza mu palce w odbyt. Na koniec perfidnie robi zdjęcia – mówił dławiony płaczem chłopak, który nie ukrywa, że stracił szacunek do biskupa Andrzeja Czai.

„Szokuje mnie stanowisko biskupa”

– Wszystkie twoje kłamstwa, wszystkie twoje zaprzeczenia… Przyjeżdżasz do naszej parafii, odprawiasz Drogę Krzyżową, przepraszasz parafian za to, co się stało. Kiedy przeprosisz mnie? – zwracał się do biskupa Darek. – Ja naprawdę z całego serca wam współczuję waszego bólu, waszego żalu, jak jesteście napiętnowani przez ofiary, przez nas, dzieci molestowane, gwałcone przez księży – płakał i przytaczał słowa biskupa Czai: „Najpierw zakrada się jakiś bakcyl, schorzenie duszy. To, czego dopuścił się wikary, to akt świętokradztwa, znieważenie Chrystusa i jego ciała”. Nie! To jest pedofilia. Mnie byłoby wstyd mówić takie rzeczy. Wstyd… – skwitował chłopak.
Matka Darka w równie poruszającym wystąpieniu wspominała dzień, w którym dowiedziała się, co spotkało jej syna.
– Zamknęli nam usta… Przekonywali, że najlepsze dla dziecka, to nie mówić o tym. Biskup powiedział, że mam nie mówić nawet mężowi, bo wiadomo, jacy są mężczyźni… Kazali nam złożyć przysięgę pod krzyżem, z jedną ręką na sercu, drugą na piśmie świętym, że nie powiemy nikomu o tej sprawie. Wtedy byłam jeszcze bardzo wierzącą osobą, więc wiedzieli, że przysięgi na Pismo Święte nie wyobrażam sobie złamać – wyjaśniła kobieta. – Milczałyśmy z przyjaciółką. Bałyśmy się nawet miedzy sobą o tym rozmawiać, bo przecież złożyłyśmy przysięgę milczenia: „Mów prawdę i milcz”. Teraz zrobiłabym wszystko inaczej – płakała.

Grzech zaniechania

Diecezja po diecezji wypunktowano kłamstwa polskich biskupów. Na podstawie relacji ofiar, akt sądowych i prokuratorskich, a także doniesień medialnych udowadniano zaniechania i celowe ukrywanie pedofilów w sutannach. Między innymi przytoczono sprawę ks. Pawła Kani z diecezji wrocławskiej i bydgoskiej, który został przyłapany w 2005 r., jak proponował chłopcom 100 zł za seks. Szybko opuścił areszt dzięki poręczeniu arcybiskupa Gulbinowicza. Od tamtej pory był przenoszony z parafii na parafię aż 8 razy! Za pozwoleniem zwierzchników uczył religii i molestował kolejne dzieci. Wyjeżdżał też na misję do Boliwii. W jego sprawie zapadły dwa wyroki. Dopiero w po 13 latach od pierwszej interwencji organów ścigania biskup opolski poinformował o tych „incydentach” Kongregację Nauki Wiary (KNW).
W diecezji warmińsko-mazurskiej biskup przez 15 lat nie reagował na sprawę księdza Romana Kromka, który traumę po gwałcie na 17-latce leczył… stosunkiem seksualnym. Dopiero w 2018 r., po publikacjach prasowych, ksiądz został odsunięty od obowiązków duszpasterskich. Podobnie było w diecezji warszawskiej, gdzie dopiero 18 lat po pierwszym sygnale o skłonnościach księdza Ubermana, abp Nycz zawiadomił KNW.
O bezczelności i lekceważeniu ofiar w diecezji toruńskiej mówił Mariusz Milewski, ofiara ks. Jarosława Pestki. Do haniebnej listy biskupów, ukrywających księży pedofilów, dołączyli nieżyjący już Marian Przykucki z archidiecezji szczecińsko-kamieńskiej i Andrzej Suski, biskup
senior diecezji toruńskiej.

Facebook Comments
Poprzedni artykułDu-dzicz
Następny artykułTrąd w pałacu władzy
Katarzyna Wilk-Wojtczak
Od czterech lat niezmiennie 30-latka. Absolwentka filologii polskiej; z mediami związana od 2012 r. Debiut dziennikarski w gazecie lokalnej „Nowy Tydzień” (woj. lubelskie), gdzie zajmowała się tzw. kryminałką. Okazało się to jednak za mało hardcorowe. Zaliczyła epizody w łódzkim radiu (Parada) i lokalnym dzienniku („Express Ilustrowany”), a od 2016 r. ostrzy pazury na księżach. Chowa je po przekroczeniu progu domu, gdzie zmienia się w troskliwą mamę bliźniaków. Miłośniczka zwierząt i sportu ekstremalnego – ciuchlandy, secondhandy i szmateksy. Lepiej odnajduje się w internecie niż w kuchni, co przyprawia jej męża o kolejne siwe włosy. (Jest prawdziwą Wilczycą, walczącą do końca o swoje, choć zdarza się, że nie ma racji – przyp. red).