Szanowni Czytelnicy, Przyjaciele,
Sympatycy, Krytycy i… Wrogowie!

Właśnie trzymacie w ręku ostatni numer „Faktów i Mitów”. Byliśmy z Wami od 2000 r., 20 niełatwych lat. Początki były szczególnie trudne. Ogólnopolski tygodnik oficjalnie publikujący antyklerykalne treści, ujawniający ciemne strony z życia księży i dostojników kościelnych, wzajemne powiązania z każdą władzą niezależnie od politycznej orientacji, wyciągający z cienia wyznawców innych religii w Polsce, był ogromnym wyłomem w ówczesnych mediach, które szczególnie o Kościele katolickim mówiły albo dobrze, albo wcale. Nieraz spotykaliśmy się z negatywnymi opiniami, niechęcią, bojkotem lub wręcz jawną wrogością. Dla wydawcy i dziennikarzy była to twarda szkoła zawodowego życia i czas próby. Przetrwaliśmy dzięki Wam, drodzy Czytelnicy i Przyjaciele. To Wy byliście naszymi najlepszymi recenzentami. To od Was przychodziły setki listów, zachęcających do wytrwania i dalszej pracy. To Wy informowaliście nas o rzeczach, których nikt nie chciał poruszać, aby się nie narazić. Dzisiaj odwaga znacznie potaniała. Negatywne oceny działalności księży, Kościoła i religii można znaleźć niemal wszędzie: w gazetach, telewizji czy w internecie. 20 lat temu było to nie do pomyślenia. Jednak mimo wielu przeszkód, zawiłości i trudności staraliśmy się dać z siebie wszystko. Niestety, fatalny zbieg wielu okoliczności sprawił, że za tydzień nie znajdziecie „Faktów i Mitów” na regałach z prasą. Ale miejsce, które tam przez 20 lat wypracowaliśmy wspólnymi siłami, będzie czekać na odważnych, którzy nawet wbrew otaczającej nas rzeczywistości podejmą się kontynuować to, co rozpoczęliśmy w 2000 r.

Jest mi bardzo trudno o tym pisać. Z „Faktami i Mitami” związany byłem z przerwami od początku 2001 r. Dzisiaj jestem redakcyjnym seniorem, który ma prawo do własnej oceny tego, co „FiM” zrobiły dla wielu ludzi. Dzięki pracy w redakcji poznałem wspaniałych, otwartych, przyjaznych, tolerancyjnych i wyrozumiałych ludzi. Wśród nich byli także księża, osoby duchowne lub bezwzględnie wierzące w sprawczą moc religii. Ale byli też inni, którzy krzykiem, nienawiścią, a nawet agresją chcieli narzucać swoje racje. Pamiętam inwektywy padające pod moim adresem, gdy pytałem kioskarzy, dlaczego chowają gazetę pod ladę, pamiętam jak z zebrania wiejskiego wyprowadzało mnie czterech rosłych obrońców katolickiej szkoły, która miała powstać wbrew woli ogółu, przypominam sobie znane do dzisiaj z mordu na Żydach miasteczko na Podlasiu, gdzie bałem się wyciągnąć aparat i zrobić zdjęcia, bo wszyscy wiedzieli, że „Fakty i Mity” przyjechały. W innym końcu Polski, w małomiasteczkowej knajpce ostrzeżono mnie, że zamiast obiadu mogę najwyżej dostać kopa w… Nie policzę, ile razy zatrzaśnięto ostentacyjnie przede mną drzwi różnych plebanii, czy burmistrzów lub wójtów, których nagle wezwały ważne sprawy, mimo że byliśmy umówieni. To nie było tak powszechnie uprawiane dzisiaj dziennikarstwo zza biurka, przy pomocy komputera. To były realne miejsca, realni ludzie i ich autentyczne zachowania. Młodzi ludzie, którym dzisiaj marzy się ten zawód powinni tego doświadczyć.
Jestem wdzięczny, że na mojej dziennikarskiej drodze znaleźli się tacy ludzie jak założyciel i pierwszy redaktor naczelny „Faktów i Mitów” Romek Kotliński, nazywany dzisiaj Romanem K. Dziękuję Ewie Kotlińskiej, która twardą, ale sprawiedliwą ręką często trzymała na wodzy nasze rozbujałe fantazje. Przeszłości nie da się wymazać. Dziękuję wszystkim, z którymi przez te lata współpracowałem. Przede wszystkim dziękuję Czytelnikom za ich oceny, uwagi i sugestie, tak potrzebne w tej niełatwej, ale fascynującej pracy. A tym, którym nadal brakuje zrozumienia i tolerancji dla odmiennych poglądów innych osób, życzę opamiętania. Świat nie jest czarno-biały, a ludzie nie dzielą się na wierzących i niewierzących, tylko na dobrych i złych.

Nasze pożegnanie z Wami nie jest pogrzebem pewnych idei, sposobu myślenia, poglądów i ocen, które staraliśmy się Wam przekazywać 20 lat na łamach tygodnika „Fakty i Mity”.

One z Wami pozostaną.

Facebook Comments
Poprzedni artykuł20 lat obnażania grzechów kleru
Następny artykułSzalony biznes
Zbigniew J. Nita
Dziennikarz związany z „FiM” z przerwami od 2001 r. Mieszka i pracuje na trudnym terenie południowo-wschodniej Polski. Interesuje się tematyką społeczną, gospodarczą, historyczną, mniejszościami narodowymi, religijnymi i wszystkim co nietypowe. Pracował dla wielu regionalnych i ogólnopolskich tytułów prasowych. Charakteryzuje go wrodzona tolerancja na głupotę swoją i innych oraz trudny charakter. (Jedną z jego zalet jest to, że zna swoje wady – przyp. red.).