Drodzy Czytelnicy „Faktów i Mitów”,
Przyjaciele!

Towarzyszyliście nam w tej podróży ponad 20 lat. W każdy piątek spieszyliście do kiosków, by kupić nowe wydanie naszego tygodnika i zapoznać się z kolejnymi wieściami, dotyczącymi stosunków na linii państwo – Kościół – społeczeństwo; przeczytać o nadużyciach w tym układzie, obłudzie Kościoła, którą piętnowaliśmy na naszych łamach; poznać mechanizmy manipulacji, które nam serwowały instytucje kościelne, tworząc społeczne podziały oraz pochylić się nad cierpieniem ofiar, generowanym przez konserwatywny system. Ujawnialiśmy afery dotyczące kościelnych urzędników i popleczników, skandale targające Kościołem. Już 20 lat temu dostrzegliśmy potrzebę założenia tygodnika, który będzie obalać mity i ujawniać fakty związane z tą instytucją, szczególnie te tuszowane i zamiatane pod dywan. Te, na które hierarchowie dawali przyzwolenie, przenosząc księży pedofilów z jednej parafii do drugiej, te, objęte społecznym tabu, charakterystycznym dla państw zindoktrynowanych religią, te, które chroniła toksyczna komitywa Kościół – państwo.

Gdy informowaliśmy Was o tym wszystkim, przyświecał nam jasny cel. Chcieliśmy stworzyć alternatywę dla ludzi otwartych światopoglądowo, zwiększyć społeczną świadomość, przerwać zmowę milczenia. Pragnęliśmy skupić wokół tygodnika ludzi poszukujących odpowiedzi, akceptacji i zrozumienia. Tych, którzy w ramach panującego od lat w Polsce chorego systemu czują się w naszym kraju wykluczeni, poszkodowani, są jego ofiarami. Chcieliśmy przedstawić im rozwiązania sprawiedliwe, racjonalne, zbudowane na solidnych fundamentach świeckości oraz szeroko pojętej tolerancji i poszanowania jednostki.

W pierwszych latach naszej działalności, gdy byliśmy pismem niszowym, bardzo trudno było udźwignąć piętno, którym nas naznaczono: „skandalizujący tabloid”. Obecnie różne media demaskują zło i patrzą na ręce hierarchom oraz rządzącym; i dziś te ich wysiłki są postrzegane zupełnie inaczej niż 20 lat temu, kiedy każdy atak na układ i nasza bezkompromisowość w tym względzie były wykpiwane, trywializowane, etykietkowane jako niewiarygodne. Nie spodziewaliśmy się orderu za naszą pracę, ale z perspektywy czasu widzimy, jak wiele udało nam się osiągnąć. Sądzimy, że otworzyliśmy oczy i umysły wielu naszym rodakom, udało się nam wytropić sprawców wielu przestępstw, zwrócić uwagę na problem religijnej indoktrynacji i wskazać kierunek zmian – ku Polsce wolnej od wiary w jedną słuszną religię, w jedną słuszną partię, wolnej od fanatyzmu.

Naszym największym sukcesem i nagrodą jest Wasze zaufanie i możliwość towarzyszenia Wam w codziennym życiu przez wszystkie lata. Niewątpliwie jesteście współautorami tego sukcesu, za co bardzo Wam dziękujemy. Wsparcie, które nam okazywaliście w swoich listach, na spotkaniach redakcyjnych czy poprzez regularne kupowanie naszego pisma, utwierdzało nas w przekonaniu jak bardzo jesteśmy potrzebni. To pozwalało nam ufać, że misja, którą realizujemy ma sens. Wy, Drodzy Czytelnicy, byliście dla nas motorem działania. Nie sądziliśmy, że przyjdzie moment, w którym mimo naszych wspólnych wysiłków będziemy musieli się pożegnać.

Wszystkich nas dotknęły skutki pandemii. Sytuacja w wielu gospodarstwach domowych uległa drastycznej zmianie, wiele firm zbankrutowało. Państwu polskiemu przyszło zmierzyć się z ogromną dziurą budżetową. Dodatkowo wizja kolejnych lat pod rządami PiS po reelekcji Dudy pod znakiem zapytania postawiła przyszłość wolnych mediów w naszym kraju. Te wszystkie czynniki wpłynęły na naszą decyzję o wycofaniu się z rynku wydawniczego.

Bynajmniej nie przestraszyliśmy się kolejnego chorego układu politycznego, jaki nastał w Polsce. Wiemy, że pismo takie jak nasze jest w tym kraju potrzebne. Niemniej zła sytuacja finansowa na rynku odbiła się również na nas i mimo wysiłków, by ratować tygodnik, nie udało nam się ustabilizować sytuacji na tyle, by spółka mogła go dalej wydawać.

Oddajemy więc dziś w Wasze ręce ostatni numer „Faktów i Mitów”. Napawa nas to smutkiem, ale… pozostaje wiele dobrych wspomnień oraz świadomość dobrze spełnionego obowiązku.

Osobiście pamiętam, jak by to było wczoraj, prace nad pierwszym numerem „FiM”. Pochylałam się nad nim z kilkumiesięcznym wówczas synkiem na rękach. Dziś mój syn obchodzi 21. urodziny. Minęło więc niemal ćwierć wieku. Mnóstwo pracy i kawałek życia. Niemniej płynie ono dalej. Coś się kończy, coś zaczyna. W przyszłość patrzę więc z optymizmem, czego i Państwu życzę, jeszcze raz dziękując za wspólną podróż. Z całego serca dziękuję wszystkim Współpracownikom, Autorom, Dziennikarzom, których było tak wielu, że nie jestem w stanie wymienić tu wszystkich z nazwiska. Dziękuję Wam, Przyjaciele.

Facebook Comments