Sądy są dla ludzi, a nie dla prawniczych świętych krów z nominacji politycznej.

Oczywiście, że wymiar sprawiedliwości wymaga radykalnych zmian. Nie mam na myśli zmian szybkich, tylko głębokie i mądre. Nie mam też na myśli zmian lansowanych przez szkodnika Ziobrę, bo nie są one ani mądre, ani głębokie.
Mam na myśli zmiany rzeczywiście powodujące poprawę działania wymiaru sprawiedliwości z punktu widzenia osób, którym ma on służyć. Osobami tymi nie są pan Ziobro i jego koledzy z kasty uprawiającej hejt i upadlanie ludzi, lecz zwykli obywatele. Pozwolą państwo, że przedstawię listę zmian, które chciałbym wprowadzić. Uprzedzam, że będzie kilka uczonych słów, którymi postaram się przykryć brak własnej wiedzy.

Po pierwsze uważam, że wymiar sprawiedliwości potrzebuje głębokiego samooczyszczenia. Pod pojęciem tym rozumiem zmiany procedur weryfikacyjnych i dyscyplinarnych w taki sposób, żeby realizowały one rzeczywiście postulat najwyższej jakości kadrowej wymiaru sprawiedliwości. Pan Ziobro i jego ekipa skompromitowali się. Wymiana kadr, którą uprawiają niemal od pięciu lat, nie spowodowała zastąpienia złych prawników dobrymi, lecz dobrych prawników – swoimi (tzn. ichnimi, czyli ziobrową kastą).
Jako przykład można wskazać przypadek pani Agaty Pędrackiej, która orzekając jako sędzia miała dopuścić się, według prasy, naruszeń prawa stron do rozpoznania spraw bez nieuzasadnionego opóźnienia, po czym kasta Ziobry awansowała ją na wyższe stanowisko sędziowskie. Pani sędzia podpisała wcześniej listę poparcia kastowej kandydatki do neo-KRS. Niestety, takich przypadków są setki. Innym przykładem niech będzie pan Sobutka, który już po uchwale połączonych Izb SN z 23 stycznia 2020 r. został wybrany przez neo-KRS na kandydata do Izby Dyscyplinarnej SN, którą Sąd Najwyższy w uchwale określił „strukturą organizacyjną niebędącą sądem”. Dowcip polega na tym, że p. Sobutka jest… głównym rzecznikiem dyscyplinarnym przy Krajowej Radzie Radców Prawnych. Jeżeli więc nie został wybrany wbrew swojej woli, to taki przypadek świadczyłby o niezdolności samorządu prawniczego do samooczyszczania.
Opowiadam się za tym, by całkowicie zmienić model odpowiedzialności dyscyplinarnej w samorządach prawniczych (także sędziowskim), ale nie poprzez poddanie tych struktur kontroli organu w postaci zespołu politycznych nominatów udających niezależny sąd (tu mam na myśli tzw. Izbę Dyscyplinarną SN), lecz poprzez włączenie do organów dyscyplinarnych, poza przedstawicielami danego zawodu, również przedstawicieli środowisk akademickich (w tym także etyków czy filozofów), organizacji pozarządowych (zwłaszcza takich jak np. Court Watch Polska, monitująca zachowania sędziów na salach sądowych) i czynnika społecznego (przedstawicieli obywateli, korzystających z „usług” wymiaru sprawiedliwości – np. organizacji ojców walczących o prawa do dzieci czy matek pozbawionych alimentów). „Reformy” PiS poszły zupełnie w innym kierunku, tj. spowodowały całkowite upolitycznienie w tych sprawach i wyhodowały kastę prawniczych świętych krów – nominatów politycznych.

Po drugie uważam, że konieczne jest permanentne dokształcanie kadr wymiaru sprawiedliwości (sędziów, prokuratorów, pełnomocników) po to, żeby przeorientować filozofię stosowania prawa w Polsce z sowieckiego paradygmatu ochrony interesów państwa na ochronę jednostki przed nadużyciami państwa. Przykłady mogę mnożyć, ale ktokolwiek z państwa miał do czynienia np. z orzeczeniami sądów administracyjnych w sprawach podatkowych czy zasiłkowych, ten wie, o czym piszę. Krytycznym przypadkiem jest niedawna uchwała składu siedmiu sędziów NSA w sprawie transkrypcji aktu urodzenia dziecka, które miało dwoje rodziców tej samej płci. Otóż NSA, jak zwykle, stanął tu na pozycji ochrony państwa przed obywatelem, a nie obywatela przed opresyjnym państwem. Żadne argumenty mnie nie przekonają, że utrudnianie życia malutkiemu dziecku jest ceną legalizmu. W dupę z takim legalizmem,
że tak powiem.

Po trzecie uważam, że całą masę różnych postępowań powinno się z sądów wyrzucić i oddać rozstrzyganie urzędnikom, od których decyzji można by się dopiero odwołać do sądów. Niech mi ktoś wyjaśni, po jasną cholerę sędziowie orzekają w sprawach alimentacyjnych (naprawdę trzeba aż sędziego, żeby wiedzieć, ile kosztują pampersy?), wieczystoksięgowych (po co sędzia, a nawet referendarz sądowy, do wpisywania i wykreślania tego, co wynika z aktów notarialnych?), rejestrowych (po ciężkie licho sądy prowadzą Krajowy Rejestr Sądowy?), rozwodowych (naprawdę aż sędziego, i to Sądu Okręgowego, wymaga wypytanie małżonków, kiedy się ostatnio bzykali?), że nie wspomnę o rejestrze zastawów, podziałach majątków w ramach spadków czy po rozwodzie, czy samych stwierdzeniach nabycia spadków. Jest to absurdalne. Tego rodzaju sprawy powinny być załatwiane przez urzędników, bo jest to tańsze i szybsze, a sądy powinny tylko sprawować kontrolę poprzez rozpoznawanie skarg na naruszenia prawa. Dodam, że powinni to być urzędnicy gminni, żeby było jak najbliżej obywatela. Nie muszę dodawać, że nie rozumiem, jak sobie kasta Ziobry wyobraża sprawny wymiar sprawiedliwości, jeśli pracownik administracyjny sądu zarabia w tym kraju mniej niż kasjerka w Biedronce, a sędzia mniej niż informatyk programista. Ziobro, z księżyca spadłeś?

Po czwarte uważam, że sądy muszą być dostępniejsze dla normalnych ludzi. Opłaty powinny być niższe, formularze pisane ludzkim językiem, a sądy na każdym etapie i w każdym z postępowań powinny być zobowiązane do pouczania stron, ale nie zaklęciami średnio zrozumiałymi nawet dla prawników, tylko językiem, który zrozumie każdy, kto ma choćby jeden zwój mózgowy. Sądy są dla ludzi, a nie dla nadzwyczajnej kasty pana Ziobry, której stosunek do obywateli zaprezentował ostatnio Nawacki, drąc uchwałę kolegium sędziów na oczach milionów Polaków przed telewizorami.

Uważam też, że Polska powinna natychmiast zwiększyć zasięg bezpłatnej pomocy prawnej – pan Ziobro osobiście odpowiada za to, że Polska dotąd nie wdrożyła tzw. dyrektywy adwokackiej UE, która gwarantuje dostęp do prawnika w postępowaniu karnym od pierwszej czynności postępowania. Już za samo to ten facet powinien zlecieć ze stołka, bo swoim nagannym zachowaniem udowadnia on, że tak naprawdę w tyłku ma biednych ludzi, a chroni interesy niektórych prawników. Dodam, że jestem za „spłaszczeniem” sądownictwa – niemal wszystkie sprawy (poza absolutnymi wyjątkami, takim jak oskarżenie o zabójstwo) powinny być w pierwszej instancji rozpoznawane przez sądy rejonowe, których powinno być więcej. Mamy mniej sądów rejonowych niż powiatów, a ludzie jeżdżą po kilkadziesiąt kilometrów na rozprawę! Nie wspomnę już o sądach administracyjnych, które powinny być po prostu wydziałami administracyjnymi sądów powszechnych. Co za idiotyzm, żeby w sprawie o zasiłek biedny człowiek musiał jechać setki kilometrów do WSA!

I jeszcze kwestie techniczne, o których mogę długo pisać. Na przykład biegli: w Polsce jest ich niewielu, są słabo opłacani i na dodatek często niedouczeni (bo prawdziwy fachowiec nie zostanie na ogół biegłym za pieniądze, które mu płaci sąd). Sędziowie nie mają żadnej możliwości zweryfikowania kocopołów, które biegli wypisują, bo nie mają do dyspozycji zespołów weryfikatorów opinii biegłych, które powinny być powołane przy każdym sądzie okręgowym. Więc w praktyce opinia biegłego, choćby nie wiem jak idiotyczna, jest często „prawdą objawioną” w postępowaniu.

Reasumując, apeluję do p. Kaczyńskiego: panie szanowny, mogę pana nie lubić, ale dopóki to pan jest w tym kraju prawdziwym suwerenem, nie mam wyjścia i mogę się zwrócić tylko do pana. Proszę natychmiast odwołać tego nieudacznika i przywódcę prawdziwej kasty świętych krów prawniczych i powołać na ministra sprawiedliwości fachowca, który naprawdę rozumie, co trzeba zmienić w wymiarze sprawiedliwości, żeby w końcu to działało jak trzeba! Służę pomocą w razie potrzeby.
Ponieważ jednak PiS ma zwykłych ludzi w dupie, to pozostaje mi liczyć na opozycyjnych kandydatów na prezydenta RP, że zrobią porządek, o który proszę. Ciekawym, co Robert Biedroń i Małgorzata Kidawa-Błońska mają w tej sprawie do powiedzenia? Bo jeśli chodzi o Dudopisa, to przez pięć lat nie zrobił nic, żeby pomóc ludziom, za to opanował do mistrzostwa jeżdżenie na nartach w stadzie ochroniarzy.
Żenada.

Facebook Comments