Precz z 212!

Artykuł 212 kodeksu karnego dawno temu powinien zostać zniesiony. Powodów, aby ten kuriozalny przepis zniknął z polskiego prawa, jest aż nadto.

Przepis ten dotyczy przestępstwa zniesławienia i stanowi, że karze grzywny albo ograniczenia wolności podlega ten, kto pomawia inną osobę, grupę osób, instytucję, osobę prawną lub jednostkę organizacyjną niemającą osobowości prawnej o takie postępowanie lub właściwości, które mogą poniżyć ją w opinii publicznej lub narazić na utratę zaufania potrzebnego dla danego stanowiska, zawodu lub rodzaju działalności. Jeżeli sprawca działa „za pomocą środków masowego komunikowania” (np. prasa, internet itd.), wówczas grożąca kara sięga już roku pozbawienia wolności. Dlaczego ten przepis powinien stracić rację bytu?

Po pierwsze

Służy on różnego rodzaju pieniaczom chorym na nadmierną miłość własną do zamęczania ludzi, którzy korzystają z wolności słowa. Ostatnio dowiedzieliśmy się, że po artykuł 212 kk sięgnął Jarosław Kaczyński i złożył doniesienie o przestępstwie przeciwko dziennikarzom „Gazety Wyborczej”, którzy opisali biznesową aktywność Kaczyńskiego, mającą równocześnie kryminalny posmak, za sprawą doniesienia złożonego przez austriackiego architekta. Kaczyński poczuł się – jak twierdzi – pomówiony przez dziennikarzy, chociaż zrelacjonowali oni tylko nagrania z tajnych rozmów Kaczyńskiego o jego kolejnym biznesie. Wychodzi więc na to, że Kaczyński właściwie pomówił się sam. Ta sprawa pokazuje jednak, do czego jest używany ten idiotyczny przepis. Przecież absolutnym kabaretem jest sięganie po represję karną przez polityka kontrolującego – za pośrednictwem swoich politycznych podwładnych – prokuraturę, aby wycelować ostrze tej represji przeciwko resztkom wolnej prasy w Polsce. Jeszcze większym kabaretem jest to, że Kaczyński próbuje zaprząc do ochrony swojego „dobrego imienia” (na marginesie: nie wydaje się ono ostatnio najlepsze, biorąc pod uwagę ogrom niechęci i nieufności społecznej wobec tego polityka) prokuraturę. Przypomnijmy, że zniesławienie jest ścigane z oskarżenia prywatnego, a więc wymaga złożenia przez pomówionego prywatnego aktu oskarżenia. Sam pomysł, żeby za Kaczyńskiego pracowała utrzymywana z naszych podatków prokuratura, kierując się rzekomym „interesem społecznym” w represjonowaniu dziennikarzy, pokazuje dno moralne, na którym kula się Polska i jej chwilowa władza…
Autor: Jerzy Dolnicki
Więcej: efaktyimity.eu

Artykuł pochodzi z numeru 9/2019 tygodnika Fakty i Mity

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *