Ludowe święto wypada w noc z 29 na 30 listopada i jest ostatnią okazją do zabawy przed nastaniem adwentu. Andrzejkom towarzyszą zazwyczaj zabawy i wróżby, wywodzące się z odległych czasów. „Czarni” widzą w nich zagrożenie i coraz częściej porównują do zaimportowanego Halloween.
Andrzejkowe New Age

Wielu katolickich „specjalistów” wskazuje na pogańskie pochodzenie święta, które jest rozpowszechnione niemal w całej Europie Środkowo-Wschodniej (m.in. w Niemczech, Austrii, Polsce, Słowacji i Rumunii) i – ich zdaniem – wywodzi się od kultu Frejra, bóstwa fallicznego z wierzeń starogermańskich. Czciciele bożków mieli przeniknąć do czasów chrześcijańskich i po prostu dostosować pierwotne święto do obchodzonego przez katolików dnia św. Andrzeja. Elementy magiczne i „okultystyczne” praktykowane tego dnia przeniknęły więc prosto z religii politeistycznych i stanowią przejaw oddawania czci demonom.

Tego zdania jest m.in. o. prof. Aleksander Posacki SJ, który uważa, że andrzejkowe wróżby są zwykłymi czarami. Ojciec Posacki wie, co mówi – od lat tropi wszelkie demony nad Wisłą i w całej Europie. Zakonnik jest m.in. autorem publikacji „Harry Potter i okultyzm”, w której dowodzi, że J.K. Rowling napisała książkę o charakterze „satanistycznym”, „ezoterycznym”, „inicjacyjnym” i „okultystycznym”. Posacki o andrzejkach pisał w felietonach często publikowanych w katolickiej prasie.

„Kultywacja andrzejek oznaczałaby także jakąś reaktywację pogaństwa, którego odradzanie się widzimy – zwykle w kontekście antychrześcijańskim – na całym świecie” – stwierdził w listopadzie 2008 r. na łamach rydzykowego „Naszego Dziennika”. To jednak nie wszystko: duchowny wskazuje, że andrzejki są przejawem „propagandy wróżbiarstwa”, wspieranej przez „instytucje państwowe” i „międzynarodowe organizacje”.

Andrzejki – jak wskazuje o. Posacki – propagują ponadto grzech bałwochwalstwa i są najlepszą drogą do spętania naszych dusz w okowy szatańskiego zniewolenia. „Wróżbiarstwo jest zawsze związane ze spirytyzmem oraz reklamuje błędną ideologię fatalizmu opartą na koncepcji przeznaczenia. Oprócz grzechu idolatrii, mamy tu więc ryzyko otwarcia na opętanie przez duchy, połączone z uzależnieniem psychologicznym. Cały problem Harry’ego Pottera, święta Halloween oraz obyczaju andrzejek polega na niezrozumieniu zagrożenia grzechem idolatrii oraz niebezpieczeństwa mediumizmu, który jest istotą wszelkich praktyk okultystycznych i może prowadzić do opętania demonicznego” – opowiedział w Radiu Maryja, jednym tchem porównując andrzejki do całej plejady innych „czarodziejskich zagrożeń”.

Zabawy z szatanem

Tym samym tropem poszedł katolicki tygodnik „Niedziela”. Redaktorka Magdalena Prokop-Duchnowska nie pozostawiła złudzeń i nazwała andrzejkowe wróżby „niebezpiecznymi zabawami z szatanem”, a na poparcie swojej tezy przywołała wypowiedzi ks. dr. Andrzeja Wołpiuka (konsultanta ds. sekt i nowych ruchów religijnych z diecezji bielsko-żywieckiej). „Traktując przepowiadanie przyszłości w kategoriach zabawy, bagatelizujemy niebezpieczeństwo, jakie kryją w sobie tego typu praktyki, a jest nim otwieranie się na działanie złego ducha. Wielokrotnie zdarzało się, że osoby uwikłane w okultyzm miały potem poważne problemy natury psychicznej i duchowej” – stwierdził Wołpiuk w wywiadzie. „Świadome sięganie do wróżb i przepowiedni jest dobrowolnym wikłaniem się w zło. Zastanówmy się zatem, czy katolik powinien bawić się tym, co jest sprzeczne z jego wiarą? Czasami lepiej zrezygnować z czegoś, tak na wszelki wypadek, w imię ostrożności” – podsumował duchowny, przestrzegając katolików przed uczestnictwem w listopadowych wróżbach.

Ten sam ksiądz nieco bardziej wyrozumiały okazał się w rozmowie z Wirtualną Polską. Duszpasterz przyznał, że katolicy mogą świętować andrzejki, jeżeli będą one pozbawione pogańskich motywów, czyli wróżb. „Kościół katolicki zaadaptował te zwyczaje ludowe, w których jest jakieś dobro. To przecież ważne, aby zachować zwyczaje obecne w naszej kulturze. W przypadku andrzejek sama zabawa jest spotkaniem ludzi, czasem radości, więc jest czymś dobrym. Na pewno można zorganizować zabawę andrzejkową bez elementów, które są nie do przyjęcia dla katolika, czyli wróżenia przyszłości” – stwierdził ks. Wołpiuk. Warto się zastanowić nad tym, czy ksiądz doktor doznał amnezji, zliberalizował się czy dostąpił olśnienia (wywiad dla WP.pl ukazał się dwa lata po wywiadzie dla „Niedzieli”).

„Fronda” na tropie

Przed chlaniem i wróżeniem w andrzejki ostrzegła również ultrakatolicka „Fronda”. „OSTRZEGAMY: Wróżby andrzejkowe to grzech!”, „Trzy powody dla których andrzejki szkodzą”, „UWAGA Wróżby andrzejkowe to grzech”, „Andrzejkowe zabawy w cudzołóstwo”, „Wróżby andrzejkowe – to nie zabawa”, „Nie wciskamy kitu. Nie lejemy wosku”, „Czy andrzejkowe wróżby to tylko zabawa?”, „Wróżbiarstwo, magia i andrzejki”, „Halloween, Andrzejki, żarty i pozory zła” – to tylko niektóre tytuły artykułów, które na przestrzeni ostatnich lat były publikowane w tym „portalu poświęconym”.

Redaktorzy „Frondy” od lat głoszą to samo – andrzejki to antyreligijne święto, które ma na celu wyszydzenie chrześcijaństwa. „Zagadnienia przyszłości i ludzkich losów są w Bożych rękach. Tymczasem wróżbiarstwo jest detronizacją Boga. Dlatego warto pomyśleć przed andrzejkową zabawą” – napisała red. Maria Patynowska (skądinąd dziennikarka powinna wcześniej czytać swoje teksty, bo – jak wskazują internauci – roi się w nich od pospolitych błędów). Autorka nie pozostawia żadnych wątpliwości: obchodzenie andrzejek jest zwykłym grzechem, który nigdy nie był akceptowany przez Kościół katolicki. Jednym z grzeszników – zdaniem Patynowskiej – był więc sam Stanisław Moniuszko, autor opery „Straszny dwór”, gdyż utwór gloryfikuje przebieg andrzejkowych wróżb. Współpracownica portalu ostrzega ponadto Polaków przed wiarą w zabobony, porównując obchodzenie andrzejek do wiary we wróżby, jaka panowała w starożytnym Rzymie i przyczyniła się do jego upadku.

Szept diabła

Przed zgubnym wpływem andrzejek ostrzegają także egzorcyści. Ksiądz Edmund Szaniawski (były egzorcysta) poruszył ten temat w jednym z programów publicystycznych prawicowej Telewizji Republika. „Pytanie skąd wróżka wie, co nas czeka? (…) Wróżce podpowiada diabeł, który daje jej dar przewidywania, a to, co jest przepowiadane, najczęściej jest czymś złym, na skutek czego często są nieszczęścia i niepowodzenia, bo wchodzi się w sidła ciemności” – pytał i odpowiadał sam sobie rozentuzjazmowany staruszek w sutannie.

Nieco bardziej umiarkowany jest ks. egzorcysta Janusz Faltyn. „Nawet takie zabawy we wróżenie andrzejkowe z dziećmi, one oczywiście stopień szkodliwości duchowej mają mniejszy niż korzystanie ze spirytyzmu, wróżenie z kart, chiromancja, czyli wróżenie z ręki, ale są dla dzieci oswajaniem, że można przez tę dziwną magiczną rzeczywistość coś uzyskać, coś dostać. To jest na pewno bardzo szkodliwe wychowawczo” – stwierdził duchowny w radiu RDN Małopolska (lokalna stacja katolicka należąca do diecezji tarnowskiej). Podobnego zdania jest ks. Andrzej Jasiński, egzorcysta diecezji sosnowieckiej, który mówi bez ogródek: „Eksperymenty z okultyzmem, tarotem, bioenergoterapią to pierwszy krok w złym kierunku. Im bardziej oddalamy się od Boga, tym większe prawdopodobieństwo, że możemy znaleźć się w kręgu Złego” (cytat pochodzi z artykułu „Dziennika Zachodniego” pt. „Andrzejkowe czary to wstęp do okultyzmu”).

***

Nie wszyscy duchowni – rzecz jasna – są powaleni. Niektórzy nie widzą w andrzejkach niczego zdrożnego, ale zaliczają się oni do niewielkiej mniejszości. Przed kilkoma laty „pogańskie” święto obchodził m.in. ksiądz egzorcysta Andrzej Finc, który celebrował mszę imieninową wraz z wiernymi w parafii salezjańskiej w Pile. Andrzejki, dość często, obchodzone są również w katolickich szkołach – są jednak pozbawione wszelkich elementów wróżbiarskich, dzięki czemu tolerowane przez miejscowych księży.
My – podobnie jak ks. Finc – nie widzimy w andrzejkach zagrożenia, a nawet zachęcamy do udziału w imprezie. Nie dajmy się ogłupić!

Facebook Comments
Poprzedni artykułLot nad smoleńskim gniazdem
Następny artykułAndrzejkowe disco pod Świętym Krzyżem
Norman Tabor
Urodziłem się w 1996 roku. Pochodzę z Wybrzeża i przez całe życie mieszkam w województwie zachodniopomorskim. Obecnie kończę studia licencjackie na kierunku bezpieczeństwo wewnętrzne na Wydziale Humanistycznym Uniwersytetu Szczecińskiego. (Głęboko wierzy w to, że zdoła poprawić świat, ale młody wiek usprawiedliwia tę naiwność - przy. red.).