Prezydent Islandii Gudni Jóhannesson wygrał ponownie wybory prezydenckie.

Uważany za murowanego faworyta wyborów Jóhannesson zdobył 92 proc. głosów. Dosłownie zmiażdżył swego przeciwnika, przedstawiciela populistycznej prawicy Gudmundura Franklina Jonssona, który natychmiast po ogłoszeniu wyników pogratulował zwycięzcy wyborów i przyznał, że nie liczył na wynik dwucyfrowy. Mandat prezydencki w Islandii trwa cztery lata. Prezydent pełni przede wszystkim funkcje protokolarne, posiada jednak jedną ważną prerogatywę: może zablokować ustawę parlamentu i poddać ją pod referendum.

Jóhannesson jest najmłodszym prezydentem od ogłoszenia niepodległości przez Islandię w 1944 r. Jest bardzo popularny – co widać po wyniku wyborczym. W odróżnieniu od swych poprzedników unika (jako prezydent) wchodzenia w polemiki partii politycznych, starając się działać na rzecz porozumienia i konsensusu. W pierwszym przemówieniu po ogłoszeniu wyników wyborów Jóhannesson, który jest profesorem historii, powiedział, że chciałby zarządzać państwem tak, jak robi to Jürgen Klopp z Liverpoolem – silnie, lecz z pokorą. „Wykazał się ogromną odpowiedzialnością, lecz jednocześnie wielką pokorą, a jako człowiek wyzwań, który chce wygrywać, jest jednocześnie taktowny w stosunku do swoich rywali. Jest twardy i zdecydowany, lecz potrafi się ugiąć kiedy trzeba. Takie właśnie cechy powinien mieć dobry lider i przywódca i takim właśnie chcę być prezydentem przez następne cztery lata” – powiedział Jóhannesson.

Facebook Comments
Poprzedni artykułNowa Kaledonia: za i przeciw niepodległości
Następny artykułBrytyjska plaża
Waldemar Janiec
Obiecujący 63-latek. Internauta. Uczestnik zakładów bukmacherskich. Prenumerator prasy krajowej i zagranicznej. Członek byłego Towarzystwa Przyjaźni Polsko-Radzieckiej. Nihilista i abnegat, od czterdziestu lat pod cierpliwą opieką żony Danuty, której pomaga dwoje dorosłych dzieci. Bonapartysta i doktor nauk humanistycznych. Dziennikarz. Pracował w Polskim Radiu i w PAP na odpowiedzialnym stanowisku korespondenta w Watykanie przy osobie św. Jana Pawła II. W pamiętnikach napisze, że papież go cenił (co nie będzie prawdą). Nieodznaczony żadnym wysokim orderem państwowym. (Co z pewnością kiedyś się zmieni – przyp. red.).