Woda podrożała. Opłata za odprowadzanie ścieków podwójnie. Ojciec Oktan, nasz proboszcz, podczas niedzielnego kazania zdecydowanie wskazał winnych.

– Nie, kochani wierni. Tego nie sprokurowali ludzie u steru, którzy w pocie czoła, wbrew wrogim atakom i nieprzychylności warchołów, realizują program Dobrej Zmiany! – zaśpiew księdza wzburzał wodę w kropielnicy. – To sprawka naszego, w sfałszowanych wyborach wyłonionego, tak zwanego „samorządu”. W wielu miastach, w których nie panoszą się te sługusy Sorosa, udało się uniknąć podwyżek! Dość kombinatorstwa! Dość kolesiostwa! Dosyć wykorzystywania was, maluczkich, bogacenia się na waszej krzywdzie! – grzmiał.

Po mszy w ramach protestu wierni podpisali rozwiązanie umowy ze spółką wodociągową. Po tygodniu cała nasza dzielnica została odcięta od wody, a fetor ścieków zalegających w studzienkach kanalizacyjnych zabijał przelatujące nad osiedlem ptaki, doprowadzając do omdlenia nawet pana Romana spod szesnastki, którego podejście do kwestii higieny osobistej cechuje bardzo liberalny pierwiastek średniowiecznej nuty.

Na szczęście nasz nieoceniony proboszcz posiada niezależne ujęcie wody ze studni głębinowej. Wodę sprzedaje nam troszkę drożej niż spółka wodociągowa, ale to nie problem, bo pojawił się inny szkopuł… Wódka podrożała…

Facebook Comments