fot. Wikimedia
Ponad 12 tys. księży z całej Polski i z zagranicy zostało adoptowanych. Wszystko dzięki Dziełu Duchowej Adopcji Kapłanów. Adopcja nie oznacza, że ksiądz trafi pod nasz dach. Niestety.

„W dzisiejszych czasach dużo mówi się o pasterzach Kościoła w bardzo negatywny sposób. Nie wszystkie rewelacje, które do nas docierają, są prawdą, lecz nie da się ukryć, że wśród wielu plotek i powtarzanych opinii znajdują się i te, które niestety pokrywają się z rzeczywistością. Dzieło Duchowej Adopcji Kapłanów powstało po to, by zrzeszać ludzi pragnących wspierać kapłanów w ich posłudze…” – tłumaczą swoje istnienie założyciele organizacji Dzieło Duchowej Adopcji Kapłanów (DDAK), które istnieje od 2 lipca 2010 r. Od tamtej pory za pośrednictwem strony adoptowano ponad 12 tys. księży.

Księdza można przygarnąć na stałe lub tylko na jakiś czas. Konkretnego lub losowo wybranego, żywego albo martwego księdza można adoptować na: tydzień, miesiąc, rok albo kilka lat. Adopcja stała trwa do końca życia osoby adoptującej. Niestety, takiego adoptowanego księdza nie można np. wystrzelić w kosmos, ani nawet wykorzystać do mycia okien lub ciężkich prac polowych. Adopcja polega na codziennym odmawianiu różańca i koronki do Bożego Miłosierdzia. Należy także uczestniczyć w mszy z intencją wstawiennictwa za danego kapłana bądź kapłanów. Dla nieprzestrzegających tych zasad nie ma litości.
„(…) dla braku modlitwy nie ma wyjaśnienia. To nasz codzienny obowiązek. To właśnie nasz kontakt z miłością definiuje naszą wiarę. Nie ma modlitwy – nie ma wiary” – straszy DDAK.

Adopcja księdza nie jest zbyt skomplikowana. Trzeba jedynie wypełnić specjalną kartę adopcyjną. O dziwo darmową! Niestety, zgodnie z założeniem strony nie można wybrać sobie szczególnie grzesznego księdza ani takiego, który został o „coś „pomówiony”. Pewnie dlatego, że takich nie ma. Na stronie trudno szukać jakichkolwiek informacji o księżach, którzy sami mogą zgłaszać chęć bycia adoptowanym. Duchowni są tam uszeregowani według daty zgłoszenia. W listopadzie ubiegłego roku dokonano aż 158 adopcji. W grudniu żadnej – choć to dla katolików czas miłosierdzia. Najdłużej oczekujący na opiekuna kapłan to ks. Ryszard Madej z diecezji rzeszowskiej. Może za mało nagrzeszył?

Jeżeli ktoś ma jednak wątpliwości, czy chce przygarnąć księdza, ma jeszcze do wyboru zakonników. Tych zapewnia Dzieło Duchowej Adopcji Sióstr Zakonnych i Dzieło Duchowej Adopcji Braci Zakonnych.

Poprzedni artykułKarma dla szaleńców
Następny artykułTrolle, wszędzie trolle
Katarzyna Wilk-Wojtczak
Od czterech lat niezmiennie 30-latka. Absolwentka filologii polskiej; z mediami związana od 2012 r. Debiut dziennikarski w gazecie lokalnej „Nowy Tydzień” (woj. lubelskie), gdzie zajmowała się tzw. kryminałką. Okazało się to jednak za mało hardcorowe. Zaliczyła epizody w łódzkim radiu (Parada) i lokalnym dzienniku („Express Ilustrowany”), a od 2016 r. ostrzy pazury na księżach. Chowa je po przekroczeniu progu domu, gdzie zmienia się w troskliwą mamę bliźniaków. Miłośniczka zwierząt i sportu ekstremalnego – ciuchlandy, secondhandy i szmateksy. Lepiej odnajduje się w internecie niż w kuchni, co przyprawia jej męża o kolejne siwe włosy. (Jest prawdziwą Wilczycą, walczącą do końca o swoje, choć zdarza się, że nie ma racji – przyp. red).