Przystanek Różaniec

W Warszawie jest blisko 200 kościołów rzymskokatolickich. Kaplic i kapliczek policzyć nie sposób, bo są ich tysiące. Jest się gdzie pomodlić. To wszystko jednak za mało.

Wyznawcy Pana Boga muszą manifestować i obnosić się ze swoją wiarą publicznie. W tym celu od pięciu lat krążą po najważniejszych drogach stolicy. Przy okazji tamują ruch i wprawiają w osłupienie wszystkich, których napotykają na drodze. Nie inaczej było podczas ostatniego „Pokutnego marszu różańcowego”, który przeszedł ulicami Warszawy. (…)

Po ogłoszeniach parafialnych, gdzie ksiądz zachęca, by zapisywać swoje dzieci tylko i wyłącznie do Szkoły Podstawowej, Gimnazjum i Liceum Sióstr Zmartwychwstanek na Żoliborzu, formuje się pochód. Dziwne, ale z tłumu, który był na mszy, pozostaje na miejscu około 20 osób, no i jedna z kruchty – ja. Pojawia się pielgrzymkowy zestaw nagłaśniający, mikrofony bezprzewodowe, krzyż oraz lektyka dla obrazu Najświętszej Dziewicy Maryi.
Na miejsce przybywają także policyjne posiłki – na „kogutach” podjeżdżają cztery radiowozy. W sumie to 25 policjantów. Nietrudno policzyć, że funkcjonariuszy jest więcej niż chcących wziąć udział w Marszu. Pochód, a w zasadzie pochodzik, rusza. Ksiądz Stanisław intonuje popularną pieśń maryjną: „Panno nad pannami, święta nad świętymi…”, a kilkunastu pokutników podłapuje i śpiewa wraz z nim „…Najświętsza Królowo, Pani nieba, ziemi, najśliczniejszy kwiecie, lilijo, Matko Różańcowa, Maryjo!”. Z pokutnym „Pokutnym marszem różańcowym” kierujemy się w stronę Krakowskiego Przedmieścia…

Autor: Artur Kulikowski

Artykuł pochodzi z numeru 08/2019 tygodnika Fakty i Mity

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *