Stało się. Partie lewicowe zostały zmuszone do wspólnego – lecz samodzielnego – startu w wyborach parlamentarnych.

Panie Biedroń
Panie Czarzasty
Panie Zandberg

Szanowni Panowie!
Wbrew powszechnie pokutującemu przekonaniu o konserwatywnej naturze Polaków, jesteśmy w znacznej mierze społeczeństwem przywiązanym do idei państwa opiekuńczego. Dzięki sztuczkom i sprytowi narodowo-katoliccy populiści ukradli część wyborców, która powinna zerkać raczej w stronę siły politycznej, wyrażającej społeczną wrażliwość w powiązaniu z takimi wartościami, jak wolność, demokracja i praworządność, postęp (nie tylko technologiczny, ale i społeczny), europejskość.
Wolta Platformy Obywatelskiej spowodowała, że mogą Panowie odzyskać zaufanie tych współobywateli. Ciężkie brzemię na Waszych barkach, nie zazdroszczę. Bo – powiedzmy sobie szczerze – wielu atutów w ręku Panowie nie dzierżą. Dziesięć procent, jakie Panów partie notują w sumie w ostatnich sondażach, oznaczałoby przekroczenie progu, ale – wiadomo – w koalicjach procenty nie sumują się automatycznie.
Nie są jednak Panowie na z góry straconej pozycji. Trzeba tylko wiedzieć do kogo i z jakim przesłaniem się zwrócić.

Odrzućcie populizm Schetyny

Musicie przejąć przynajmniej kawałek centrolewicowego elektoratu PO.
Politycy SLD, Wiosny i Razem nie mogą spijać sobie z dzióbków i prawić duserów podczas telewizyjnych debat z przedstawicielami Koalicji Obywatelskiej. Im bardziej będą się z nimi zgadzać i przekonywać, że na opozycji nie ma wroga, tym bardziej będą utwierdzać widzów w przekonaniu, że lepiej głosować na partię dużą, która bez dwóch zdań próg przekroczy, niż ryzykować zmarnowanie głosu. Musicie się od Platformy odróżnić.
Zapowiadając pięćsetzłotową dopłatę z budżetu dla niemal każdego zatrudnionego i inne miłe dla ucha prezenty, Grzegorz Schetyna wykonał zwrot w stronę czystego populizmu. Postanowił ścigać się z Prawem i Sprawiedliwością na torze tej ostatniej. Krzyżyk na drogę! Zdecydowana większość wyborców to przecież ludzie racjonalnie myślący (choć oczywiście niekoniecznie kierujący się intelektualną analizą przed wrzuceniem kartki do urny). Właśnie do nich powinni Panowie skierować swoją ofertę. To zresztą Wasi naturalni wyborcy.
Zepchnijcie Platformę w objęcia Kaczyńskiego. Nadajcie POPiS-owi nową, populistyczną twarz. Sami proponujcie rzeczy mające ręce i nogi, przemyślane i policzone. Proszę wypisać sobie na kartce i powiesić nad biurkiem, że Wasza kampania nie może polegać na mydleniu oczu i buńczucznych zapowiedziach.
Jeśli powiecie, że zreformujecie system opieki zdrowotnej, to nie rzucajcie na wiatr obietnic o skróceniu kolejek i innych takich. Pokażcie kompleksowe podejście. Co roku wydajemy na publiczną służbę zdrowia prawie 90 mld zł, a do tego jeszcze 40 mld zł na sektor prywatnych usług medycznych. I państwo nie jest w stanie zapewnić jakościowej poprawy jakości leczenia? Trzeba zresztą zwiększyć wydatki na ten cel, choćby do 6,8 proc. PKB, których domagali się lekarze rezydenci (w tej statystyce wleczemy się w ogonie Europy). Pokażcie jak, kosztem których innych pozycji w budżecie. Udowodnijcie, że wiecie w jaki sposób – i kiedy – da się zwiększyć liczbę lekarzy, pielęgniarek i personelu medycznego.
Gdy staniecie po stronie nauczycieli, uczniów i rodziców, mówcie też o zmianie programów nauczania. Więcej nowoczesności, informatyki, języka angielskiego, kreatywnego myślenia, uczenia selekcji wiadomości w internecie. Szkoła ma przygotowywać do życia w nowej rzeczywistości, gdy będą szybko znikać jedne zawody i pojawiać się inne. Plany lekcji nie mogą być przeładowane historią „żołnierzy wyklętych”, Lecha Kaczyńskiego i Jana Pawła II oraz lekcjami religii. Udowodnijcie, że wiecie jak to osiągnąć.
Kiedy obiecacie przywrócenie poszanowania Konstytucji RP, opowiedzcie, jak chcecie do tego doprowadzić. W jaki sposób odkręcicie to, co PiS zamotało. Jak przywrócicie sprawiedliwość. Co się stanie z tymi, którzy łamali ustawę zasadniczą; na chłodno, bez żądzy zemsty. Jak wzmocnicie gwarancje dla Konstytucji na wypadek, gdyby kiedyś znów do władzy doszedł jakiś szaleniec. Dla Waszych wyborców to kwestie wielkiej wagi.

Obrońcie państwo opiekuńcze

Muszą Panowie uzmysłowić obywatelom, że programy socjalne Szydło i Rafalskiej, „piątka Morawieckiego” i „szóstka Kaczyńskiego” są tylko na krótką metę. To jedno wielkie oszustwo, dokładnie w stylu greckim. Jeśli ktoś może zagwarantować trwałość państwa opiekuńczego, to tylko odpowiedzialna lewica.
„Pięćset plus” stało się już politycznym fetyszem, więc nie ma co go ruszać. Ale mogliby Panowie zadać pytanie liderom PiS i PO, co zrobią z tym programem, gdy przyjdzie dekoniunktura. Sami też muszą Panowie być przygotowani na to pytanie.
Przedstawcie całościową, sensowną politykę społeczną, zapobiegającą wykluczeniu, likwidującą ubóstwo i niwelującą różnice. Mówcie także o żłobkach, przedszkolach, miejscach pracy dla kobiet, aktywności państwa na rzecz wyrównywania płac na tych samych stanowiskach bez względu na płeć. Zaprezentujcie przemyślaną politykę na rzecz seniorów.
Wydłużenia wieku emerytalnego nikt Panom nie zarzuci, boście przeciw temu ostro protestowali. Ale powiedzcie, że (i jak) będziecie sprzyjać pozostawaniu na rynku pracy tym sześćdziesięcio-plus-letnim kobietom i sześćdziesięciopięcio-plus-letnim mężczyznom, którzy zechcą dłużej pracować i pobierać wyższe świadczenia.
Kluczem do sprawnego państwa dobrobytu jest wysoka jakość usług publicznych. Nie lansujcie tezy o „tanim państwie” i oszczędnościach na wszystkim.

Stańcie po stronie modernizacji

Hasło postępu mają Panowie wypisane na lewicowych sztandarach od zawsze. I nie chodzi tylko o nowe technologie, wynalazki i gospodarkę opartą na wiedzy – choć to oczywiście też, obowiązkowo. Polska dojrzewa do wielkiej zmiany społecznej. Wytyczcie jej kierunek.
Nie jest prawdą, że nasze społeczeństwo pękło po równo na zaścianek i Europę XXI wieku. Zwolenników narodowo-katolickiego tradycjonalizmu w tym podziale jest grubo mniej. Miarą proporcji jest odsetek zwolenników Unii Europejskiej, nieustannie przekraczający 80 proc. Po czterech latach pompowania do głów narracji PiS o bezbożnej i tęczowej UE, wszyscy oni wiedzą (a przynajmniej intuicyjnie wyczuwają), że elementem bycia w zachodnim kręgu cywilizacyjnym są także nieuchronne zmiany kulturowe. I to akceptują.
Gdy rzucicie hasło renegocjacji konkordatu, powiedzcie to tak, by było jasne, że nie chodzi o wojnę religijną z wierzącymi. Po prostu sprowadzamy wszystko do właściwych proporcji. Kościół nie może być wyłączony z tego procesu. Pokażcie dobrą wolę, deklarując zaproszenie hierarchii do wspólnego rozwiązywania problemów społecznych, takich jak pedofilia czy przemoc w rodzinach.
Tłumaczcie cierpliwie, że liberalizacja ustawy antyaborcyjnej nie jest przejawem walki z wierzącymi, lecz poszanowaniem praw kobiet. Zapewnijcie, że państwo będzie pilnować, by usankcjonowane prawem procedury były skrupulatnie przestrzegane. Będziecie budować państwo oparte na zaufaniu do obywateli, a nie – jak obecna władza – na besserwisserstwie rządzących.
Nie ma żadnego powodu, by kobiety (połowa całej populacji) znajdowały się w jakiejkolwiek sprawie w sytuacji gorszej od mężczyzn. Mówimy tu o podstawowych prawach, swobodach i praktyce funkcjonowania współczesnego społeczeństwa. W tym kontekście nawiążcie, jeśli chcecie, do sytuacji osób nieheteroseksualnych: idzie o to, by każdy mógł czuć się komfortowo, nie musiał się bać i ukrywać, i by po prostu był szczęśliwy.
Gdyby udało się Panom wyrwać Schetynie część jego dotychczasowych sympatyków, rozpocząłby się być może proces odbudowy mocnej pozycji lewicy w Polsce. A lider PO mógłby mruknąć sobie pod nosem: „Sam tego chciałeś, Grzegorzu Dyndało”.

Facebook Comments