Jeśli religie potrafiły się diametralnie zmienić w przeszłości, to jak mogą się zmienić w przyszłości? Czy istnieje jakaś podstawa do twierdzenia, że wiara w Boga lub bogów zniknie? Czy za sprawą rozwoju cywilizacji i technologii mogą powstać zupełnie nowe formy kultu religijnego?

Tradycyjne formy religii stały się przestarzałe. Nie wnoszą nowych treści i nie uwzględniają zdobyczy nauki i technologii. Wielu badaczy wskazuje, że tradycyjna religia nie ma przyszłości. Nie oznacza to jednak, że religia jako taka przestanie istnieć. Prawdopodobnie po prostu zmieni się radykalnie.

Thor i zmierzch bogów

Nowe nurty religijne powstają bezustannie. W Europie coraz większą popularnością cieszy się neopogaństwo. Odkrycie na wpół zapomnianych rodzimych tradycji pozwala traktować religię jako zjawisko naturalne, bowiem w pogaństwie bóstwa utożsamiane są z siłami natury, a nie z absolutnym i pozbawionym ludzkich słabości Bogiem.

W Wielkiej Brytanii mamy druidyzm, zaś w Rosji rodzimowierców, konserwatywną i patriarchalną wiarę, opartą na rekonstrukcji wierzeń i tradycji ludów słowiańskich. W Islandii szybko rozwijającą się religią jest Ásatrú. Nie ma ona żadnej szczególnej doktryny, opiera się na archaicznych świętach i mitologii nordyckiej. Wyznawcy Ásatrú wierzą w Odyna i jego syna Thora, boga piorunów i burzy. Tego samego, który stał się bohaterem znanych na całym świecie komiksów Stana Lee i filmów Marvela. Ásatrú jest formą światopoglądu. Ważną rolę odgrywa w nim ekologia i życie zgodnie z naturą.

Świadkowie klimatologii

Ekologia stała się również punktem wyjścia dla świadków klimatologii. W 2016 r. inżynier oprogramowania Olya Irzak po dekadzie spędzonej na opracowywaniu technologii umożliwiającej złagodzenie zmian klimatycznych odkryła, że prawdziwym problemem nie jest znalezienie odpowiednich rozwiązań technicznych, lecz uzyskanie społecznego poparcia tych rozwiązań. Doszła do wniosku, że najbardziej efektywnym systemem, który będzie stymulował i wspierał zaangażowanie ludzi na rzecz przeciwdziałania zmianom klimatu, jest religia. W taki właśnie sposób powstali świadkowie klimatologii (ang. The Witnesses of Climatology).

Świadkowie klimatologii to nowa religia, która ma dość parodystyczny charakter. Zgromadzenie obchodzi Dzień Niepodległości Paliw, Cukierek albo Psikus, podczas którego zamiast cukierków zbiera się zużyte baterie, Odwrócone Boże Narodzenie podczas którego świadkowie sadzą, a nie ścinają drzewa, oraz walentynki, kiedy piszą listy miłosne do środowiska. Do najważniejszych rytuałów religijnych zaliczają m.in. przytulenie sąsiada i wzniesienie toastu za nieznajomego. Świadkowie klimatologii nie wierzą w Boga (sama Irzak jest ateistką), ale prowadzą cotygodniowe nabożeństwa poświęcone wychwalaniu niesamowitości przyrody i edukacji ekologicznej. Obecnie zgromadzenie liczy kilkaset osób. W przyszłości Irzak planuje otworzyć szkoły niedzielne, gdzie dzieci będą się uczyć myślenia systemowego na temat zmian klimatycznych.

Bóg maszyna

Do nowych nurtów religijnych zaliczyć można projekt włoskiego fizyka Prisco Giulio, twórcy Kościoła Turingowego, który skupia filozofów i naukowców związanych z ruchem transhumanistycznym. Jego celem jest stworzenie metareligii opartej na nauce, która będzie w pełni zaspokajać potrzeby duchowe człowieka bez konieczności odwoływania się do świata nadprzyrodzonego. Bóg, w jego ujęciu, jest niczym innym jak tworem ewolucji technologicznej, jest bogiem-maszyną.

Kolejną nową formą religii jest Droga Przyszłości (ang. Way of the Future), w której czci się sztuczną inteligencję. Jej założycielem jest Anthony Levandowski, który zarobił fortunę na samojezdnych samochodach, projektowanych dla firmy Google. Jego kościół ma za zadanie umożliwić pokojowe przejście do świata, w którym rządzić będą superinteligentne maszyny, a ludzie będą podporządkowani. „Chciałbym, żeby maszyna postrzegała nas jako swoją kochaną starszyznę, którą szanuje i o którą się troszczy. Chcielibyśmy, żeby ta inteligencja powiedziała: ludzie powinni mieć jeszcze swoje prawa, nawet jeśli ja tu rządzę” – wyznał Levandowski. Tej idyllicznej perspektywie przeczy jednak wpis opublikowany kiedyś na forum LessWrong, prowadzonym przez teoretyka sztucznej inteligencji Eliezera Yudkowsky’ego, znany jako Bazyliszek Roko.

Chodziło o to, że lepiej wierzyć w Boga, ponieważ jeśli okaże się, że Bóg istnieje i jest mściwy, poniesiemy srogą karę za niewiarę.
Bazyliszek Roko to przerażający eksperyment myślowy, w którym władzę nad światem przejmie sztuczna super-
inteligencja, posiadająca cechy bóstwa i naturę mściwego Boga ze Starego Testamentu. Wskrzesi i skarze ona na wieczne tortury każdego, kto nie przyczynił się w przeszłości do jej powstania. W eksperymencie tym jest niepokojące, że osoby zaangażowane w budowę sztucznej inteligencji mogą być w jakiś sposób przez nią zagrożone w przyszłości, lub też że istnieje presja budowy sztucznej inteligencji pod groźbą tortur lub innych kar.

Bóg algorytm

Niezależnie od niebezpieczeństw, jakie może powodować rozwój sztucznej inteligencji, poglądy zbliżone do poglądów Levadowskiego ma izraelski historyk Yuval Noah Harari. Uważa on, że rozwój technologii prowadzić będzie w niedalekiej przyszłości do powstania dwóch nowych religii. Pierwsza to religia transhumanistyczna, w której człowiek-maszyna stanie się bogiem przyszłości. Druga, dość mało optymistyczna, to religia danych, tzw. dataism. Zgodnie z nim wszystko we wszechświecie sprowadza do wielkich zbiorów danych, a wartość każdej istoty jest uzależniona od jej udziału w przetwarzaniu informacji. W religii danych idea boga została utożsamiona z bogiem-algorytmem, a człowiek z prostym narzędziem.

Celem dataismu jest stworzenie uniwersalnego systemu informacji, który pozwoli zwiększyć swobodny przepływ i podłączyć wszystko, co istnieje do tzw. internetu rzeczy. „Ludzie są jedynie narzędziami w tworzeniu internetu wszystkich rzeczy, który w końcu może rozprzestrzeni się z naszej planety dalej i przeniknie całą galaktykę, a nawet cały wszechświat. Ten kosmiczny system przetwarzania danych będzie niczym bóg. Będzie wszędzie i wszystko będzie kontrolował, a przeznaczeniem ludzi jest połączyć się z nim” – pisze Harari. Dzięki temu człowiek będzie mógł przekroczyć swoje ziemskie ograniczenia, obawy i więzi.

Religia Jedi

W 2011 r. w spisie powszechnym Anglii i Walii 400 tysięcy osób zadeklarowało się jako wyznawcy religii Jedi. Była to wtedy czwarta co do wielkości religia w Wielkiej Brytanii. Dziesięć lat później spadła w klasyfikacji na siódme miejsce. Obecnie kościół Jedi, choć jak dotychczas nie uzyskał statusu oficjalnej religii, ma około 500 tysięcy wyznawców.

Założycielem kościoła Jedi jest Daniel James. W 2017 r. wydał on „Pismo święte Jedi”, zatytułowane „Become the Force: 9 Lessons on How to Live as a Jediist Master (For Everyone Who Loves Star Wars)”, w którym przybliża nauki swojej religii. Jedaizm jest filozofią opartą na buddyzmie i ruchu New Age. Głosi, że wszystkie żywe istoty we wszechświecie łączy jedna wszechmocna energia życiowa. Kładzie nacisk na samodoskonalenie się, dyscyplinę i rozwój koncentracji, co można osiągnąć dzięki medytacji. Wyznawcy Jedi, wzorem rycerzy z „Gwiezdnych wojen” George’a Lucasa, wierzą w moc, czyli „jednoczącą energię, która się znajduje we wszystkim i wokół wszystkiego”. Nie używają jednak mieczy świetlnych.

Kościół Jedi nie skupia wokół siebie fanatyków, którym wydaje się, że rycerze Jedi istnieli naprawdę. Nawiązanie do sagi „Gwiezdne wojny” to bardzo skuteczny chwyt reklamowy, dzięki któremu liczba wyznawców tej religii rośnie. Żeby zostać członkiem międzynarodowego kościoła Jedi, wystarczy złożyć drogą elektroniczną wniosek o przyjęcie. Nie pozostaje więc nic innego, jak powiedzieć: „Niech moc będzie z wami!”.

Facebook Comments