2 lipca w Nadleśnictwie Skarżysko (woj. świętokrzyskie), z licznym udziałem katolickiego duchowieństwa i leśników, otwarto i poświęcono drogę różańcową. Ciągle na swoje pięć minut sławy czeka jednak „Dom wspólnej modlitwy”, który powstaje na działce Nadleśnictwa Białowieża (woj. podlaskie).

O kaplicy w Czerlonce pisaliśmy na naszych łamach kilkakrotnie. Zanim jednak przejdziemy do sedna, przypomnijmy podstawowe fakty z tym związane, gdyż jak Państwo wiedzą, to już, niestety, ostatni numer naszego tygodnika (z czego niewątpliwie ucieszą się bohaterowie nie tylko tej z moich licznych opublikowanych na przestrzeni czterech lat publikacji) i nie będzie jak na razie możliwości przyglądania się dalej tej sprawie.

Za inwestycją z Czerlonki stoją bezpośrednio etatowi pracownicy Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Białymstoku – ks. Tomasz Duszkiewicz oraz Marcelina Puchalska. Parka leśników dzierży przy okazji władzę w Ekologicznym Forum Młodzieży, fundacji, która wspierała za życia pisowskiego ministra środowiska Jana Szyszkę w jego bezpardonowej walce z tzw. lewackim ekoterroryzmem. Skończyło się to konfliktem z Komisją Europejską w sprawie wycinki Puszczy Białowieskiej i niekorzystnym dla Polski wyrokiem Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej.

Po dymisji Szyszki i zastąpieniu go Henrykiem Kowalczykiem Duszkiewicz z Puchalską dalej trwali przy jego boku, pryncypialnie wspierając podczas wizyt poselskich w Puszczy Białowieskiej, na których nie tylko sadził z młodzieżą las, ale również dalej subtelnie kąsał Unię Europejską w kontekście metodologii walki z kornikiem drukarzem. Po niespodziewanej śmierci mentora jesienią 2019 r. Duszkiewicz z Puchalską usunęli się w cień, ale aktywności, tym razem na niwie deweloperskiej, nie porzucili.

Czerlonka znajduje się mniej więcej w połowie drogi między Hajnówką a Białowieżą. Pierwsze zabudowania, jakie dostrzegamy zaraz po wjeździe do wsi, to powstająca kaplica i remontowany obok dom, podobno dla samego Duszkiewicza. Stoją na jednej działce o wielkości, co ustaliliśmy co do milimetra, 0,3578 ha, o orientacyjnej wartości co najmniej 100 tys. zł. W latach 2016–2017, kiedy był wielki run na działki w Puszczy Białowieskiej, jej wartość była oczywiście większa. Nie wiemy, za ile i na ile lat dzierżawi tę działkę Ekologiczne Forum Młodzieży, ale nasz rozmówca z Lasów Państwowych twierdzi, że jego instytucję stać na wydzierżawienie takiej działki nawet za symboliczną złotówkę i wcale niewykluczone, że akurat w tym przypadku możemy mieć do czynienia z dzierżawą wieczystą.

– Przy zawieraniu takiej umowy, fakt wydzierżawienia jej za złotówkę uzasadnia się ważnym społecznie celem, np. tym, że kaplica służyć będzie integracji lokalnej społeczności w kontekście religijnym. Nikt przy bardzo dobrych relacjach władzy z Kościołem, jakie są za rządów PiS, tego nie zakwestionuje i żadna kontrola nie podważy – twierdzi.

Ale ciekawsze wydaje się prawdopodobne zasilanie tej budowy publicznym groszem, o czym w środowisku leśników mówi się z oburzeniem od miesięcy, tyle że ani resort pod zarządem Solidarnej Polski i Michała Wosia osobiście, ani odpowiednie służby nie są kompletnie zainteresowane potwierdzeniem, albo zdementowaniem, tych informacji.

W Lasach Państwowych są dwie pule uznaniowych, corocznych nagród dla wszystkich pracowników. Na poziomie Regionalnych Dyrekcji Lasów Państwowych jest to 200 zł na każdego pracownika, na poziomie nadleśnictw – 400 zł. Myk z dofinansowaniem kaplicy Ekologicznego Forum Młodzieży mógłby na przykład wyglądać tak. Szefostwo RDLP w Białymstoku wzywa najbardziej zaufanego pracownika informując go, że otrzyma roczną nagrodę. To właśnie te 200 zł, ale przemnożone przez liczbę pracowników w białostockiej dyrekcji. To samo może się dziać w nadleśnictwach, tyle że tam jest te 400 zł pomnożone przez pracowników zatrudnionych. I te pieniądze z nagrody powinny finalnie trafić do pomysłodawców budowy kaplicy. To kwoty kilkudziesięciotysięczne, nie mniejsze.

– Spośród 31 nadleśnictw w RDLP w Białymstoku, ile mogłoby brać udział w tym procederze?

– Pięć–sześć. Ale oczywiście mogłoby być ich znacznie więcej – twierdzi pracownik Lasów Państwowych.

– Oczywiście przyjęcie nagrody trzeba by osobiście pokwitować czytelnym podpisem przy biurku szefostwa? – pytam. Zastanawia mnie tylko jedno: przecież inni pracownicy, nieobdarowani nawet cząstką tej nagrody, mogliby poczuć się skrzywdzeni na zasadzie, że co roku dostawali po kilkaset złotych ekstra, a teraz nic, bo wszystko zgarnąłby, choć de facto nie zgarnął, zaufany szefostwa.

– W tym mocnym układzie Lasy Państwowe – Kościół liczy się tylko i wyłącznie cel, nic poza tym. Każdy „nagrodzony” dostaje krótkie pismo z gratulacjami i to wszystko. Nikt niczego nie kwituje. Pieniążki idą na konto nagrodzonego, a on „realizuje dalsze zobowiązania” – odpowiada pracownik.

***

Dziękuję w tym miejscu Wydawcy Ewie Kotlińskiej, Bożence, Izie i Darkowi za możliwość uprawiania na łamach „FiM” zaangażowanego społecznie dziennikarstwa. Praca z Wami to była sama przyjemność. Dziękuję i Wam, Drodzy Czytelnicy, że dawaliście mi prywatnie dowody sympatii i zaufania. Nawet się nie domyślacie, ile to przy tej robocie i w Polsce rządzonej przez psychoprawicę naprawdę znaczyło…
Kłaniam się Wam nisko!

Facebook Comments