RUCH w złą stronę

Szanowni Państwo!
.
Co tydzień tworzymy nowy numer „Faktów i Mitów”. Staramy się najlepiej jak potrafimy. Prezentujemy treści alternatywne w stosunku do innych tytułów. Piszemy szczerze i dobitnie. Nie chowamy się za pustosłowiem, nie zasłaniamy poprawnością polityczną czy obyczajową, nie ma dla nas tematów tabu. Pokazujemy Wam rzeczywistość, jaką jest. Robimy to z pasją i chcemy robić nadal, ale… Możemy tworzyć najlepszy tygodnik opinii w Polsce, ale żeby funkcjonować, musimy go sprzedawać.

Jeden z głównych partnerów, Ruch, nie wywiązuje się z warunków określonych w obowiązującej nas umowie. Co tydzień ponosimy ogromne koszty: drukujemy pismo w nakładzie kilkakrotnie przewyższającym rzeczywistą sprzedaż, bo nasz partner nie radzi sobie z jego właściwą dystrybucją; płacimy autorom tekstów, płacimy grafikom, kupujemy zdjęcia, które widzicie w gazecie. To miesięcznie setki tysięcy złotych. W skali roku to sumy określane w milionach. Nasz partner, choć nie partycypuje w naszych kosztach, czerpie zysk, bo z ogromną marżą (nie podajemy jej wysokości ze względu na obowiązującą nas tajemnicę handlową) sprzedaje owoc naszej pracy. Jednak coraz rzadziej widzimy jakąkolwiek cząstkę tych pieniędzy. Zadłużenie Ruchu wobec nas rośnie i jest już naprawdę monstrualne. Pieniądze z bieżącej sprzedaży w ogóle nie wpływają od 7 lutego br., czyli po wdrożeniu drugiego postępowania układowego PPU2, którym zostało objęte także nasze wydawnictwo, a najstarsze zaległości w płatnościach sięgają lutego 2018 r. Mimo że dłużnik, Ruch SA, był zobowiązany (we wrześniu 2018 r., po rozpoczęciu postępowania układowego PPU1) do uregulowania zadłużenia pod nadzorem komisarza sądowego. W wyniku nieregularnych wpłat dług wzrósł, zamiast zmaleć. Reasumując: nasze malutkie wydawnictwo kredytuje działalność giganta.
Ruch idzie na dno i zamierza pociągnąć rodzime wydawnictwa, takie jak BŁAJA News. Nasze wydawnictwo prowadzi nierówną walkę z Ruchem od ponad roku, ale dopiero teraz, po próbie „kradzieży pieniędzy w białych rękawiczkach”, połączyło siły z innymi wydawcami, którzy sprzeciwiają się założeniom układu i przedstawiają swoje propozycje, które mają na celu zmodyfikowanie jego założeń oraz znalezienie pieniędzy na spłatę zadłużeń Ruchu.

W tym samym czasie ogromne sumy pieniędzy, jakie były na koncie Ruchu, zostały przesłane na jakieś dziwne konta. Podobno zgodnie z prawem, wszystko w białych rękawiczkach. Transfer tych pieniędzy z pewnością nie był „transferem politycznym”. Mamy jednak prawo przypuszczać, że polityką jest wszystko, co teraz dzieje się wokół Ruchu. Służby naszego państwa (ABW, CBA, prokuratura) z dziwną i niezrozumiałą konsekwencją pozostają w tej sprawie bierne, a człowiek, który doprowadził do tej sytuacji, cieszy się wolnością i fortuną. Czy bierność służb jest wynikiem jakiegoś zawartego z nim porozumienia politycznego? Tego nie wiemy i bez dowodów staramy się ograniczać swoją fantazję. Mamy jednak prawo czuć ogromne zaniepokojenie, bo nie wierzymy ani w apolityczność prokuratury pod rządami Zbigniewa Ziobry, ani w apolityczność CBA, ani w apolityczność ABW.

O przyszłości dystrybutora prasy mają decydować podmioty zależne od skarbu państwa – Alior Bank, PKN Orlen. Szefowie tych spółek sprawują w nich funkcje również z klucza politycznego, czego dowodem może być powierzenie dyrektorskiego stanowiska w Alior Banku żonie Zbigniewa Ziobry. Czyli: nie stają w naszej obronie upolitycznione służby, a o naszej przyszłości mają decydować upolitycznione władze spółek skarbu państwa. Czy mamy prawo czuć się zagrożeni?

W trakcie rozmów ugodowych jesteśmy już nie tylko straszeni, ale wręcz szantażowani. Każe nam się zrezygnować z naszych pieniędzy, które zasiliły kompletnie obce nam konta, grożąc, że albo się na to zgodzimy, albo nic nie dostaniemy. Z drugiej strony mówi się nam, że w sposób apolityczny do dystrybucji prasy wezmą się władze Orlenu, sprawujące rządy w wyniku jak najbardziej politycznego „podziału łupów”.

Informacje o rozmowach z Ruchem nie przebijają się w mediach. Wydawcy siedzą cicho w obawie, że nie zobaczą grosza ze swoich pieniędzy, albo ich pismo nie trafi do dystrybucji, jeśli będzie za nią odpowiadać Orlen. Doskonale to rozumiemy! Mamy takie samo zmartwienie. Dla małych wydawnictw, takich jak nasze, spadek sprzedaży na poziomie 30 proc. powoduje poważne konsekwencje…
Z innych powodów milczą najwięksi wydawcy – koncerny zagraniczne. Ponad dwa lata PiS straszy ustawą „repolonizacyjną”, która może doprowadzić do zniszczenia ich potęgi rynkowej. Odkąd spółki skarbu państwa podjęły rozmowy z Ruchem, o wprowadzeniu tej ustawy przestano mówić… Z drugiej strony, zapewne z chęci „uciszenia ich niezadowolenia”, są traktowane w sposób uprzywilejowany w stosunku do małych wydawnictw: szybciej niż inni dostają pieniądze, korzystają z gwarancji bankowych. Takie nierówne traktowanie podmiotów gospodarczych stoi w sprzeczności z prawem, ale i w tym wypadku prokuratura milczy…

Mamy prawo nie tylko do obaw o los pieniędzy, które jest nam winien Ruch, ale po prostu o swoją przyszłość. Jeśli mają o niej decydować nie Czytelnicy, lecz kilku prokościelnych decydentów z PiS – nasz niepokój rośnie. Chyba Rydzyk, Jędraszewski, Hoser i reszta tej szkodliwej ekipy z radością przyjęliby decyzję o zamknięciu „Faktów i Mitów”. Ot, takie „wotum ofiarne” i sugestia poparcia w kolejnych wyborach parlamentarnych. Jak widać, mamy wpływowych przeciwników. Użyjemy jednak wszelkich możliwych narzędzi prawnych, aby nasze wydawnictwo wyszło z tych zawirowań obronną ręką.

15 kwietnia odbędzie się głosowanie nad postępowaniem układowym PPU1 i PPU2. Otrzymaliśmy właśnie zaproszenie z kartą do głosowania, na której wskazana została błędnie wartość naszych głosów – obniżono ją o połowę. Pomyłka czy kolejna nieuczciwa gra ze strony dłużnika?
O wyniku głosowania poinformujemy Państwa w następnym numerze.
R.

Artykuł pochodzi z numeru 15/2019 tygodnika Fakty i Mity

One thought to “RUCH w złą stronę”

  1. to tylko pokazuje że trzeba przejść na media tylko elektroniczne.odpuścić papier.nadchodzi taki czas że papier zostanie zlikwidowany.w dobie tabletów to mysle że do 5 lat.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *