Mamy kolejną odsłonę wojny polsko-ruskiej.
I znowu wszystko zaczęło się od Wałęsy.

Między świętami Bożego Narodzenia i Nowym Rokiem rosyjski państwowy portal Sputnik opublikował wywiad z Lechem Wałęsą. Nigdy nie byłem jego fanem. Ale oddajmy mu sprawiedliwość: był symbolem Solidarności; jest laureatem Nagrody Nobla; jest jednym z tych, dzięki którym padł PRL; został pierwszym prezydentem III RP, wybranym w wyborach powszechnych; prócz setek kompromitacji zawdzięczamy mu coś naprawdę wielkiego – wyprowadzenie wojsk radzieckich z Polski.

Wałęsa naraził się wszystkim w Polsce, bo zgrzeszył, rozmawiając z rosyjskimi mediami. Gdyby naszczekał na Putina, gdyby wypomniał mu Krym, Donbas i zamordyzm, znowu byłby bohaterem. Ale nie naszczekał i naraził się na ataki dosłownie wszystkich cokolwiek znaczących sił politycznych w Polsce i związanych z nimi mediów. Co powiedział?

O współpracy z Rosją: (…) „my musimy mieć dobre stosunki. Jak my się dwaj kłócimy, to trzeci na nas zarabiają. Trzeba jak najszybciej zejść z tej drogi. Musimy się dogadać. Musimy się rozumieć. I jedni, i drudzy. I to jest możliwe”.
O rozpadzie ZSRR, przywołując swoją rozmowę z Borysem Jelcynem: (…) „Mówię mu tak: Panie! Rosja to jest piękny kraj. Rosja to jak samochód: Mercedes, Ford. Piękny! Ale wy na ten piękny samochód narzuciliście jakichś gratów, foteli, jak to się przeprowadzki robi, wie Pan. I tej Rosji w ogóle nie widać. Wypieprz Pan te wszystkie graty! Odrzuć Pan te republiki! Chcą przyjść do Rosji, to muszą dobrze wyglądać. To muszą prosić Rosję, a nie Rosja ich na siłę wciąga. I on się śmiał tydzień czasu z tych moich gratów, foteli na tą piękną Rosję”.
O Władimirze Putinie: (…) „Gdybym ja miał więcej rozmów z Putinem, to też dałoby się mu to wytłumaczyć. Dałoby się go przekonać, bo to mądry człowiek. Tylko mądry, ale trzeba mu dołożyć trochę argumentów. (…) Uważam Putina za mądrego człowieka, tylko któremu nie dostarczają argumentów, takich trochę innych”.
O współpracy Polski z USA: (…) „Dlatego mówię: nie kłóćmy się z Rosją, bo ci trzeci na nas zarabiają. My musimy znaleźć rozwiązanie. Musimy ustąpić jeden drugiemu na miarę wielkości. Zrozumieć, a wtedy będziemy razem robić naprawdę dobrą politykę. I nam bliżej do Moskwy niż do Nowego Jorku”.
No i przewalił Wałęsa sprawę. No, bo jak mógł podważać to, co niepowtarzalne, czyli wymierzony przeciw Rosji sojusz ze Stanami Zjednoczonymi?! W krytyce Wałęsy przewodziła TVN – stacja amerykańska… Póki wali Wałek w Kaczora, jest dobry. Jak wzywa do rozsądku – zły.

Nie dziwota, że kilka dni później (7 stycznia) ambasador Rosji w Polsce Siergiej Adriejew w rozmowie z rosyjskim Sputnikiem uprzejmie zauważył: „Nasze stosunki są w najgorszym stanie od czasu II wojny światowej”. Skoro stosunki te popsuły się za sprawą Ukrainy, to logika wskazuje, że z Kijowem winny kwitnąć. Ale nie kwitną: „(…) są w stanie tak złym, jak nie były chyba nigdy od momentu powstania niezależnej Ukrainy”. Nie, to nie słowa ambasadora Rosji, tylko pani Katarzyny Pełczyńskiej-Nałęcz, do niedawna naszej ambasador w Rosji, zaczerpnięte z wywiadu, jakiego udzieliła portalowi Onet (6 stycznia). Jej zdaniem, pogorszenie naszych relacji to „efekt uboczny” ukraińskiej narracji historycznej, która musiała być zaostrzona za względu na konflikt z Rosją. No, znowu ta Rosja… (Jak wytłumaczyć fakt, że banderowcy rżnęli naszych rodaków przed narodzinami 67-letniego Putina?).

Kolejny atak na niewinnych Rosjan (naprawdę nic złego ostatnio nie zrobili) przyszedł przy okazji nominacji narodowca Adama Andruszkiewicza na wiceministra cyfryzacji. Na cyfryzacji się nie zna, co daje gwarancję, że niczego nie spieprzy. Ministrem jeszcze nie był, to dlaczego miałby nim nie zostać? Z analizy jego wypowiedzi wynika, że o stosunkach z Rosją i USA myśli dokładnie to samo, co noblista Wałęsa. Dodatkowo podoba mu się prezydent Białorusi Aleksandr Łukaszenka. Dokładnie tak samo, jak podoba się on pisowskiemu marszałkowi Senatu Stanisławowi Karczewskiemu: „zależy absolutnie panu prezydentowi Łukaszence na interesie Białorusi, to widać. I widać to, że jest człowiekiem takim ciepłym” (…) – wyznał w grudniu 2016 r. w wywiadzie udzielonym Radiu Zet. Prym w krytyce nominacji Andruszkiewicza znów wiedzie TVN. Dodatkowo zarzucają mu, że „jest pod wpływem Rosjan”. No, dokładnie tak samo jak Wałęsa, którego TVN jednak lubi!

Dochodzimy do kolejnej paranoi. Albo jest Andruszkiewicz rosyjskim szpiegiem lub agentem wpływu, albo nie jest. Jeśli jest – do pierdla, pod sąd i pod ścianę! Jeśli jednak nie jest, to główny nacisk w walce z nim powinien być kładziony na nacjonalizm tego gościa! Na nietolerancję, ocierającą się o szowinizm. O to, że przewodniczył Młodzieży Wszechpolskiej. I tu jest problem, bo tę nacjonalistyczną i narodowokatolicką organizację stworzył (2 grudnia 1989 r.) inny ulubieniec TVN, późniejszy lider prawicowej i sklerykalizowej Ligi Polskich Rodzin (współkoalicjanta PiS w poprzednich rządach tej partii) Roman Giertych. Czyli dostało się Ruskim poniekąd za Giertycha…
Co chwilę też słychać ataki na szefową Departamentu Komunikacji i Promocji NBP Martynę Wojciechowską. Tę kręcącą się przy Adamie Glapińskim. Według wyliczeń „Gazety Wyborczej” i serwisu OKO.press, podobno zarabia co miesiąc około 76 tys. zł. Zakładając, że pracuje 40 godzin tygodniowo, minuta jej pracy warta jest 8 zł. Sądząc po tym, jak podległy jej departament radzi sobie z katastrofą wizerunkową NBP, o komunikacji z mediami nie ma pojęcia. W sumie nie musi – Andruszkiewicz też nie zna się na cyfryzacji. Ale w czymś chyba dobra jest, skoro Glapiński tyle jej płaci. Bądźmy wyrozumiali: Macierewicz miał swoich Misiewicza i Jannigera, to i Glapińskiemu coś się należy. Złośliwi (dziennik „Fakt”) wyliczyli, że to zarobki wyższe od premiera Wielkiej Brytanii, prezydentów Francji, Rosji, Brazylii, premiera Włoch i prawie cztery razy wyższe od zarobków prezydenta RP.

Wygląda na to, że dobra musi być w zawodzie wyuczonym (tzn. z jakiego ma dyplom), jest zaś rusycystką. Wbiłem w wyszukiwarkę Googla słowo „rusycystka”. Pani z NBP wyskoczyła już na drugiej pozycji, zaraz za definicją tego słowa podaną przez „Słownik Języka Polskiego”; i pnie się w górę! Sam jestem rusycystą (rosyjski egzamin państwowy) i zarobki pani z banku bardzo mi się podobają, choć pod Glapińskim nie robiłbym za żadne pieniądze.

Wygląda na to, że choć swoje potrzeby opłaca Glapiński z naszych pieniędzy (Waszych, moich, naszych sąsiadów!), to winni znowu są Rosjanie, a to dopiero początek roku. Gdyby Rosji nie było, chyba musielibyśmy ją sobie wymyślić.

Facebook Comments
Poprzedni artykułNieznane oblicze Kościoła
Następny artykułCzarna pedofilia w Sejmie
Dariusz Cychol
Młody, zdolny, dobrze zapowiadający się. Od 35 lat w dziennikarstwie. Dziennikarz agencyjny (PA INTERPRESS, PAP), prasowy (m.in. tygodnik „NIE” – zastępca redaktora naczelnego), telewizyjny (TVP INFO, TVP Regionalna), internetowy (tvp.info, regionalna.tvp.pl, tvpparlament.pl), krótko wykładowca akademicki (socjologia mediów). Wielbiciel nietypowych podróży, zakręconych ludzi i piesków wszelkiej maści. Wróg chamstwa, głupoty i nietolerancji. Bardziej ceni polską wódkę czystą (pod boczek lub słoninkę) niż whisky (pod orzeszki), a jeszcze bardziej niż wódkę lubi wytrawne, zrównoważone wina czerwone; w sporej ilości. (Jak ojciec: wymagający, ale wyrozumiały – przyp. red.).