Matematyka nie jest królową nauk, rankingi uniwersytetów nie są ważne, astronomia to akademicka debata, a doktor Mengele nie był zły. To tylko niektóre ze złotych myśli profesora Mieczysława Ryby, jednego z głównych ideologów w wojnie katolickiej Polski z resztą populacji.

Ryba to przyjaciel T. Rydzyka, odznaczony przez prezydenta Dudę Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski za osiągnięcia w pracy naukowej i dydaktycznej. Swoje rewelacje przedstawił w wypełnionej po brzegi, przez co dusznej, sali Domu Literatury w Warszawie. Duchota podczas spotkania nie wynikała tylko z nadmiernej liczby uczestników, ale przede wszystkim z tego, co profesor nadzwyczajny KUL gadał i jak na to reagowali zebrani. W zdecydowanej większości byli to seniorzy nienawidzący tego, co postępowe i niekatolickie. Ryba czuł się w tym towarzystwie dosłownie jak ryba w wodzie. Pojechał, aż miło.

Lekcja wiedzy o społeczeństwie

Na wstępie ochrzanił PiS za błędy w kampanii wyborczej, które nie dały prawicy zwycięstwa umożliwiającego zmianę konstytucji i wzmocnienie wiary katolickiej. Postraszył „lewicą rewolucyjną”, która weszła do parlamentu. Ze słów Ryby wynika, że to właśnie „bezbożnicy” będą teraz celem permanentnego i łatwego ataku środowisk narodowych oraz katolickich. Jego zdaniem, dobrze się stało, że propagatorzy rewolucji seksualnej, profani mszy i symboli najświętszego sakramentu ujawnili się i od dziś demoralizować będą z trybuny sejmowej. Po prostu łatwiej będzie poznać ich twarze.
– Lepsza jest otwarta walka na polu bitwy niż walka z niesprecyzowanym wrogiem – rzekł Ryba i z radością w głosie dodał: – Ta ich lewacka ideologia ma wręcz cechy religijne. Proszę zwrócić uwagę, jak często ludzie owładnięci ideologią neomarksistowską idą przeciwko Kościołowi albo religii. Oni mają zupełnie inną koncepcję zbawczą. Łatwo będzie z nimi walczyć.

Lekcja kultury

Ryba do worka z napisem „przeciwnicy katolicyzmu” wrzucił także artystów.
– Rewolucja dekonstruktywistyczna wchodzi w najdrobniejsze elementy naszej kultury. Te wszystkie spektakle teatralne, portale plotkarskie, serialiki telewizyjne… Nie ma takiego miejsca w kulturze, gdzie by nie było walki z tym, co zwiemy tradycyjnym chrześcijaństwem. I zmartwię państwa: będzie gorzej – postraszył.
Na sali zapanowała zupełna cisza, a za moment dało się słyszeć na widowni: „ojej, brońmy się, co to będzie, trzeba walczyć z szatanem”. Podniecony reakcją publiczności Ryba brnął więc dalej:
– Jeśli prawica ma władzę, to środki publiczne, które są przeznaczane na kulturę i naukę, rządzący powinni kierować na rzeczy zdrowe w sensie myśli. Na to, co buduje człowieka, a nie go rujnuje. W tym oddolnym ruchu powinni pomagać księża i „nasi” aktorzy, jak choćby Jerzy Zelnik – pouczył.

Lekcja wiedzy o świecie

Gdy wydawało się, że Ryba już przestanie zaskakiwać, on dopiero zaczynał się rozkręcać i powiedział coś naprawdę odkrywczego.
– My w Polsce mamy kompleksy, jakieś dziwne pragnienie, żeby być wysoko w rankingach uniwersytetów światowych. Jeszcze w rankingach technicznych, dobra. Ale jeżeli weźmiemy całą humanistykę, od nauk prawnych po psychologię, pedagogikę, historię, to pytam: po co? Co to daje, oprócz leczenia jakichś kompleksów? No, niechbyśmy byli na pierwszym miejscu. No i co? Co z tego!? Uniwersytet nie od tego jest, żeby być w rankingach, tylko żeby głosić prawdę – rzekł.
Zrobiło się bardzo ciekawie, bo wykładowca akademicki w końcu powiedział, co sądzi o współczesnej nauce i jaka jest ta najprawdziwsza prawda uniwersytecka.
– Od kiedy to w nauce są jakieś dogmaty, oczywiście oprócz teologii. Nie ma dogmatu o Księżycu, o Słońcu, o ociepleniu klimatu, o niczym, bo to jest wolna debata. Biologia nie odpowie na wiele pytań fundamentalnych: kim jesteśmy, skąd się wziął świat, dokąd zmierza. Matematyka to nie jest nauka. To sztuka logicznego myślenia. Teraz się mówi, że matematyka jest królową nauk. Ha! Matematyka nawet nauką nie jest, a co dopiero królową. Nauką, tą pierwszą, jest filozofia, dalej są inne nauki szczegółowe, a wieńczy wszystko teologia. To jest pełny uniwersytet, pełne rozumienie świata.

Lekcja historii

Na zakończenie profesor Ryba chyba zapomniał, że jest na publicznym spotkaniu, a nie w salce katechetycznej w Toruniu czy Lublinie ze swoimi studentami teologii, bo stwierdził:
– Jak ktoś powie, że doktor Mengele i całe otoczenie, które robiło eksperymenty na ludziach w Auschwitz i gdzie indziej, że to nie byli naukowcy, to jest pomyłka. Otóż nie, to byli naukowcy, tylko uprawiali tę naukę w fałszywym paradygmacie. Ale od strony technicznej te wyniki były wysokie. Ba, kiedy powstawała bomba nuklearna, postęp szedł wówczas bardzo daleko.
Profesor Ryba zakończył swoje wystąpienie stwierdzeniem, że człowiek tylko w relacji ze Stwórcą może być wolny, a podczas trwającej wojny lewactwa z Kościołem trzeba stanąć karnie w szeregu, a nie spać. W przeciwnym razie katolicy zasną na wieki wieków. Amen.

Facebook Comments