Nie pierwszy raz w historii naszego kraju katolicki Jezus ze świtą wygryzł rodzimych bogów. Tym razem z pomorskiej gminy Linia znikają kaszubskie bóstwa, bo… nie podobały się proboszczowi.

Jigrzan – opiekun zabaw i tańców, Wëkrëkùs – opiekun samotników, Jablón – mieszkaniec sadów i opiekun drzew oraz Grzenia – duch snu i sennych marzeń to tylko kilka z 13 kaszubskich bóstw, których trzymetrowe drewniane figury zdobiły 13 sołectw w gminie Linia na Pomorzu. Wszystkie wyszły spod ręki ludowego artysty Jana Redźki i w 2010 r. ozdobiły ponad 85-kilometrowy szlak turystyczny „Poczuj kaszubskiego ducha”. Na przestrzeni lat rzeźby zaczęły próchnieć, więc w ubiegłym roku oddano je do renowacji. Moment ten wykorzystali ich przeciwnicy i podczas jednej z sesji rady gminy odczytali list ks. Sławomira Kozioła, proboszcza parafii pw. św. Wojciecha z Rozłazina.

Dalsza część artykułu dostępna dla posiadaczy prenumeraty cyfrowej. Wykup dostęp już za 4 zł!
Zaloguj się lub Wykup
Sprawdź Wykup
Anuluj
Pełny dostęp do treści na 7 dni za 4 zł.
Pełny dostęp do treści na 30 dni za 15 zł.
Pełny dostęp do treści na 90 dni za 40 zł.
Pełny dostęp do treści na 180 dni za 70 zł.
Odblokuj na 7 dni
Odblokuj na 30 dni
Sprawdź
Odblokuj na 90 dni
Odblokuj na 180 dni
Odblokuj
Anuluj

Facebook Comments
Poprzedni artykułKrajobraz przed bitwą
Następny artykułRaport z kolędy
Od czterech lat niezmiennie 30-latka. Absolwentka filologii polskiej; z mediami związana od 2012 r. Debiut dziennikarski w gazecie lokalnej „Nowy Tydzień” (woj. lubelskie), gdzie zajmowała się tzw. kryminałką. Okazało się to jednak za mało hardcorowe. Zaliczyła epizody w łódzkim radiu (Parada) i lokalnym dzienniku („Express Ilustrowany”), a od 2016 r. ostrzy pazury na księżach. Chowa je po przekroczeniu progu domu, gdzie zmienia się w troskliwą mamę bliźniaków. Miłośniczka zwierząt i sportu ekstremalnego – ciuchlandy, secondhandy i szmateksy. Lepiej odnajduje się w internecie niż w kuchni, co przyprawia jej męża o kolejne siwe włosy. (Jest prawdziwą Wilczycą, walczącą do końca o swoje, choć zdarza się, że nie ma racji – przyp. red).