„Wrócił, kiedy wujostwo już byli dawno po obiedzie, zostawiono dla niego jedzenie i ciotka sama mu towarzyszyła przy stole. Jak zwykle rozmawiano o Wilku, ciotka mówiła, (…) Wiktor słuchał jednym uchem, wypuszczał drugim i medytował, skąd by to dostać dubeltówkę, nakładając sobie na talerz góry sałaty”.

„Panny z Wilka” Jarosław Iwaszkiewicz

Nie jestem klasyczną ogrodniczką. Nie mam równych grządek, rośliny nie rosną u mnie pod linijkę, pozostawiam im czasem prawo wyboru miejsca, w którym najlepiej się czują. A że nie wyobrażam sobie wiosny bez sałaty, zawsze zostawiam kilka sztuk, by wyrosły, zakwitły, a potem same się rozsiały. To ogromna radość znajdować w różnych zakątkach przycupnięte malutkie sałatki, czekające na przesadzenie, by mogły olśnić urodą swych liści.

Rzymianka

Lactuca sativa L. var. Longifolia, czyli sałata rzymska, to jednoroczna roślina z rodziny astrowatych Asteracea. Przypomina trochę kapustę pekińską, ale jest od niej ciemniejsza i może troszkę bardziej rozpierzchła. Można uprawiać ją nawet w domu w doniczkach, choć najwartościowsza jest ta, która rośnie w słońcu i w ziemi.

Liście sałaty rzymskiej są zdecydowanie sztywniejsze niż u sałaty głowiastej, ciemnozielone lub żółtozielone (te są delikatniejsze w smaku), grube, mięsiste, symetrycznie unerwione, podłużne, zazwyczaj lekko pomarszczone, u góry wyraźnie zaokrąglone, po oderwaniu tworzą łódeczkę. Jej zwarte i wydłużone główki mają wysokość od 16 do 25 centymetrów, a wyrośnięte mogą ważyć nawet 70 dekagramów.

I znów troszkę o przeszłości

Jak wiecie, kolebką sałaty jest basen Morza Śródziemnego i Bliski Wschód. I choć sałata jest znana od tak dawna, to jako gatunek została opisana dopiero przez Linneusza w 1753 r.

W starożytnym Egipcie sałata, jeszcze nie rzymska, ze względu na falliczny kształt bardzo długo była kojarzona z bogiem płodności Min, którego przedstawiano jako mężczyznę z cepem i z imponującym penisem. Uważano, że sałata ma właściwości afrodyzjakalne (a nawet przypisywano jej działanie podobne do opiatów!), a wypływający z niej po nacięciu mleczny sok utożsamiano z nasieniem.

We Włoszech nazwano ją rzymską (lattuga romana), ponieważ w pewnym okresie zaczęto dosyć intensywnie uprawiać ją w papieskich ogrodach. Ciekawe, dlaczego właśnie tam? Do Europy Zachodniej dotarła zatem poprzez Rzym, więc we Francji nazywa się laitue romaine. W Anglii do nazwy dodaje się jej jeszcze „cos”, bowiem jej nasiona miały dotrzeć do Rzymu z wyspy Kos, na której w okresie bizantyjskim funkcjonowało coś w rodzaju centrum rolnictwa sałacianego.

Rzymianie musieli chyba od zawsze zajadać się sałatą, bo często o niej tam pisano. Na przykład pierwszym autorem sosu do sałaty, czegoś w rodzaju winegret z octu, oleju, ziół i liquamenu (inaczej garum), czyli słonego ekstraktu z ryb, był Marcus Gavius Apicius, a Lucius Columella w „Libri De Re Rustica” omówił gatunki sałat uprawianych w rzymskich ogrodach.

I teraźniejszość

W Polsce uprawia się dziś dwie odmiany – Liwię o zewnętrznych skórzastych liściach wyglądających jak nawoskowane i wewnętrznych bez woskowego nalotu, gorzkawych i mniej delikatnych oraz Tiarę (podobno smaczniejszą) z soczystymi, zielonymi liśćmi. A na Zachodzie można kupić fioletową odmianę Romaine „violet”.

Ostrzeżenie

Podobno w Stanach Zjednoczonych zdarza się, że rzymska sałata bywa skażona bakteriami coli, kiedy uprawiana jest na polach położonych zbyt blisko pól uprawnych nawożonych nawozem bydlęcym lub w pobliżu pastwisk. I jak pisze moja przyjaciółka z Filadelfii, często zdarzają się komunikaty o wycofaniu ze sprzedaży właśnie sałaty pod różną postacią.

Naukowcy badający technologie wykrywania bakterii w Publicznym Uniwersytecie Badawczym w Indianapolis wykryli, że sałata bywa skażona Gram-dodatnimi pałeczkami Listerii monocytogenes, które podobno dostają się do niej poprzez pękniętą łupinę nasienną albo w trakcie rozdarcia korzenia lub tkanki na polu. Bakterii, by zadomowić się w sałacie podobno wystarczy 30 minut. Listerioza może być szczególnie niebezpieczna dla kobiet w ciąży, osób starszych i niemowląt. Bardzo długo sądzono, że można zarazić się nią, spożywając mięso, a tymczasem ukrywa się i w warzywach – sałacie i selerze naciowym. Na szczęście bakterie zabija wysoka temperatura, a sałatę rzymską jada się także na gorąco.

Zalety

Chcecie mieć dobry wzrok? Jedzcie sałatę, a im ma ciemniejsze liście, tym lepiej dla Was.

Sałata rzymska jest lekkostrawna i ma tylko 17,2 kalorii w 100 g. Znajdziecie w niej dużą ilość witamin: C (pomaga wspierać układ odpornościowy i pomaga utrzymać mocne kości i zęby), K (niezbędna do krzepnięcia krwi, współdziałająca z wapniem, aby zapobiec utracie minerałów i złamaniom kości z powodu osteoporozy), A (z beta- karotenu; niezastąpiony składnik odżywczy, wspierający wzrost komórek i zdrowie reprodukcyjne, pomagający także utrzymać w dobrej kondycji serce, nerki i płuca, skórę i oczy); kwas foliowy wspierający podział komórek, produkcję DNA i materiał genetyczny (jego niedobór może spowodować powikłania ciąży, w tym przedwczesny poród, jest też odpowiedzialny za niską masę urodzeniową lub wadę wrodzoną rozszczepu kręgosłupa).

Sałata rzymska to także bogactwo minerałów – zawiera: wapń potrzebny do budowy i utrzymania kości, funkcjonowania mięśni, nerwów i krzepnięcia krwi; fosfor, który współdziała z wapniem, tworzy mocne kości i zęby, magnez wspomagający działanie enzymów i rozluźniający mięśnie w ciele, jest potrzebny wraz z wapniem do budowy tkanki oraz potas odpowiedzialny za regularne bicie serca, normujący ciśnienie, wspierający pracę nerwów, niezbędny dla mięśni, odpowiedzialny za właściwe przyswajanie składników odżywczych, minimalizujący negatywne działanie sodu (czyli soli) na organizm.

Uważa się, że dieta, w której często jada się bogatą w przeciwutleniacze sałatę rzymską chroni przed nowotworami.

Jaka sałata jest najlepsza?

Ciemnozielone liście mają najwięcej wartości, ale sałatowe serca są delikatniejsze, smaczniejsze – musicie sami wybrać, czy chodzi Wam o rozkosze stołu, czy o zdrowie. Sałata rzymska ładnie się przechowuje w lodówce, ale z każdym dniem traci część wartości. Myjcie ją dokładnie, nie zaszkodzi dmuchać na zimne.

Klasyka to sałatka Cezar, ale możecie ją zjadać na ciepło. Ciekawie smakuje dobrze natarta oliwą z czosnkiem, posolona i upieczona na grillu.

Liście sałaty są duże i dość trwałe, więc wykorzystajcie je jako „opakowanie” do past jajecznych, serowych lub sałatek, albo łyżeczkę do sosów.

Pamiętajcie, że jako Włoszka dobrze się czuje w towarzystwie parmezanu, a ponieważ zaakceptowano ją we Francji, to lubi i sery pleśniowe.

Możecie przygotować gęsty sos z mięsa mielonego, pomidorów i cebuli, oczywiście przyprawiony tak, jak lubicie, a potem nadziać nim duże liście sałaty, zawinąć, spiąć wykałaczkami i usmażyć na oliwie z czosnkiem, a na koniec posypać startym parmezanem. Wegetarianie mogą zamiast mięsa użyć ugotowanej fasoli (a bardzo leniwi wegetarianie fasoli z puszki). Tylko upewnijcie się, czy wykałaczka jest widoczna.

Pyszna jest mała sałata przecięta na pół, usmażona na oliwie z czosnkiem, skropiona sokiem z cytryny, posypana startym parmezanem i drobno pokrojonym czosnkiem niedźwiedzim.

Dobra jest sałatka z porwanych liści sałaty i jajek w cząstkach, posypana pokrojonymi orzechami włoskimi i polana sosem z soku cytryny, oliwy i musztardy.

Facebook Comments
Poprzedni artykułZesłanie Ducha Świętego
Następny artykułPolski burdel w Chicago
Joanna Katarzyna Cyterska
Absolwentka filologii polskiej. Od zawsze lubi czytać, gotować, zbierać grzyby, podróżować. Kolekcjonuje książki na temat kuchni i kultury kulinarnej. Próbuje żyć zgodnie z zasadą slow life, przynajmniej od kwietnia do października, gdy mieszka na wsi. Właścicielka Aryi, psa rasy foksterier.(Zna się na kuchni nie tylko teoretycznie, ale i tworzy kulinarne cuda – przyp. red.).