Sędziowie życia i śmierci

Niedocenianą rolą sędziów jest, że to oni – a nie psychiatrzy – decydują, kto jest psycholem.
Krzycho, choć wyglądał jak niedźwiedź, wedle powszechnej opinii robił za psa. Pracował w komisariacie na wrocławskim Ołbinie, był policjantem. Robotę miał stresującą, a na dodatek odległą od domu o 40 kilometrów, bowiem mieszkał w Oleśnicy.

Zawodowy podejrzliwiec

Średnio cztery godziny dziennie na przemieszczanie się nie robiły Krzychowi dobrze. Miał czas myśleć o swoich najbliższych – żonie i dwójce przychówku. A jego procesy intelektualne obciążone były charakterystyczną dla każdego policjanta podejrzliwością.
Jako przedstawiciel organów ścigania znał zasady popełniania występków i wiedział, że tym, czego potrzeba ich sprawcom, jest przede wszystko czas. Wykoncypował zatem, że jeśli pozbawi żonę czasu na pozamałżeńskie amory, to uchroni się od zostania rogaczem.
Dlatego Estera, czyli żona Krzycha, musiała raportować każdy dzień co do minuty. Żeby nie mataczyła, ustalił dzienną stawkę pieniędzy przeznaczonych na wydatki. Nieprzychylni policjantowi znajomi twierdzą, że nie miała prawa samorzutnie wybrać się nawet do fryzjera. Do tego dochodziła kontrola internetu i telefonu. (…)

Pewnie dlatego rodziców Krzycha nie zdziwiło, gdy w środku tygodnia podrzucił im dzieciaki na noc. Zupełnie inaczej niż siostrę Estery – Żuliettę, którą o godzinie 3.41 obudził telefon. Usłyszała Krzycha, wypowiadającego następujące słowa: „Zajebałem, zabiłem twoją siostrę”…
Aut. Stefan Płonicki
Więcej: efaktyimity.eu

Artykuł pochodzi z numeru 06/2019 tygodnika Fakty i Mity

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *