Dzień dobry, Starzy Przyjaciele! Skąd takie familiarne powitanie? Cóż, jesteśmy ze sobą od 10 marca 2000 r., czyli równo 20 lat.

Jeśli ktoś z Was zaczynał nas czytać w wieku lat 20 (pełen marzeń, nadziei, ambicji i postanowień), ma już cztery dychy i sądząc po statystykach, jest na półmetku swojego żywota. Jeśli mieliście wówczas lat 40, dobiega końca Wasza aktywność zawodowa i coraz częściej łapiecie się na tym, że myślicie o emeryturze. Owszem, szybko to jakoś zleciało, ale tak „po sprawiedliwości”, to kupa czasu: 7305 dni, 175 320 godzin. Prawdopodobnie przespaliście w tym czasie około 51 135 godzin (licząc siedem godzin snu na dobę), czyli 2130 dni (śpiochy z Was!). Jeśli tak było, to spędziliśmy ze sobą na jawie 5175 dni. Dość czasu, żeby się poznać i zaprzyjaźnić.

Przeżywamy wspólnie trzeciego papieża. Przeżyliśmy Karola Józefa Wojtyłę (16 października 1978 r. – 2 kwietnia 2005 r.), Josepha Aloisa Ratzingera (19 kwietnia 2005 r. – 28 lutego 2013 r.) i aktualnie – Jorge Maria Bergoglia (od 13 marca 2013 r.). Mamy za sobą trzech prymasów Polski: Józefa Glempa (1981–2009), Henryka Muszyńskiego (2009–2010), Józefa Kowalczyka (2010–2014), a od 2014 r. męczymy się z czwartym, Wojciechem Polakiem.

Czy w naszej polityce sporo działo się w tym czasie? Twierdzę, że niekoniecznie. Przeżyliśmy wspólnie czterech prezydentów RP: Aleksandra Kwaśniewskiego (2114 dni z 3653 dni całej jego prezydentury), Lecha Kaczyńskiego (1568 dni), Bronisława Komorowskiego (1826 dni) i, niestety, ciągle przeżywamy prezydenturę Andrzeja Dudy (już 1678 dni). Mieliśmy więc w tym czasie jednego rozsądnego prezydenta i aż trzech nieudaczników. Oddajmy sprawiedliwość historii i dodajmy do tego zestawienia trzy osoby tymczasowo wykonujące obowiązki prezydenta: Bronisława Komorowskiego (89 dni), Bogdana Borusewicza (1 dzień) i Grzegorza Schetynę (29 dni). Razem to 119 dni „tymczasowej” smuty. Łącznie: 5 lat prezydentury „lewicowego prezydenta” (choć obciążonego podpisaniem konkordatu) i 15 lat prezydentur kościółkowych.

Przeżyliśmy 12 marszałków Sejmu: Macieja Płażyńskiego, Marka Borowskiego, Józefa Oleksego, Włodzimierza Cimoszewicza, Marka Jurka, Ludwika Dorna, Bronisława Komorowskiego, Grzegorza Schetynę, Ewę Kopacz, Radosława Sikorskiego, Małgorzatę Kidawę-Błońską, Marka Kuchcińskiego, no i przeżywamy 13. – Elżbietę Witek. Łącznie: 4 lata lewicowego marszałkowania i 16 lat kościółkowego.

Przeżyliśmy też ośmiu premierów: Jerzego Buzka (588 dni z 1449 dni jego premierowania), Leszka Millera (926 dni), Marka Belkę (547 dni), Kazimierza Marcinkiewicza (256 dni), Jarosława Kaczyńskiego (490 dni), Donalda Tuska (2502 dni), Ewę Kopacz (420 dni), Beatę Szydło (756 dni) i cierpimy z dziewiątym premierem (już 820. dzień). Łącznie: zaledwie 4 lata rządów niekościółkowych.

Nie dajcie się zwieść: nie licząc rządów tworzonych w tym czasie przez Sojusz Lewicy Demokratycznej (w koalicji z PSL i mniejszościowego), liderzy pozostałych wywodzili się i wywodzą z tego samego „pnia” – Akcji Wyborczej „Solidarność” (AWS), ugrupowania „chrześcijańsko-demokratycznego”, założonego przez byłego lidera NSZZ „Solidarność” Mariana Krzaklewskiego z inicjatywy polskiego kleru katolickiego. To właśnie dzieci tej struktury (powstałej w 1996 r.) zdominowały życie społeczne i polityczne
Polski ostatnich 20 lat. Dotyczy to oczywiście również liderów Platformy, którzy nieco oddalili się od kat. Kościoła, ale tylko na niwie pragmatyzmu politycznego; mentalnie kręcą się ciągle na obrzeżach plebanii, marząc o ponownym wejściu do kościelnej kruchty.
Taką rzeczywistość polityczną mieliśmy i mamy w ciągu minionych 20 lat. Podsumujmy: przez 80 proc. okresu obecności „Faktów i Mitów” na rynku wydawniczym, Polską rządziły (i rządzą) siły wspierające kat. Kościół – strukturę, z którą najostrzej walczymy. W jakiś sposób określa to naszą pozycję na tym rynku i scenie politycznej, bo co tu ukrywać – od polityki nie uciekamy…

Połowa tego okresu (równo 10 lat) to czas „postsmoleński”. Czym się głównie charakteryzuje? Dzieleniem społeczeństwa. Tworzeniem niezliczonych teorii spiskowych, podziałami na tych „oświeconych prawdą o spisku” i „zdrajców Polski”. Pamięć jest ulotna, przypomnijcie więc sobie, „walkę o krzyż”, modły różańcowe przed Pałacem Prezydenckim, rozkopywanie grobów ofiar katastrofy pod Smoleńskiem, blisko 100 „miesięcznic” z krzyżami, świętymi obrazami, pochodniami; i drabinką dla nad-Polaka. Połowa z tej połowy, czyli czwarta część okresu naszej obecności w kioskach, to czas, gdy do władzy w Polsce doszły siły skrajnie populistyczne, nacjonalistyczne, wręcz faszyzujące i absolutnie prokościelne – siły zrodzone z tych podziałów. Siły wrogie postępowej części społeczeństwa i oczywiście nam jako Redakcji. Zaczęło się jawne dzielenie obywateli na „gorszy” i „lepszy sort”, walka z mniejszościami, w tym wyznaniowymi, indoktrynacja religijna dzieci od trzeciego roku życia (!), i niemiłosierne łupienie kasy państwa przez kat. Kościół (rocznie to suma w granicach 18 mld zł).

Nie byłoby tych rządów – ludzi, którzy podzielili nas bardziej niż zaborcy, hitlerowski okupant i czasy socjalizmu – gdyby nie pomoc okazywana im przez Kościół katolicki. To właśnie dlatego jesteśmy dziś pismem jawnie opozycyjnym. Nigdy nie walczyliśmy i nie walczymy z religią! Nie jesteśmy wrogiem wiary ani jakiejkolwiek grupy wyznaniowej! Pokazujemy jednak patologie, jakie towarzyszą rozbudowanym strukturom korporacyjnym kościołów i od 20 lat apelujemy dokładnie o to samo: o normalność. O prawo wyboru wiary lub prawo do jej odrzucenia. O traktowanie wspólnot wyznaniowych tak jak innych organizacji społecznych. O zaprzestanie finansowania ich z publicznych pieniędzy. O rzeczywiste oddzielenie kościołów od państwa. Wierzymy przy tym, że może to nastąpić tylko w sytuacji zbudowania państwa świeckiego; takiego, które teoretycznie gwarantuje nam Konstytucja RP. Niestety, w dzisiejszej Polsce marzenie o normalności wydaje się marzeniem rewolucyjnym, ale wiecie co? Tak, jesteśmy marzycielami…

Cześć, Starzy Przyjaciele! Tym numerem wchodzimy w kolejną dekadę walki o realizację naszych wspólnych marzeń. Dziękujemy, że jesteście z nami! Dziękujemy, że możemy na Was liczyć. Obiecujemy być wiernymi naszym wspólnym marzeniom i nie spuszczać z tonu. Bądźmy sobą, bądźmy razem i wierzmy w marzenia. Jako że wiara czyni cuda, wierzymy, że wspólnie doczekamy jeszcze normalności.

Facebook Comments
Poprzedni artykułArcybiskup z „honorami”
Następny artykułDwadzieścia lat minęło…
Dariusz Cychol
Młody, zdolny, dobrze zapowiadający się. Od 35 lat w dziennikarstwie. Dziennikarz agencyjny (PA INTERPRESS, PAP), prasowy (m.in. tygodnik „NIE” – zastępca redaktora naczelnego), telewizyjny (TVP INFO, TVP Regionalna), internetowy (tvp.info, regionalna.tvp.pl, tvpparlament.pl), krótko wykładowca akademicki (socjologia mediów). Wielbiciel nietypowych podróży, zakręconych ludzi i piesków wszelkiej maści. Wróg chamstwa, głupoty i nietolerancji. Bardziej ceni polską wódkę czystą (pod boczek lub słoninkę) niż whisky (pod orzeszki), a jeszcze bardziej niż wódkę lubi wytrawne, zrównoważone wina czerwone; w sporej ilości. (Jak ojciec: wymagający, ale wyrozumiały – przyp. red.).