Rosyjską Daleką Północ dotknęła największa w historii regionu katastrofa ekologiczna. Stanowi test na sprawność państwa i dowód słabości systemu oligarchicznej gospodarki.

W podświadomości każdego widza serialu HBO „Czarnobyl” obie sytuacje zapewne nakładają się w skali 1:1. Wielka katastrofa, spóźniona reakcja, chaos podczas działań ratunkowych, zarzuty wobec menedżerów firm, zaangażowanie najwyższych władz państwowych. Oczywiście, choć wyciek 21 tys. ton oleju napędowego do pobliskich rzek i przemieszczanie się tej masy do Morza Karskiego jest ogromnym nieszczęściem, a czas przywrócenia naturalnego stanu środowiska szacowany jest na dziesięć do kilkudziesięciu lat, skala obu wydarzeń jest nieporównywalna. Na myśl przychodzi też zderzenie ze skałami w Zatoce Księcia Williama u wybrzeży Alaski amerykańskiego tankowca Exxon Valdez w 1989 r. Do wód przedostało się wówczas znacznie więcej surowej ropy naftowej, a skażonych zostało 1900 kilometrów linii brzegowej.

Dalsza część artykułu dostępna dla posiadaczy prenumeraty cyfrowej. Wykup dostęp już za 4 zł!
Zaloguj się lub Wykup
Sprawdź Wykup
Anuluj
Pełny dostęp do treści na 7 dni za 4 zł.
Pełny dostęp do treści na 30 dni za 15 zł.
Pełny dostęp do treści na 90 dni za 40 zł.
Pełny dostęp do treści na 180 dni za 70 zł.
Odblokuj na 7 dni
Odblokuj na 30 dni
Sprawdź
Odblokuj na 90 dni
Odblokuj na 180 dni
Odblokuj
Anuluj

Facebook Comments