Pasquale Pezzoli, proboszcz z Bergamo, miasta najbardziej dotkniętego przez plagę koronawirusa (jednego tylko dnia zmarło tam 330 osób), bardzo ubolewa nad tym (inni księża też), że chorzy umierają bez sakramentów. Jak mówi, jest to jeden z najboleśniejszych aspektów tej klęski, bo księża nie mogą także prowadzić pogrzebów.

Nie ulega zatem wątpliwości, że dla duchowieństwa katolickiego oraz samych wiernych jest to bardzo bolesne. Ale czy z biblijnego punktu widzenia sakramenty te rzeczywiście są nieodzowne i czy pogrzeb koniecznie musi prowadzić ksiądz?

Nauka Kościoła

Zanim odpowiemy na te pytania, warto najpierw przypomnieć, co Kościół rzymskokatolicki głosi na ten temat.
Przede wszystkim Kościół głosi, że sakramenty, a jest ich siedem, ustanowione zostały przez Jezusa Chrystusa i dlatego też każdy sakrament jest świętym, zewnętrznym i łaski udzielającym znakiem (…). Jest znakiem „skutecznym”, który sprawuje to co oznacza (Leon Rudloff, Mała dogmatyka dla świeckich, s. 152). W przypadku sakramentu namaszczenia chorych, nazywanego także ostatnim namaszczeniem, ma on udzielić ciężko choremu duchowej i fizycznej siły, a w obliczu śmierci ma go przygotować do życia wiecznego.

W związku z tym namaszczenie chorych zazwyczaj połączone jest z przyjęciem sakramentu pokuty (spowiedzią) i eucharystią, czyli przyjęciem komunii świętej. Podstawą zaś tych obrzędów ma być tekst z Listu św. Jakuba, w którym czytamy: Choruje kto między wami? Niech przywoła starszych zboru i niech się modlą nad nim, namaściwszy go oliwą w imieniu Pańskim. A modlitwa płynąca z wiary uzdrowi chorego i Pan go podźwignie; jeżeli zaś dopuścił się grzechów, będą mu odpuszczone. Wyznawajcie tedy grzechy jedni drugim i módlcie się jedni za drugim, abyście byli uzdrowieni. Wiele może usilna modlitwa sprawiedliwego (5,14–16).

Oczywiście Kościół katolicki twierdzi również, że namaszczenia chorych ważnie udziela każdy kapłan i tylko kapłan (Kodeks prawa kanonicznego, Pallottinum 1984, Kan. 1003). Postanowienie soboru trydenckiego mówi o tym tak: Kto mówi, że święte namaszczenie chorego nie udziela łaski i nie wymazuje grzechów, ten jest wyłączony. (…) Kto mówi, że „starsi kościoła”, którzy według apostoła Jakuba powołani byli do namaszczenia chorego, nie są wyświęceni przez biskupa kapłani, lecz starsi każdego zboru (…), ten jest wyłączony (w: Herman I. Hegger, Biblia a Rzym, s. 16). Tyle Kościół. Ale…

Czy potwierdza to Biblia?

O czym tak naprawdę mówi przytoczony wyżej tekst z Listu św. Jakuba? Czy potwierdza katolicką doktrynę?
Przeciwnie. Po pierwsze, tekst mówi nie o kapłanach, jak błędnie podają katolickie tłumaczenia, ale o starszych, czyli prezbiterach. Przypomnijmy, że pojęcie to nie miało nic wspólnego z urzędem kapłańskim. Określeniem tym w czasach biblijnych posługiwano się bowiem w odniesieniu do przywódców i sędziów, a nie kapłanów (por. Wj 18,13–26; 24,1; Lb 11,16.24–30; 1 Sm 8,1–5; Rt 4,2.11).

W pierwotnych zaś gminach judeochrześcijańskich mianem tym określano tych, których wyznaczano spośród wierzących lokalnego zboru (por. Dz 14,23; 20,17.28). Pisma apostolskie nie mówią więc o kapłanach w katolickim znaczeniu i nie dają podstaw do podziału na duchownych (kapłanów) i świeckich (laikat). Do takiego bowiem podziału doszło dopiero na przełomie II i III wieku, kiedy to starszych nazwano kapłanami. Teologiczna zaś koncepcja sakramentów zdogmatyzowana została dopiero na soborze florenckim (1439 r.) oraz trydenckim (1545–1563).

Inna sprawa to liczba mnoga występująca w tekście. Jakub zalecał wezwać starszych. Oznacza to, że lokalnym zborem nie zarządzał pojedynczy przywódca, lecz rada starszych. Potwierdzają to m.in. następujące teksty: Dz 14,23; 20,17.28; Flp 1,1–2; Tt 1,5–7. A zatem przytoczony wyżej fragment Listu Jakuba nie mówi o jakiejś szczególnej pozycji jednostki (kapłana), lecz o starszych
lokalnego zboru.

Co więcej, powyższy tekst mówi nie tylko o tym, kogo należy wezwać, ale również w jakim celu należy to uczynić. Podkreśla, że głównym zadaniem wezwanych starszych była modlitwa o uzdrowienie chorego (w. 14), a nie przygotowanie go na śmierć. Decydujące też znaczenie miała modlitwa płynąca z wiary, a nie namaszczenie oliwą, które było jedynie zewnętrznym znakiem współdziałania z Duchem Bożym, co, rzecz jasna, mogło mieć niemałe znaczenie dla chorego.

Ale to nie wszystko. W zaleceniu Jakuba należy bowiem również zwrócić uwagę na konieczność wyznawania grzechów jedni drugim (w. 16). Tradycja żydowska łączyła bowiem grzech z chorobą (por. Mk 2,5; J 5,14; 9,1–2). W myśl ówczesnych przekonań najpierw więc należało usunąć wszelkie przeszkody natury moralnej, a dopiero potem modlić się w intencji chorego. Oczywiście wyznanie grzechów dotyczyło również starszych zboru, aby oni sami byli jednomyślni i nic ich nie dzieliło od chorego, a przede wszystkim od Boga (por. Mt 5,23–24; 6,12,14–15; Prz 28,13; Ps 51,19).

Jak widać, nawet pobieżna egzegeza tekstu z Listu św. Jakuba przeczy dogmatycznym założeniom i zapewnieniom Kościoła katolickiego. O ich bezużyteczności świadczy również fakt, że w większości przypadków ani stan duchowy, ani stan fizyczny chorych, do których wzywani są księża, nie ulega poprawie. Obrzęd ten daje im co najwyżej złudną nadzieję na zbawienie w czyśćcu. Złudną, bo jeśli – jak uczy Kościół – chrzest zgładził grzech pierworodny, sakrament pokuty – wszelkie grzechy popełnione po chrzcie, zaś sakrament namaszczenia pozostałości grzechowe, to po co jeszcze czyściec? Po co czyściec, skoro Pismo zapewnia nas, że jeśli wyznajemy grzechy swoje, wierny jest Bóg i sprawiedliwy i odpuści nam grzechy, i oczyści nas od wszelkiej nieprawości (1 J 1,9)?

Odpowiedź może być tylko jedna: chodzi o to, aby całe życie wiernych uzależnione było od sakramentów i posługi kapłanów, począwszy od chrztu niemowląt, a kończąc na tzw. ostatnim namaszczeniu. Chociaż – jak uczy Kościół – na tym los wiernych się nie kończy, bo rzekome świętych obcowanie trwa nawet po śmierci.

Śmierć i pogrzeb

Ten kościelny porządek został jednak obecnie zakłócony. W dobie epidemii Kościół bowiem pozbawiony został możliwości udzielania sakramentów oraz prowadzenia pogrzebów. Jakie zatem środki zaleca w zamian? Jak zwykle Kościół szybko dostosował się do nowej sytuacji i specjalnym dekretem, wydanym przez Watykan, udziela dyspensy wiernym, którzy umierają z powodu koronawirusa. Aby jednak skorzystać z tej specjalnej dyspensy, należy odmawiać różaniec i uczestniczyć w mszach online.

Jak widać, koronawirus uczy, że można obejść się bez sakramentów, a w razie śmierci – bez posługi księdza. Zresztą uczy nas tego nie tylko koronawirus, ale również Biblia. Nasz wieczny los nie zależy bowiem ani od sakramentów, ani od kościelnego pogrzebu. Przypomnijmy, że w czasach biblijnych grzebanie zmarłych spoczywało na najbliższych. Żonę chował jej mąż (Rdz 23,19), ojca jego synowie lub krewni (Rdz 25,7–9; 35,29). Jezus zaś, którego rzekomo naśladują chrześcijanie, został złożony w grobowcu przez bogobojnego Józefa z Arymatei. Bez asysty duchownego.

Krótko mówiąc, jeśli żyjemy uczciwie, niczego nie musimy się obawiać. Jeśli bowiem w odniesieniu do ziemskich władz napisano: Chcesz się nie bać władzy? Czyń dobrze, a będziesz miał od niej pochwałę (Rz 13,3), to tym bardziej nie powinniśmy się bać łaskawego Boga i drżeć o swój wieczny los, o ile tylko postępujemy nienagannie (Ps 15,2). Niech raczej boją się ci, którzy kupczą sakramentami i mamią swych wiernych złudnymi obietnicami!

Facebook Comments
Poprzedni artykułUberKomunia: wirus z dostawą do domu
Następny artykułKoronamasakra
Bolesław Parma
Absolwent Seminarium Duchownego Kościoła Adwentystów Dnia Siódmego w Podkowie Leśnej. Jest żonaty, ma dwie dorosłe córki i syna. Od 35 lat prowadzi działalność kaznodziejsko-duszpasterską w autonomicznych zborach protestanckich. Przez kilka lat prowadził ją również wśród osób uzależnionych od alkoholu. W 2000 r. rozpoczął współpracę z tygodnikiem „Fakty i Mity”, która trwa aż do teraz. Owocem tej współpracy – artykułów, które ukazywały się w „FiM” – jest kilka książek: „Prawda o dogmatach Kościoła katolickiego”, „Przypowieści Jezusa”, „Niepokorni synowie Kościoła”, „Pytania dotyczące Biblii”, „Pytania i odpowiedzi”, „Biblia, wiara, religia” oraz „Świat i Kościół w proroczej perspektywie”. Pasjonuje go biblistyka, historia, archeologia, literatura. Urzeka piękno gór, lasów, przyrody. Wolne chwile lubi spędzać przy dobrym filmie, książce, muzyce. Amatorsko sam gra na gitarze i harmonijce ustnej. (Wspaniale śpiewa! Ma serce anioła i duszę czystą jak woda z najczystszego źródła – przyp. red.).