Prokuratura wciąż nie wszczęła oficjalnego śledztwa w sprawie zarzutów o plagiat, które postawiono byłemu rektorowi Podhalańskiej Państwowej Uczelni Zawodowej w Nowym Targu ks. Stanisławowi Gulakowi.

Minęły trzy miesiące od czasu, gdy do Prokuratury Krajowej w Warszawie wpłynęło zawiadomienie wysłane z Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego w sprawie byłego już rektora Podhalańskiej Państwowej Uczelni Zawodowej w Nowym Targu ks. Stanisława Gulaka. Dotyczyło zawiadomienia o możliwości popełnienia przestępstwa ściganego z urzędu, tj. przywłaszczenia w pracy habilitacyjnej fragmentów autorstwa ośmiu innych prac oraz nieuprawnione uzyskanie stopnia naukowego doktora habilitowanego przez funkcjonariusza publicznego.

O sprawie jako pierwszy informował „Tygodnik Podhalański”. Ksiądz Gulak habilitował się w 2015 r. na Katolickim Uniwersytecie w Rużemberoku na Słowacji. Napisał rozprawę „Etos w dydaktyce wychowania religijnego przyszłych pielęgniarzy”. Okazało się, że w pracy znalazły się fragmenty zapożyczone od innych autorów. Mimo wykorzystania cytatów, Gulak nie zawarł ich w przypisach. „Dla niepoznaki ksiądz czasem zmieniał na przykład pierwsze słowo akapitu” – informował tygodnik. Cytaty bywały bardzo obszerne, w przypadku jednego z autorów przepisano jednym ciągiem 16 stron.

Prokuratura nie tylko nie postawiła jeszcze żadnych zarzutów księdzu, który jest również pułkownikiem i kapelanem w Ordynariacie Wojska Polskiego. Nie wszczęła nawet śledztwa w jego sprawie. Kara, jaką mógłby dostać były rektor Podhalańskiej Państwowej Uczelni Zawodowej w Nowym Targu to grzywna, ograniczenie albo pozbawienie wolności do trzech lat.

Pod koniec marca br. Prokuratura Krajowa przekazała sprawę do Prokuratury Okręgowej w Nowym Sączu. Ta przesłała ją do Prokuratury Rejonowej w Nowym Targu, a… stamtąd materiały trafiły do Krakowa. Z kolei do Prokuratury Rejonowej Kraków-Podgórze w 2018 r., jeszcze zanim informacje o plagiacie rektora ujrzały światło dzienne, wpłynęło zawiadomienie w sprawie możliwego plagiatu księdza, ale wówczas śledczy podjęli decyzję o odmowie wszczęcia postępowania. Obecnie prokuratura nie wszczyna postępowania, mimo formalnego wniosku ministra nauki. Tym razem tłumaczy to oczekiwaniem na dostarczenie dokumentacji z ministerstwa.

– Oczywiście może to być sprawa polityczna. Ja jednak bardziej bym się skłaniał do wersji o całkowitej inercji prokuratury i jej bezradności. Sprawy przestępstw związanych z obrotem gospodarczym lub własnością intelektualną są zazwyczaj bardzo skomplikowane. Wymagają wypracowania analiz i powoływania biegłych. To wszystko trwa i kosztuje, a być może i przerasta zdolności prokuratury – mówi mec. Mirosław Woroniecki, specjalizujący się w prawie cywilnym, gospodarczym i handlowym.

Według zapewnień Ministerstwa Sprawiedliwości, od 1 lipca w bliżej niesprecyzowanych czterech sądach okręgowych i dwóch sądach apelacyjnych mają powstać specjalistyczne wydziały, chroniące własność intelektualną. Zajmą się sprawami z zakresu prawa autorskiego i praw pokrewnych, praw własności przemysłowej, a także sprawami związanymi ze zwalczaniem nieuczciwej konkurencji oraz pewnymi kategoriami spraw o ochronę dóbr osobistych.

Facebook Comments
Poprzedni artykułPigułki z krzyżykiem (16)
Następny artykułNa kościelnej wokandzie
Katarzyna Wilk-Wojtczak
Od czterech lat niezmiennie 30-latka. Absolwentka filologii polskiej; z mediami związana od 2012 r. Debiut dziennikarski w gazecie lokalnej „Nowy Tydzień” (woj. lubelskie), gdzie zajmowała się tzw. kryminałką. Okazało się to jednak za mało hardcorowe. Zaliczyła epizody w łódzkim radiu (Parada) i lokalnym dzienniku („Express Ilustrowany”), a od 2016 r. ostrzy pazury na księżach. Chowa je po przekroczeniu progu domu, gdzie zmienia się w troskliwą mamę bliźniaków. Miłośniczka zwierząt i sportu ekstremalnego – ciuchlandy, secondhandy i szmateksy. Lepiej odnajduje się w internecie niż w kuchni, co przyprawia jej męża o kolejne siwe włosy. (Jest prawdziwą Wilczycą, walczącą do końca o swoje, choć zdarza się, że nie ma racji – przyp. red).