Jak grom z jasnego nieba niemiecki sąd konstytucyjny uderzył w Trybunał Sprawiedliwości UE. Tak przynajmniej wydało się urzędnikom podległym Zbigniewowi Ziobrze. Przedwcześnie.

Sprawa jest dla polskiego czytelnika dość zagmatwana, dotyczy bowiem operacji Europejskiego Banku Centralnego (EBC), słabo rozumianej w kraju, który nie posługuje się wspólną walutą. Chodzi w niej o ocenę programu skupu na rynku wtórnym obligacji państw członkowskich strefy euro. Był on jedną z odpowiedzi na kryzys finansowy po roku 2010 i walnie przyczynił się do ustabilizowania sytuacji finansowej w krajach Unii. Federalny Trybunał Konstytucyjny w Karlsruhe wystosował jednak (w 2015 r.) do TSUE pytanie o legalność działania EBC w ramach tego przedsięwzięcia. W tle jest obawa bogatych krajów północy, że tzw. euroobligacje staną się furtką do nadmiernego zadłużania się biedniejszego południa, za co w ostatecznym rozrachunku będą musieli zapłacić niemieccy (holenderscy, austriaccy, szwedzcy itd.) podatnicy. W 2018 r. Trybunał z Luksemburga odpowiedział, że główny europejski bank działał w granicach prawa.

Dalsza część artykułu dostępna dla posiadaczy prenumeraty cyfrowej. Wykup dostęp już za 4 zł!
Zaloguj się lub Wykup
Sprawdź Wykup
Anuluj
Pełny dostęp do treści na 7 dni za 4 zł.
Pełny dostęp do treści na 30 dni za 15 zł.
Pełny dostęp do treści na 90 dni za 40 zł.
Pełny dostęp do treści na 180 dni za 70 zł.
Odblokuj na 7 dni
Odblokuj na 30 dni
Sprawdź
Odblokuj na 90 dni
Odblokuj na 180 dni
Odblokuj
Anuluj

Facebook Comments