Kościół katolicki nie angażuje się w kampanię wyborczą, nie udziela też poparcia żadnemu z kandydatów na urząd prezydenta RP, gdyż nie jest to jego rolą. Misją Kościoła jest głoszenie Ewangelii każdemu człowiekowi, niezależnie od poglądów politycznych”.

Takie słowa padły z ust rzecznika episkopatu ks. Pawła Rytla-Adrianika po kompromitacji z upublicznieniem listu, jaki spłynął z Konferencji Episkopatu Polski do misjonarzy, żeby angażowali się w poparcie w wyborach prezydenckich kandydata Dudy.
Na potwierdzenie słów księdza rzecznika nie trzeba było długo czekać. Tego samego dnia, czyli 19 czerwca, w toruńskim sanktuarium Najświętszej Maryi Panny Gwiazdy Nowej Ewangelizacji i św. Jana Pawła II rozpoczęła się dziewięciodniowa nowenna do św. Andrzeja Boboli „o wybór kandydata, który będzie reprezentował wartości katolickie”. Kandydat, jak wiadomo, może być tylko jeden, chociaż wszyscy pozostali kandydaci to też katolicy z dziada pradziada, tyle że nie obnoszący się ostentacyjnie ze swoją wiarą, jak ten, na którego wybór liczy tatko Rydzyk.

Żeby było ciekawiej, w tym samym kościele trwa akcja pod nazwą „Modlitwa i post”, która polega na „na wybraniu jednego dnia i poszczeniu o chlebie i wodzie w intencji dobrego wyboru Polaków”. Przeczytajmy więc raz jeszcze początek naszego tekstu i zastanówmy się, kto tu z kogo robi durnia.

Facebook Comments