fot. Katarzyna Wojtczak
Marek Lupa, wójt gminy Radgoszcz, inwestuje w nieruchomości należące do Kościoła. Kilkaset tysięcy złotych publicznych pieniędzy włożonych w pomnażanie majątku parafii tłumaczy „zaspokajaniem zbiorowych potrzeb mieszkańców gminy”.

Gmina Radgoszcz w powiecie dąbrowskim (woj. małopolskie) jest od kilku lat jedną z najbiedniejszych gmin nie tylko w województwie, ale i w Polsce.
– Nie mamy przemysłu, nie licząc kilku drobnych zakładów. Jesteśmy gminą typowo rolniczą – tłumaczy Wiesław Żurawski, sekretarz Urzędu Gminy w Radgoszczy. – W dodatku gleby u nas kiepskie, głównie V i VI klasy, co oznacza, że wielu rolników jest zwolnionych z płacenia podatku. Wpływy do gminnego budżetu pozostają więc na niskim poziomie – dodaje.
Sytuacja ponadsiedmiotysięcznej gminy może tłumaczyć brak pieniędzy na kulturę, zapobieganie bezdomności zwierząt, obowiązkowe we wszystkich gminach w kraju, czy nawet niewielkie środki przeznaczane na dożywianie dzieci z ubogich rodzin. Jednak Markowi Lupie, wójtowi gminy Radgoszcz, zawsze wystarcza na inwestycje na działkach należących do parafii pw. Najświętszej Maryi Panny Wspomożenia Wiernych w Radgoszczy.

fot. Katarzyna Wilk-Wojtczak
fot. Katarzyna Wilk-Wojtczak
fot. Katarzyna Wilk-Wojtczak
„Żeby było estetycznie…”

Wiele można zarzucić władzom gminy Radgoszcz, ale na pewno nie to, że nie oddają czci świętym swojej wiary. Plac św. Krzyża, św. Kazimierza, ulice: Kościelna, Matki Boskiej Bolesnej, ks. Ignacego Piwowarskiego, ks. Henryka Florka – to tylko niektóre ze „świętych” nazw w Radgoszczy. Gdyby na takim okazywaniu przychylności Kościołowi władze gminy poprzestały, nie byłoby jeszcze problemu. Źle zaczęło się robić w 2015 r., kiedy wójt Lupa postanowił za publiczne pieniądze kupić przychylność księdza Andrzeja Nowaka, proboszcza parafii z ul. Kościelnej.
Obchodząc granice rozsądku i prawa, wziął w użyczenie na 25 lat działkę należącą do parafii. Działka nr 376 o powierzchni 0,26 ha leży w zasadzie w szczerym polu. W najbliższej okolicy nie ma niczego oprócz kilku domów jednorodzinnych. Nie ma banku, sklepu, przychodni, szkoły. Nie ma żadnej instytucji publicznej. Jest za to kościół.
Na przełomie lipca i sierpnia 2017 r. gmina za ponad 150 tys. zł wyłożyła tę działkę kostką brukową, położyła chodniki prowadzące prosto do kościoła i zainstalowała ozdobne lampy uliczne. Widok na ten teren wywołuje mieszane uczucia: na całej ulicy Kościelnej w Radgoszczy nie ma nawet centymetra chodnika, przed kościołem jest.
– Na działce znajduje się parking na około 80 samochodów osobowych. Cel inwestycji: zaspokojenie zbiorowych potrzeb mieszkańców gminy – informuje w lakonicznym piśmie urzędowym Wiesław Żurawski.
Argumentu tego nie rozumieją nawet radgoszczanie.
– Pani, samochody podjeżdżają tu tylko w niedziele na czas mszy. Cały tydzień parking świeci pustkami – relacjonuje mi jeden z mieszkańców.
Tak więc gmina poczyniła na kościelnej działce inwestycje służące Kościołowi, będzie ponosić koszty utrzymania, a po upływie 25 lat działka nadal będzie własnością parafii, a dokładniej diecezji tarnowskiej. Ale wówczas będzie o wiele cenniejsza.
Wójt Marek Lupa kontaktu z mediami unika jak ognia. Udaje, że o sprawie nie ma pojęcia. Podczas spotkania rzucił tylko: „Nie wiem, o co chodzi” i odesłał do swojego sekretarza, nazywanego przez mieszkańców „buldogiem wójta”, który znany jest z załatwiana niewygodnych dla szefa spraw. Sekretarz Żurawski nie widzi jednak nic złego w pomnażaniu majątku parafii kosztem publicznych pieniędzy.
– W każdej miejscowości należącej do gminy jest taki parking. W przyszłości planujemy kolejne – tłumaczy nieudolnie.
Nie tylko sens inwestycji budzi poważne wątpliwości, ale również jej realizacja. Prawo o zamówieniach publicznych jasno mówi, że istnieje obowiązek ogłaszania przetargów na zakupy powyżej kwoty 125 tys. zł (równowartość 30 tys. euro). Gmina Radgoszcz nie przeprowadziła przetargu wyłaniającego wykonawcę robót przy parkingu ani na zakup kostki brukowej. Ten wybieg prawny tłumaczy „trybem zamówienia z wolnej ręki”, czyli możliwością obejścia prawa o zamówieniach publicznych poprzez zlecenie prac własnej spółce. Gmina zleciła je Gminnemu Zakładowi Gospodarki Komunalnej w Radgoszczy, który nie dysponuje sprzętem koniecznym do przeprowadzenia takiej inwestycji. W rzeczywistości roboty wykonywał prywatny przedsiębiorąca, znajomy wójta, prowadzący firmę handlowo-transportowo-usługową.
– Co z tego, że ten pan był tam widziany przy pracy? Ja też tam pracowałem, sprzątałem – mówi sekretarz Żurawski.
Urzędnicy z Radgoszczy, choć mają taki obowiązek, nie chcą udostępnić dokumentacji związanej z inwestycją. Informacji dotyczących ilości zakupionej kostki strzegą jak oka w głowie. Bardziej rozmowni są mieszkańcy Radgoszczy.
– Po wybudowaniu parkingu pozostało jeszcze około 35 palet z kostką brukową. Tą kostką, co została, to jeszcze drugi parking by taki zrobili. Później to systematycznie znikało. W gminie twierdzą, że rozkradli i rozkładają ręce – mówi mieszkanka Radgoszczy.
Jednak kradzieży kostki brukowej nigdy nie zgłoszono policji.
Jakby tego było mało, w ubiegłym roku gmina podobnie postąpiła z działką 380/5, również należącą do parafii pw. Najświętszej Maryi Panny Wspomożenia Wiernych. Nie wiedzieć czemu Rada Gminy uchwałą XXXIII/167/17 pozytywnie zaopiniowała wyłożenie kostki brukowej przed samym wejściem do kościoła przy ul. Kościelnej. Co ciekawe, kilka lat temu parafianie własnymi środkami wykonali tam remont. Wójt uznał jednak, że należy wymienić nawierzchnię, angażując gminne fundusze.
– Wszyscy możemy chodzić po błocie, ale ksiądz nie powinien – śmieje się zagadnięta przeze mnie mieszkanka wsi.
Z jakich środków zrealizowano inwestycję wójt ani jego „buldog” nie chcą zdradzić.
– Proszę wysłać pytania na mejla, odpowiem – zapewniał W. Żurawski, ale najwidoczniej zmienił zdanie.
150 tys. zł zainwestowane w działkę to nie koniec pompowania kościelnej kasy.
– To dopiero pierwszy etap. Inwestycja jest w toku. Powstanie jeszcze tablica ogłoszeń i klomby. Żeby było ładnie. Estetyka jest ważna – mówił podczas spotkania sekretarz.

Cmentarz zbudowany na kłamstwie

Identyczny proceder jak w przypadku dwóch poprzednich działek urzędnicy gminni zastosowali na działce nr 832. Nikogo nie zdziwi już chyba fakt, że działka ta należy do parafii administrowanej przez ks. Nowaka.
Tym razem jednak gmina wzięła w użyczenie na 25 lat tylko część działki. W aktach prawnych dotyczących tego terenu widnieje zapis, że gmina użycza teren „o długości 74 metry i szerokości 18 metrów” od drogi do bramy cmentarza. Kolejny raz powołując się na zaspokajanie potrzeb mieszkańców gmina, tym razem z funduszu sołeckiego sołectwa Radgoszcz II, zainwestowała niemal 8 tys. zł na wyłożenie kostką brukową użyczanego odcinka działki. Jednak nawet na stronie internetowej parafii, dzięki zdjęciom z drona, widać, że kostka zamiast przed cmentarzem znalazła się na jego terenie. Natomiast część użyczaną przez gminę wysypano żwirem i kawałkami starych płyt chodnikowych. O tym „nadprzyrodzonym zjawisku” przeniesienia kostki z jednej części działki na drugą w gminie w ogóle nie chcą rozmawiać.

Pomnik chwały

To jednak jeszcze nie koniec umizgów do Kościoła w gminie Radgoszcz. W ubiegłym roku gmina zagospodarowała ar działki w centrum gminy na postawienie tablicy upamiętniającej zmarłego w 2017 r. ks. Ignacego Piwowarskiego. Ksiądz był proboszczem w Bereście koło Krynicy. Wtedy też posługiwał
jako kapelan podziemnej Solidarności. W 2016 r. prezydent Andrzej Duda odznaczył go Orderem Odrodzenia Polski. Wieloletni proboszcz jednej z radgoskich parafii tamtejszym wiernym dał się poznać z mniej zaszczytnych cnót.
– Na rok przed odejściem z Radgoszczy, po różnych incydentach, został odsunięty od prowadzenia lekcji religii w szkole. Palił jak smok i pił. Teraz doczekał się tablicy pamiątkowej, kpina – komentuje jeden z mieszkańców.
Tablica to jednak nie wszystko. Jak niesie wieść, gmina zainwestowała już w upamiętnienie księdza 30 tys. zł.
– W planach jest postawienie pomnika księdza. Mają tam jeszcze włożyć 70 tys. zł – mówią mieszkańcy Radgoszczy.
Niestety, sekretarz gminy na pytanie o pomnik księdza zasłaniał się ulotnością pamięci, a pytania przesłane drogą elektroniczną zignorował.

Lupa pod lupą

Według raportu Gminnego Ośrodka Pomocy Społecznej, w 2017 r. gmina na dożywianie dzieci wydała zaledwie jeden procent budżetu. Na wspieranie rodzin potrzebujących pomocy przeznaczyła jeszcze mniej. Nie lepiej jest w wypadku zapobiegania bezdomności zwierząt. Przekonali się o tym miejscowi artyści, którzy za obronę bezdomnego psa i domaganie się realizowania przez gminę zadań narzuconych przez ustawę o ochronie zwierząt doczekali się szykan i ostracyzmu.
– Wiele miesięcy musieliśmy się starać, żeby gmina wprowadziła obowiązkową dla samorządów uchwałę o zapobieganiu bezdomności i podpisała umowę ze schroniskiem – mówi pan Krzysztof. – Sprawę oddaliśmy samorządowemu kolegium odwoławczemu w Tarnowie i nagłośniliśmy w internecie. Wszystko dlatego, że sprawę bezdomnych psów w gminie traktowano prawie jak w średniowieczu. Ogromnego psa w typie kaukaza, który się do nas przybłąkał, wywieziono na pace jak świnie idące na rzeź poza teren gminy. Pies jednak wrócił. Nasze dalsze działania na rzecz bezdomnych zwierząt w gminie spotkały się ze ścianą oporu, a sami byliśmy traktowani w urzędzie jak powietrze – opowiada.
Wójtem Lupą, który z jednej strony jak nikt inny dba o dobra doczesne Kościoła, ale i o swoje własne, od ubiegłego roku interesuje się Prokuratura Rejonowa w Tarnowie, która nadzoruje śledztwo prowadzone przez wydział do walki z korupcją Komendy Wojewódzkiej Policji w Krakowie.
– Prowadzimy postępowanie w sprawie przekroczenia, w nieustalonym dniu i miesiącu 2012 r., w Radgoszczy, w krótkich odstępach czasu i w wyniku z góry powziętego zamiaru, w celu osiągnięcia korzyści majątkowej
dla siebie, uprawnień przez funkcjonariusza publicznego o osobie wójta gminy Radgoszcz – informuje prokurator rejonowy Marcin Stępień.
Dotychczas nikomu nie przedstawiono zarzutów. Policja na razie przesłuchuje świadków. Nie jest wykluczone, że wójt wkrótce stanie przed sądem.
– Z uwagi na dobro tego postępowania aktualnie nie można udzielić bliższych informacji o poczynionych w jego toku ustaleniach. Postępowanie pozostaje w biegu. Realizowane są zaplanowane czynności dowodowe i w chwili obecnej nie można precyzyjnie wskazać, kiedy śledztwo zostanie zakończone – dodaje prokurator.
Sprawa dotyczy zalewu Narożniki w Radgoszczy, a konkretnie odmulania tego zalewu. Podczas prac z dna zbiornika wydobyto 10 tys. ciężarówek ziemi, którą wywieziono. Ziemia ta zniknęła. Jak się okazuje, ziemia nie jest cenna jak złoto, ale też jest sporo warta. Obecnie do każdej inwestycji gmina kupuje ten surowiec, w cenie około 400 zł za ciężarówkę, zamiast wykorzystywać tę, którą wydobyto z dna zalewu. Tym sposobem gmina mogła stracić 4 mln zł.
W tym świetle słowa wójta z ubiegłorocznej kampanii wyborczej zdają się nabierać nowego znaczenia: „(…) jako wójt pamiętam, że wydaję pieniądze gminy. Wydaję je więc w sposób rozsądny i użyteczny. Nawet jeżeli jakiejś inwestycji nie uda się zakończyć tak, jak bym chciał” – zapewniał Marek Lupa.

Facebook Comments