Ziemia zatrzęsła się w Watykanie. Lekko, ale odczuwalnie.

24 lutego w Stolicy Piotrowej zakończył się czterodniowy szczyt na temat „Ochrony małoletnich w Kościele”, w którym uczestniczyło prawie 200 hierarchów z całego świata. Do Rzymu przyjechało też ponad 20 przedstawicieli Ending Clergy Abuse (ECA) – międzynarodowej organizacji, zrzeszającej aktywistów walczących o prawa ofiar wykorzystywania seksualnego nieletnich przez księży. Wśród nich znalazła się delegacja z Polski, a w niej m.in.: Marek Lisiński, Anna Frankowska, Mariusz Milewski z Fundacji „Nie lękajcie się” oraz Agata Diduszko-Zyglewska i posłanka Joanna Scheuring-Wielgus, współtwórczynie „Mapy kościelnej pedofilii”. Ocaleni, jak same o sobie mówią ofiary księży pedofilów, nie zostali zaproszeni na watykański szczyt, dlatego zorganizowali równoległy do niego cykl konferencji i manifestacji.

Watykan i wielkie nadzieje

Polskę zamiast szefa episkopatu bp. Stanisława Gądeckiego, który nagle zapadł na chorobę płuc, reprezentował abp M. Jędraszewski. Ten sam, który chronił abp. Juliusza Paetza, oskarżanego o molestowanie seksualne kleryków.
20 lutego, dzień przed rozpoczęciem szczytu, papież Franciszek spotkał się z przedstawicielami Fundacji „Nie lękajcie się” i przyjął od nich raport o chronieniu przez polskich biskupów księży wykorzystujących seksualnie dzieci. Gdy Franciszek usłyszał, że Marek Lisiński sam jest ofiarą księdza, wykonał symboliczny gest: uścisnął jego dłoń i pocałował ją. Taki początek zwiastował nadchodzący przełom i dawał ogromne nadzieje.
– Papież bardzo świadomie zgodził się przyjąć do rąk własnych raport, dotyczący działalności polskich biskupów. Myślę, że świadomie wykonał też ten gest. Oczywiście zastanawiam się, do czego był mu on potrzebny. Może potrzebował takiego symbolu, który byłby bardzo nośny medialnie. A z drugiej strony, może potrzebował skutecznego narzędzia, żeby móc efektywniej dyscyplinować polskich hierarchów, z którymi ma pewne kłopoty – komentuje Agata Diduszko-Zyglewska. – Ten piękny gest jest oczywiście ważny. Papież, wykonując go, zrobił dla ofiar o wiele więcej niż polski episkopat, ale wciąż jesteśmy w sferze gestów. Nas interesują konkretne działania, które sprawią, że dzieci w Polsce będą po prostu bezpieczne – dodaje.
1 lutego komitet organizacyjny szczytu zaprosił do rozmowy dwanaścioro członków ECA. Nie podał jednak miejsca ani czasu tego spotkania, rzekomo po to, by „zapewnić im spokój”. W rzeczywistości przyczyną dyskrecji była próba uniknięcia mediów, a nie troska o „spokój” ocalonych. Franciszek na spotkanie nie przyszedł. Reprezentowali go członkowie komitetu organizacyjnego szczytu, czyli abp Charles Scicluna, specjalny delegat papieża do spraw pedofilii w Kościele, kard. Blase Cupich, kard. Oswald Gracias i jezuici Hans Zollner i Federico Lombardi. Spotkanie nie przyniosło jednak żadnych rezultatów. Jak mówili później przedstawiciele ECA, organizatorzy szczytu nie byli przygotowani do odpowiedzi na żadne pytania, chcieli jedynie wysłuchać ich historii i oczekiwań.
ECA domaga się, by papież zmienił kościelne prawo tak, aby ze stanu duchownego musiał być wykluczony każdy duchowny, który wykorzystywał seksualnie nieletniego, oraz każdy biskup, który to ukrywał.
22 lutego z członkami ECA spotkał się kardynał Reinhard Marx, przewodniczący episkopatu Niemiec i członek sześcioosobowej Rady Kardynałów, doradzającej Franciszkowi.
– Wrażenia są ogromne. Spotykam się codziennie z ludźmi z całego świata, którzy opowiadają swoje historie, przerażające historie. Ogrom tragedii jest wielki. Ból i cierpienie ofiar niewyobrażalne, a Kościół na całym świecie, nie tylko w Polsce, nie reaguje. Mam nadzieję, że raport, który otrzymał papież Franciszek, będzie dla niego refleksją i początkiem rewolucji – mówił nam z Watykanu Mariusz Milewski, molestowany przez księdza jako dziecko.
23 lutego ECA zorganizowało protest na piazza del Popolo w Rzymie. „Zero tolerancji dla biskupa lub kardynała! Jeśli ukrywałeś gwałt na dziecku i jest na to dowód, ty także nie będziesz już księdzem! Zdradziłeś kapłaństwo tak samo, jak gwałciciel dziecka, którego chroniłeś!” – wykrzyczał w emocjonalnej przemowie Peter Isely z USA.
Po serii przemówień ulicami Rzymu przeszło około 200 osób z ponad dwudziestu krajów, w większości ofiary kościelnej pedofilii. Skandowały w kilku językach: „zero tolerancji!” i „nigdy więcej!”.
24 lutego zakończył się czterodniowy szczyt.
„Wezwiemy do rozliczenia tych, którzy ukryli nadużycia, zaostrzymy procedury wyboru i formacji przywódców Kościoła. Uczynimy wszystko, co w naszej mocy, by zagwarantować, aby groza przeszłości nigdy nie powtórzyła się i aby Kościół był miejscem bezpiecznym dla wszystkich” – mówił podczas mszy zorganizowanej w Sala Regia w Pałacu Apostolskim na zakończenie szczytu przewodniczący episkopatu Australii abp Mark Coleridge.

Raport o Polsce

W raporcie Fundacji „Nie lękajcie się”, wręczonej papieżowi Franciszkowi, wymieniono nazwiska 24 hierarchów kościelnych, którzy według fundacji ukrywali pedofilów w sutannach (lista w felietonie prof. Joanny Senyszyn).
W raporcie odsłonięto najgorsze oblicze polskich hierarchów kościelnych, np. przypadek księdza Krzysztofa K., który będąc proboszczem parafii w Mechowie gwałcił 14-letnią dziewczynkę. Pierwszy raz zdarzyło się to, gdy przebywał z dziećmi z Kaszub na pielgrzymce w Niepokalanowie. W listopadzie 2012 r. został skazany na dwa i pół roku bezwzględnego więzienia. Odwołał się od wyroku.
„W czasie kiedy prymas Polski arcybiskup Wojciech Polak przepraszał i prosił o wybaczenie za grzech pedofilii wśród duchownych skazany za pedofilię ksiądz Krzysztof K. odprawiał msze w parafii na Kaszubach. Metropolita gdański abp Sławoj Leszek Głódź nie widział w tym nic niewłaściwego:
– Ten ksiądz nie sprawuje żadnych funkcji. Jest rezydentem. Sprawuje pomoc duszpasterską u swojego kolegi… – tłumaczył dziennikarzom” – czytamy w raporcie.
„Prosimy o reakcję na te nieprawidłowości – wierzymy, że skoro winnych krycia sprawców udało się ukarać w Chile, będzie to też możliwe w Polsce. Cokolwiek uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, mieście uczynili – mówi Jezus. Domagamy się otwarcia archiwów polskiego Kościoła i przekazania wszystkich informacji o księżach-sprawcach świeckim organom ścigania, ponieważ Kościół nie może stać ponad prawem. Księża tak jak wszyscy inni obywatele podlegają przepisom prawa krajowego i Kościół jako instytucja musi zacząć respektować ten fakt. Prosimy o odsunięcie od władzy w polskim Kościele i pociągnięcie do odpowiedzialności tych hierarchów, którzy przyczynili się do krzywdy dzieci, która trwa do dziś” – napisali do papieża Franciszka członkowie Fundacji „Nie lękajcie się”.
Dokument szczegółowo opisuje jeszcze wiele przerażających historii pedofilów w sutannach. Episkopat nie skomentował doniesień raportu. Zapowiedział jedynie, że odniesie się do nich podczas konferencji prasowej w połowie marca br.
Mimo niezbitych dowodów, wyroków sądowych i relacji świadków, archidiecezja warmińska oraz diecezje opolska, elbląska, toruńska i krakowska przekonują, że nie ukrywały sprawców, a dane w raporcie są zmanipulowane. Oskarżający ton ich wypowiedzi i emocjonalne reakcje przedstawicieli Kościoła dowodzą, że niewiele wynieśli z wydarzeń w Watykanie.
„Pani Scheuring-Wielgus zapowiedziała, że będzie chciała doprowadzić do postawienia Kościoła przed Trybunałem w Hadze i rozpoczęła kampanię wyborczą. To też rzuca światło na intencje tego raportu” – komentował o. Adam Żak, zajmujący się w Kościele sprawami pedofilii.
Pani poseł nie chce odpowiadać na te oskarżenia.
– Pracuję dla fundacji dwa lata. To znaczy, że od dwóch lat prowadzę kampanię? – pyta retorycznie Joanna Scheuring-Wielgus, dla której udział w watykańskim szczycie był ogromnym przeżyciem. – Psychicznie jeszcze stamtąd wracam. To był kolejny krok w naszej pracy. Zgłasza się do nas coraz więcej ofiar. Zgłaszają się też księża, którzy chcą o tym mówić. Ta „kula śnieżna” już się toczy i polski Kościół jej nie zatrzyma – komentuje.

Kościół w Polsce – niewinny!

„W raporcie na temat naruszeń prawa świeckiego lub kanonicznego w działaniach polskich biskupów w kontekście księży sprawców przemocy seksualnej wobec dzieci i osób zależnych z dnia 19 lutego 2019 roku zostały przekazane nieprawdziwe i zmanipulowane informacje” – oświadczyła diecezja krakowska.
Archidiecezja warmińska zarzuty uznała za bezpodstawne.
„(…) Na stronach 12 i 13 przedstawione zostały sprawy ks. Jarosława M. i ks. Romana K. Odnosząc się do ich treści, pragnę poinformować, że podano tam nieprawdziwe informacje” – głosi oświadczenie Kurii Archidiecezji Warmińskiej.
Wszystko dlatego, że w sprawie ks. Romana K. w 2003 r. archidiecezja warmińska postępowała zgodnie z obowiązującym wówczas prawem. Sprawa ks. Romana K. była prowadzona przez amerykański wymiar sprawiedliwości, a także badana przez Prokuraturę Rejonową w Olsztynie, która nie postawiła mu żadnych zarzutów. To zdaniem kurii usprawiedliwia bezczynność. Diecezja elbląska oświadczyła, że „na żadnym etapie sprawy nie było prób jej tuszowania czy zacierania śladów”.
Diecezja opolska twierdzi z kolei, że przedstawiona w raporcie sprawa byłego księdza tej diecezji Mariusza K. zawiera „wiele nieprawdziwych informacji”.
„Od momentu zgłoszenia sprawy w kurii diecezjalnej Biskup Opolski informował rodzinę pokrzywdzonego o możliwości zgłoszenia przestępstwa do prokuratury, jednakże wyraźną wolą najbliższych było zachowanie daleko idącej dyskrecji w tej sprawie ze względu na dobro pokrzywdzonego. Z tego powodu o całej sprawie nie został poinformowany proboszcz parafii, który uznał, że przyczyną nagłego odwołania wikarego z parafii były jego rzeczywiste problemy zdrowotne. Kiedy 13 lipca 2017 r. wprowadzony został prawny obowiązek zgłaszania do organów ścigania przypadków wykorzystania seksualnego małoletnich, na początku sierpnia 2017 r. przedstawiciele biskupa zgłosili sprawę do prokuratury” – głosi oświadczenie.
Jak zauważa Joanna Scheuring-Wielgus, ważne, a może najważniejsze w debacie publicznej na temat pedofilii w Kościele jest to, że zmienia się świadomość ludzi.
– Kościół jeszcze się nie zmienił, ale świadomość ludzi już się zmienia. Pojawił się nacisk społeczny na rozwiązanie tego problemu, tak jak to było w Irlandii czy Pensylwanii. To jest krok do przodu – komentuje.

Szczyt w oczach świata

Światowe media nie zostawiały na watykańskim szczycie suchej nitki. „Kto oczekiwał, że Kościół pełen skruchy zmieni tysiącletnie struktury, które przetrwały nawet jeśli sprzyjają nadużyciom, znowu się rozczarował” – zauważa niemiecki „Neue Osnabrücker Zeitung”. Dziennik „Heilbronner Stimme” skomentował ostro: „Cóż za policzek wymierzony ofiarom (…) Wygłaszane ciągle formułki przeprosin niczego nie załatwią, dopóki nie zostaną wyciągnięte konsekwencje. A to, że podczas tego cztero-dniowego spotkania w Watykanie ofiary nie zostały nawet wysłuchane, jest po prostu hańbą”.

Facebook Comments
Poprzedni artykułMorderczynie swoich dzieci
Następny artykuł„Wyklęci” popyt i podaż
Katarzyna Wilk-Wojtczak
Od czterech lat niezmiennie 30-latka. Absolwentka filologii polskiej; z mediami związana od 2012 r. Debiut dziennikarski w gazecie lokalnej „Nowy Tydzień” (woj. lubelskie), gdzie zajmowała się tzw. kryminałką. Okazało się to jednak za mało hardcorowe. Zaliczyła epizody w łódzkim radiu (Parada) i lokalnym dzienniku („Express Ilustrowany”), a od 2016 r. ostrzy pazury na księżach. Chowa je po przekroczeniu progu domu, gdzie zmienia się w troskliwą mamę bliźniaków. Miłośniczka zwierząt i sportu ekstremalnego – ciuchlandy, secondhandy i szmateksy. Lepiej odnajduje się w internecie niż w kuchni, co przyprawia jej męża o kolejne siwe włosy. (Jest prawdziwą Wilczycą, walczącą do końca o swoje, choć zdarza się, że nie ma racji – przyp. red).