Projekt Kai Godek delegalizujący aborcję w Polsce znów ma być procedowany w Sejmie. – Co jeszcze może robić PiS, by NIE zajmować się pomocą ludziom dotkniętym przez kryzys?- zastanawia się Agnieszka Dziemianowicz- Bąk, z Lewicy.

Projekt ustawy „Zatrzymaj aborcję” przeforsowywany przez antyaborcyjną aktywistkę Kaję Godek od 2017 r. będzie procedowany 15 kwietnia br. Zakłada on całkowity zakaz aborcji i nakłada karę pozbawienia wolności do nawet pięciu lat za spowodowanie śmierci dziecka poczętego. Jeżeli sprawca działa nieumyślnie, podlega karze pozbawienia wolności do lat trzech. Jeżeli śmierć dziecka spowodowała jego matka, sąd może zastosować wobec niej nadzwyczajne złagodzenie kary, a nawet odstąpić od jej wymierzenia. W myśl projektu matka ma nie podlegać karze, jeśli działała nieumyślnie.

– Co jeszcze może robić PiS, by NIE zajmować się pomocą ludziom dotkniętym przez kryzys? Np. zająć się odbieraniem Polkom resztek praw reprodukcyjnych? Liczą, że kobiety nie zauważą? To się przeliczą – denerwuje się Agnieszka Dziemianowicz-Bąk, posłanka Lewicy.

Krytycy projektu zwracają również uwagę, że pomysł PiS o powrocie ustawy antyaborcyjnej to cyniczna zagrywka, bo w obecnej sytuacji przeciwnicy nie mogą wyjść na ulice.

Co jeszcze może robić PiS, by NIE zajmować się pomocą ludziom dotkniętym przez kryzys? Np. zająć się odbieraniem Polkom…

Opublikowany przez Agnieszka Dziemianowicz-Bąk Poniedziałek, 6 kwietnia 2020

– Budzi zdumienie, że w czasie stanu epidemii podejmowany jest w ogóle temat aborcji. Wyraźnie widać, że jest to handel między PiS a Kościołem. Kościół najpewniej postawił warunek, że będzie namawiać do wzięcia udziału w wyborach korespondencyjnych i głosowania na Dudę jeśli projekt trafi pod obrady Sejmu – mówi „FiM” profesor Joanna Senyszyn. – Dodatkowo wykorzystuje się fakt, że nie można się temu sprzeciwić, nie można wyjść na ulicę. Projekt, który od dłuższego czasu leży w sejmowej „zamrażarce” mógłby być omówiony w późniejszym czasie. Powinna na ten temat odbyć się debata w Sejmie a nawet publiczne wysłuchanie. Teraz ograniczy się to jedynie do oświadczenia pani Godek – podsumowuje posłanka „Lewicy”.

To jednak nie koniec szaleństw Godek.

Jej Fundacja „Życie i Rodzina” zbiera podpisy pod kilkoma petycjami. Ponad 37 tys. osób poparło pomysł „Pozwólcie nam uczestniczyć w Triduum”w którym apeluje o możliwość „zapełnienia kościołów do połowy” w czasie w Wielkiego Tygodnia.
„Apeluję zatem o to, aby przynajmniej w Wielki Czwartek, Piątek i Sobotę (tj. w dniach 9-11 kwietnia) dopuścić możliwość odprawiania nabożeństw o charakterze religijnym w obecności tylu uczestników, ile wynosi połowa miejsc siedzących w danym kościele lub kaplicy. W ten sposób można będzie uniknąć uzasadnionego wrażenia, że wierni Kościoła Katolickiego są poddani niezrozumiałej dyskryminacji. Umożliwi się także – przynajmniej części wiernych – udział w liturgii najważniejszych dni w roku bez szkody dla narodowej kwarantanny niezbędnej do pokonania korona wirusa” – czytamy w petycji do Premiera i Prezesa Rady Ministrów.

Jedna petycja to jednak dla Godek za mało. W kolejnej pt.: „Otwórzcie Kościoły”, również domaga się zwiększenia liczby wiernych w kościołach powołując się na dyskryminację katolików.

„Budzi niezrozumienie fakt, że akurat zgromadzenia o charakterze religijnym uznano za szczególnie podatne na transmisję choroby. Kościoły to najczęściej duże budynki, mogące pomieścić kilkaset, a czasem nawet kilka tysięcy osób. Jednak właśnie w tych budynkach może przebywać na nabożeństwie tylko 5 uczestników oraz dodatkowo jedna lub kilka osób sprawujących liturgię. Autobusy, tramwaje i wagony metra mają zwykle powierzchnię nie większą niż kilkanaście metrów kwadratowych, ale to na tej powierzchni zezwala się na przebywanie kilkudziesięciu osobom! Apeluję zatem o to, aby dopuścić możliwość odprawiania nabożeństw o charakterze religijnym w obecności tylu uczestników, ile wynosi połowa miejsc siedzących w danym kościele lub kaplicy. W ten sposób można będzie uniknąć uzasadnionego wrażenia, że wierni Kościoła Katolickiego są poddani niezrozumiałej dyskryminacji. Umożliwi się także – przynajmniej części wiernych – udział w liturgii bez szkody dla narodowej kwarantanny niezbędnej do pokonania korona wirusa – przekonuje fundacja, która zbiera podpisy również pod petycją o „ustawowym zakazie marszów LGBT”.

Facebook Comments
Poprzedni artykułPell uniewinniony
Następny artykułPolska Cerkiew: Duchowny zakażony
Katarzyna Wilk-Wojtczak
Od czterech lat niezmiennie 30-latka. Absolwentka filologii polskiej; z mediami związana od 2012 r. Debiut dziennikarski w gazecie lokalnej „Nowy Tydzień” (woj. lubelskie), gdzie zajmowała się tzw. kryminałką. Okazało się to jednak za mało hardcorowe. Zaliczyła epizody w łódzkim radiu (Parada) i lokalnym dzienniku („Express Ilustrowany”), a od 2016 r. ostrzy pazury na księżach. Chowa je po przekroczeniu progu domu, gdzie zmienia się w troskliwą mamę bliźniaków. Miłośniczka zwierząt i sportu ekstremalnego – ciuchlandy, secondhandy i szmateksy. Lepiej odnajduje się w internecie niż w kuchni, co przyprawia jej męża o kolejne siwe włosy. (Jest prawdziwą Wilczycą, walczącą do końca o swoje, choć zdarza się, że nie ma racji – przyp. red).