Czasy, jakie przeżywa obecnie Ameryka, staną się kiedyś kanwą błyskotliwych prac naukowych nie tylko z dziedziny historii, lecz przede wszystkim socjologii, psychologii i psychiatrii.

Oto żywioł pandemii zderza się czołowo z politycznym przedwyborczym trzęsieniem ziemi, a wszystkiemu towarzyszy niesłabnące od tygodni tsunami protestów i rozruchów społecznych pod hasłem Życie Czarnych się Liczy. Niezbędnym narzędziem do mieszania owych ingrediencji jest szalona chochla – Trump Donald.

Zadeklarowawszy koniec pandemii (która, nawiasem mówiąc, wciąż rozprzestrzenia się alarmująco), lider USA powrócił do ulubionego zajęcia – gwiazdorzenia na parteitagach politycznych wielbicieli. Sobotnia impreza w Tulsie, w ultrakonserwatywnej Oklahomie, miała ściągnąć milion wyznawców Trumpokultu. Wiec miał się odbyć w 19-tysięcznej hali oraz na wolnym powietrzu, gdzie führer, pardon, lider miał przemawiać do 921 tys. tych, którzy się wewnątrz nie zmieścili. Przybyły tłum straż pożarna oszacowała na 6,2 tys. Hala świeciła pustymi, niebieskimi siedzeniami; na powietrzu było powietrze i absolutnie wolna przestrzeń. Trzeba dodawać, że lider dostał szału?

Dalsza część artykułu dostępna dla posiadaczy prenumeraty cyfrowej. Wykup dostęp już za 4 zł!
Zaloguj się lub Wykup
Sprawdź Wykup
Anuluj
Pełny dostęp do treści na 7 dni za 4 zł.
Pełny dostęp do treści na 30 dni za 15 zł.
Pełny dostęp do treści na 90 dni za 40 zł.
Pełny dostęp do treści na 180 dni za 70 zł.
Odblokuj na 7 dni
Odblokuj na 30 dni
Sprawdź
Odblokuj na 90 dni
Odblokuj na 180 dni
Odblokuj
Anuluj

Facebook Comments