Szukanie pracy to w obecnych czasach nie lada wyzwanie. Pomysłem na wyjście z problemu może być własny biznes. Kluczem do sukcesu jest oryginalny pomysł. Jak pokazują przykłady z kraju i ze świata, czasami najbardziej szalone pomysły mogą przynieść fortunę.

Media na całym świecie rozpisują się o 21-latce Jenny Phillips z Teksasu, która rzuciła pracę w salonie optycznym, by skupić się na internetowej karierze „ludzkiego szczeniaka”. Choć znajomi słysząc o tym pomyśle pukali się w głowę, dziś mogą jej tylko pozazdrościć. Kobieta, wrzucając autorskie filmiki na swój profil na „OnlyFans”, jako „YourPuppyGirl” zarabia ponad 100 tys. dolarów miesięcznie (ok. 381 tys. zł).

– Po prostu czuję się jak pies. Chcę się tarzać, aportować i być głaskana, biegać na spacerach i tak dalej. Zawsze zachowywałam się jak szczeniak, choć na początku nie robiłam tego w erotycznym kontekście – tłumaczy Jenny w rozmowie z serwisem Unilad. Na pomysł zarabiania na swojej nietypowej identyfikacji wpadła po wyjeździe na zjazd fetyszystów do Chicago.

Źródłem dodatkowego przychodu kobiety są filmiki tworzone na zamówienie bogatych i wybrednych fanów. Jedno wideo może kosztować 1200 dolarów.

– Im bardziej sprośny filmik, tym wyższa cena – zastrzega 21-latka, która zjada psie smaczki, chodzi na smyczy, gryzie japonki, aportuje piłeczki i bierze nagie kąpiele.

Jak pokazuje historia, czasami nawet najbardziej szalone pomysły na biznes mogą okazać się strzałem w dziesiątkę. W 1975 r. Gary Dahl z Kalifornii po spotkaniu ze znajomymi, którzy narzekali na swoje zwierzaki, wymyślił alternatywę domowego przyjaciela – kamień, który w odróżnieniu od zwierząt nie wymaga specjalnego wysiłku. Tak powstała firma Pet Rock, która za 3,95 dolara zaczęła sprzedawać „domowy kamień”.

Wysyłany w kartonowym pudełku z dziurkami (aby mógł oddychać), leżał na sianku (aby było mu wygodnie) i miał dołączoną instrukcję obsługi, która zawierała wskazówki typu: „jak nauczyć twój kamień udawania martwego”. Gary nie trafił do psychiatry, ale na listę bogaczy. Kamień w roli domowego pupila okazał się hitem, a pomysłodawca szybko zarobił ponad 2 mln dolarów. Choć mężczyzna zmarł w 2015 r. w wieku 78 lat, Pet Rock wciąż jest na rynku i ma się całkiem dobrze. Grunt to znaleźć klientów. Z tymi problemu nie ma amerykańska strona „Reserve a Spot in Heaven”, za pośrednictwem której za 15 dolarów można zarezerwować sobie miejsce w niebie. Co ciekawe, oferta obejmuje gwarancję zwrotu pieniędzy… jeśli do nieba nie trafisz.

Jak przekonuje Rebecca Rescate, właścicielka 11-letniej kotki Samanthy, „wiara… w siebie i pomysł to 200 procent sukcesu”. Zmęczona sprzątaniem kuwety kota, zaprezentowała w amerykańskim programie „Rekiny Biznesu” zestaw, dzięki któremu koty mogą nauczyć się korzystać z prawdziwej toalety. W jaki sposób? Właściciel kota montuje specjalną podkładkę w muszli klozetowej i sypie tam żwirek. Dzięki temu kot przyzwyczaja się do załatwiania w tym miejscu. Po jakimś czasie stosuje się tacki z otworem. W ostatnim etapie w ogóle rezygnuje się z podkładek. Pomysł okazał się hitem w Ameryce i szybko przyniósł Rebece pierwszy milion dolarów.

Mniej kontrowersyjne, ale równie ciekawe pomysły na własny biznes mają także polscy przedsiębiorcy, którzy nie przestraszyli się ryzyka.
Niewielka rodzinna firma z Podkarpacia postanowiła zarobić na butach ze skórek jabłek.

„To wyjątkowa skóra roślinna, która wygląda niemal identycznie jak naturalna” – przekonują założyciele firmy Bohema Clothing, która w swoim asortymencie ma już buty z ananasa i kaktusa i jako pierwsza w Polsce wprowadziła materiał wytwarzany z opuncji.

Wszystkie buty produkowane w małym zakładzie produkcyjnym są w 100 procentach ekologiczne. W kolekcji znajdziemy między innymi klapki, baleriny czy botki, dostępne w wielu kolorach. Buty nie są tanie. Ich ceny wahają się od 349 zł do nawet 599 zł. Jednak sądząc po rosnącej popularności marki, nie są to ceny zaporowe dla tych, którzy przywiązują dużą wagę do ochrony środowiska.

– Empatia wobec zwierząt i tworzenie butów z roślinnych skór to tylko jedna z wartości przyświecających marce. Brand równie duży nacisk kładzie na to, by produkty były dobre dla planety i ludzi: zrównoważona produkcja w Polsce, ekologiczne materiały i opakowania. Bo moda to nie tylko trendy, ale wartości, których szukają ludzie. To też manifest, który nas definiuje. Sztuka i przekaz, a dziś też transparentność i prawda, którą chcemy przekazać – mówi Wiola Wiertel, współtwórczyni marki.

W ten trend zaczynają wpisywać się nawet wielcy modowi gracze, jak Saint Laurent i Gucci, którzy pracują nad włączeniem do produkcji materiałów tworzonych także z odpadów czy elementów recyklingu, drukowanych za pomocą drukarek 3D.

Jak mówił Johann Wolfgang Goethe, „Jeśli możesz coś zrobić lub marzysz, że mógłbyś to zrobić, zabierz się do tego. Odwaga ma w sobie moc geniuszu”.

Facebook Comments
Poprzedni artykułPożegnanie to nie pogrzeb
Następny artykułCo tam, panie w Watykanie (24)
Katarzyna Wilk-Wojtczak
Od czterech lat niezmiennie 30-latka. Absolwentka filologii polskiej; z mediami związana od 2012 r. Debiut dziennikarski w gazecie lokalnej „Nowy Tydzień” (woj. lubelskie), gdzie zajmowała się tzw. kryminałką. Okazało się to jednak za mało hardcorowe. Zaliczyła epizody w łódzkim radiu (Parada) i lokalnym dzienniku („Express Ilustrowany”), a od 2016 r. ostrzy pazury na księżach. Chowa je po przekroczeniu progu domu, gdzie zmienia się w troskliwą mamę bliźniaków. Miłośniczka zwierząt i sportu ekstremalnego – ciuchlandy, secondhandy i szmateksy. Lepiej odnajduje się w internecie niż w kuchni, co przyprawia jej męża o kolejne siwe włosy. (Jest prawdziwą Wilczycą, walczącą do końca o swoje, choć zdarza się, że nie ma racji – przyp. red).