W Warszawie objawił się szatan. W sianiu zła i nienawiści pomógł mu ten, który przysiągł dozgonną walkę z Lucyferem. To samozwańczy egzorcysta Piotr Glas. Słynny rekolekcjonista zaprosił zagubione polskie dusze na spotkanie na Stadionie Narodowym. Belzebub na taką okazję tylko czekał.

Piotr Glas, choć jest Polakiem, na co dzień mieszka w Anglii. Swoją bożą posługę prowadzi w małej parafii w Portsmouth. Charyzmatyczny ksiądz jest najsłynniejszym polskim egzorcystą, który od 17 miesięcy ma jednak kanclerski zakaz stosowania tych praktyk. Nie przeszkadza to Piotrowi, vel Peterowi Glasowi, w wyrzucaniu demonów z udręczonych ciał i publicznym opowiadaniu o tym. Na spotkania z „egzorcystą” nadal przychodzą tłumy. Nie inaczej było w Warszawie, gdzie na rekolekcje pod tytułem „Maryja, przewodniczka w czasach zamętu” przyszło około dwóch tysięcy osób. Sala „Galeria” Stadionu Narodowego mogła pomieścić trochę ponad tysiąc…
W oczekiwaniu, jak napisał w zaproszeniu Glas, „na wygłoszenie konferencji” (?) zgromadzeni pośpiesznie zajmowali miejsca. Przyjechali dosłownie z całej Polski, by dowiedzieć się (i to za darmo) jak walczyć z szatanem. I pojawił się Glas, cały na czarno, z malutką koloratką pod szyją, okularami na nosie i siwiutką czupryną dodającą powagi. Wyglądał jak filmowy amerykański kaznodzieja. Tymczasem to zaledwie były członek Towarzystwa Chrystusowego dla Polonii zagranicznej.
– Szatan z natury jest ojcem kłamstwa – ostro rozpoczął ksiądz. – Jednak szatan, przymuszony przez Boga działającego przez kapłana egzorcystę, mówi rzeczy, które demaskują jego potworną strategię. Szatan przymuszony mówi, co jest po tamtej stronie, gdzie…
I wtedy zachciało mi się siku.
No nie, w takim momencie, gdy w końcu dowiedziałbym się, co Lucyfer ma do zaoferowania niewiernemu po śmierci? Z naturą jednak nie wygrasz. By skorzystać z toalety, musiałem opuścić zamkniętą salę, której strzegli ochroniarze.
Gdy chciałem wrócić, okazało się, że nie mogę. Zaaferowany i podniecony doniosłością chwili, dopiero wtedy dostrzegłem, co dzieje się wokół.
Przed drzwiami panowały totalny chaos i awantura. Przed kilkusetosobową grupą wiernych, spragnionych Boga i Maryi, zatrzaśnięto wejście i kazano wracać do domu. Po kilku minutach szturmu na drzwi pojawił się tajemniczy przedstawiciel organizatora, który ogłosił: sorry, miejsca dla was nie ma.
– Ja także wyszłam do toalety i nie mogę wrócić na swoje miejsce. Co mam zrobić? – pytała kobieta z Poznania. – W sali jest moja sześcioletnia, niepełnosprawna córka. Pewnie teraz płacze, bo jest sama. Muszę się nią zaopiekować i tam wejść – dodała roztrzęsiona.
– Nie, nie wolno – usłyszała w odpowiedzi.
– Przyjechaliśmy autokarem w 80 osób z Rzeszowa. Do sali weszła połowa, reszta tu koczuje. Przemierzyliśmy pół Polski, by czcić Maryję – mówił ze łzami w oczach starszy mężczyzna.
Apele, prośby i błagania w stylu: „otwórzcie te drzwi, żebyśmy mogli chociaż posłuchać”, „jesteśmy chrześcijanami, nie kibolami piłkarskimi i nie będziemy robić zadymy” lub „widząc, jak traktujecie nas, katolików, Bóg płacze, a szatan triumfuje” nie przekonywały wysłannika egzorcysty. Był niewzruszony.
„Więcej na spotkanie z Glasem się nie wybierzemy. Zamykając przed nami drzwi przemówił przez niego sam antychryst” – słyszałem na parkingu przed stadionem od wściekłych mieszkańców Lublina, Szczecina i Zakopanego.
Ksiądz „egzorcysta” Piotr Glas będzie miał pełne ręce roboty. Kto wie, być może o to mu chodziło. Interes musi się przecież kręcić.

Facebook Comments