Nie trzeba nikomu tłumaczyć, w jakich nastrojach pracujący wracają do kieratu w poniedziałek, po weekendowej rekreacji i baletach. „Efekt poniedziałku” potwierdził świat nauki.

Nie, nie przez autopsję – w rezultacie badawczych dociekań. Zagadnienie uznano za na tyle ważne, że pochylili się nad nim naukowcy z Uniwersytetu Maryland, Uniwersytetu Lehigh w Pensylwanii oraz Uniwersytetu Kalifornijskiego w San Diego.

Przeanalizowano ponad 800 tys. transakcji przeprowadzanych w amerykańskich firmach w ciągu roku. Okazało się, że pierwszy dzień tygodnia jest znacznie mniej produktywny. Zamówienia złożone w poniedziałek potrzebują 10 proc. więcej czasu, by dotrzeć do odbiorców. Tego dnia zdarza się o wiele więcej błędów. Efekt poniedziałku najlepiej dostrzega się w dużych firmach wysyłkowych typu Amazon. Klienci składają zamówienia podczas weekendu, gdy nikt ich nie przerabia. W rezultacie w poniedziałek pracownicy nie dość, że są psychicznie kontuzjowani, to mają nawał roboty, by odwalić dwudniowe zaległości.

Badacze widzą dwa sposoby, jak zniwelować efekt poniedziałkowego bluesa: poprawa morale pracowników i automatyzacja: powierzenie zadań bezdusznym komputerom, które w poniedziałek nie miewają kaca ani nie są rozleniwione po dwóch dniach dolce far niente. Zdaniem naukowców, pomoże zwiększenie zatrudnienia w poniedziałki i wyeliminowanie nadmiaru zebrań. Amazon planuje dystrybucję towarów za pomocą dronów. Prof. Oliver Yao, koordynator badań, rekomenduje także lepszy trening, bodźce finansowe i darmową kawę w poniedziałki.

Piwko za friko też by nie zaszkodziło…

Facebook Comments