Ksiądz zakręcił wodę na katowickim cmentarzu, bo ludzie ją kradli.

Pomiędzy ulicami Leopolda i Podhalańską w Katowicach Bogucicach znajdują się dwie połączone nekropolie – parafialna i należąca do zakonu bonifratrów. Przez ostatnie dwa tygodnie woda na tych dwóch cmentarzach była dostępna jedynie od godz. 8 do 16. Wszystko dlatego, że ludzie ją… kradli. Proceder odkrył administrator jednego z cmentarzy, proboszcz kościoła św. Szczepana, ks. Krzysztof Sitek.

„Sprawcy byli zaopatrzeni w dużą liczbę sporej wielkości pojemników. Po napełnieniu pakowali je do auta. Jak mówi ks. Sitek, ludzie czerpią wodę, a parafia za to płaci. Do tego dochodzi też wywóz śmieci. Te często trafiają na cmentarz z różnych źródeł, bo niektórzy po prostu podrzucają swoje odpady” – relacjonuje portal Katowice24info.

Oskarżenia nie padły pod niczyim adresem, ale proboszcz, niczym serialowy ojciec Mateusz, przeprowadził już własne śledztwo w tej sprawie. Według niego kradzieże wody zdarzały się w trakcie bardzo suchego okresu. Po drugiej stronie ulicy znajdują się ogródki. Niewykluczone więc, że z cmentarnych ujęć czerpali ją działkowcy. Sitek postanowił odpuścić grzech „wodnym rabusiom” i zapowiedział, że „na próbę” odkręci wodę, jednak „będzie kontrolował sprawę”.

Próbowaliśmy zapytać ks. Sitka: czy pobierając opłaty za miejsce na cmentarzu, informuje o wprowadzonych przez siebie obostrzeniach i czy ta sytuacja pozwoliła mu zrozumieć, jak czuje się polski obywatel, patrząc jak Kościół notorycznie okrada Polskę. Niestety, mimo kilkunastu prób, nie udało nam się dodzwonić do kancelarii parafialnej. Może ktoś korzystał z parafialnego telefonu i ksiądz również musiał go wyłączyć?

Facebook Comments
Poprzedni artykułPańska skórka
Następny artykułWojna chińsko-jankeska pod flagą biało-czerwoną
Katarzyna Wilk-Wojtczak
Od czterech lat niezmiennie 30-latka. Absolwentka filologii polskiej; z mediami związana od 2012 r. Debiut dziennikarski w gazecie lokalnej „Nowy Tydzień” (woj. lubelskie), gdzie zajmowała się tzw. kryminałką. Okazało się to jednak za mało hardcorowe. Zaliczyła epizody w łódzkim radiu (Parada) i lokalnym dzienniku („Express Ilustrowany”), a od 2016 r. ostrzy pazury na księżach. Chowa je po przekroczeniu progu domu, gdzie zmienia się w troskliwą mamę bliźniaków. Miłośniczka zwierząt i sportu ekstremalnego – ciuchlandy, secondhandy i szmateksy. Lepiej odnajduje się w internecie niż w kuchni, co przyprawia jej męża o kolejne siwe włosy. (Jest prawdziwą Wilczycą, walczącą do końca o swoje, choć zdarza się, że nie ma racji – przyp. red).