Tajemnice księdza Grzegorza

Mieszkańcy Woli Zaradzyńskiej są podzieleni w ocenie oskarżonego o pedofilię księdza Grzegorza A. Wśród byłych parafian wciąż ma zagorzałych obrońców.
Proces księdza Grzegorza A., byłego proboszcza parafii Najświętszej Maryi Panny Nieustającej Pomocy w Woli Zaradzyńskiej pod Pabianicami (woj. łódzkie), prowadzi od 1 czerwca 2018 r. Sąd Rejonowy dla Łodzi-Śródmieścia.

– Sprawa prowadzona jest z wyłączeniem jawności, a zatem ewentualne informacje we wskazanym zakresie mogą być udzielone jedynie przez sąd – unika odpowiedzi na moje pytania Tomasz Szczepanek z Prokuratury Okręgowej w Łodzi.

(…) Według prokuratury, ofiarami księdza padło dwóch ministrantów, a do molestowania dochodziło w latach 2003–2009, kiedy był wikarym w parafii pw. Najświętszego Serca Jezusowego na łódzkim osiedlu Retkinia oraz w pierwszym roku probostwa w Woli Zaradzyńskiej, gdzie trafił w 2008 r. 27 czerwca 2008 r. abp Władysław Ziółek, metropolita łódzki, podpisał dekret erygujący nową parafię. Tego samego dnia ks. Grzegorz A. został jej proboszczem. Pierwsze msze ksiądz odprawiał w salce katechetycznej, potem w kaplicy. Później rozpoczął budowę kościoła. Mimo wielu obowiązków z tym związanych nie zapominał o ministrantach z Retkini. W parafialnych archiwach są zdjęcia chłopców, którzy do Woli przyjeżdżali na zaproszenie księdza.
Przez osiem lat posługi w Woli Zaradzyńskiej Grzegorz A. dał się poznać jako „ludzki ksiądz” i „dobry gospodarz”.
Nagle pod koniec lipca 2016 r. na wieczornej mszy wikary powiedział zebranym, że proboszcz właśnie złożył rezygnację ze stanowiska. Oprócz probostwa stracił też tytuł kanonika, dostał zakaz odprawiania mszy i udzielania sakramentów. Część parafian przyjęła to z oburzeniem. Niektórzy przeczuwali, że musiało stać się coś bardzo złego.
– Ludzie mówili, że chodziło o jakieś przekręty finansowe przy budowie kościoła. Inni, że o niespłacanie kredytów, a jeszcze inni, że trafił do Domu Księży Emerytów. Ale w tak młodym wieku nie trafia się tam za nic – wspomina jedna z mieszkanek wsi i prosi o anonimowość. – Wie pani, to wieś, po co się narażać. Jak to się mówi: o księdzu można tylko dobrze albo wcale – wyjaśnia.
Odejście księdza wzburzyło i podzieliło wieś…
Autor: Katarzyna Wilk-Wojtczak
Więcej: efaktyimity.eu

Artykuł pochodzi z numeru 0 tygodnika Fakty i Mity

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *