Kiedyś kojarzyły się z wyznawcami szatana i społecznym marginesem. Dziś tatuaże są modne i uznawane za rodzaj sztuki.

– Robią je wszyscy. Gwiazdy, sportowcy, politycy, lekarze, a nawet sędziowie. To coś, czego nie da się przypisać do wieku czy zawodu – mówi Anna Gulińska, tatuażystka z Łodzi.

Zawsze i wszędzie

Historia tatuaży jest tak długa, jak historia ludzkości. Sławny Ötzi, którego ciało przeleżało pięć tysięcy lat w alpejskim lodowcu, miał 50 tatuaży, które układały się w linie i krzyżyki. Prawdopodobnie miały leczyć reumatyzm, stwardnienie naczyń i osteoporozę. Tatuowano się we wszystkich zakątkach świata. Robili to Indianie z Ameryki Południowej i Północnej, plemiona Oceanii, Europy i Azji. Starożytni Egipcjanie okazywali w ten sposób szacunek bóstwom i zapewniali sobie ochronę. Niektóre sprzyjały płodności. Arabki, by zajść w ciążę, tatuowały sobie kropki pod pępkiem, na lędźwiach lub nad pośladkami. Te same znaki na dłoniach miały zapewnić wierność męża, a na czubku dziecięcego nosa – przedłużać życie.

Dalsza część artykułu dostępna dla posiadaczy prenumeraty cyfrowej. Wykup dostęp już za 4 zł!
Zaloguj się lub Wykup
Sprawdź Wykup
Anuluj
Pełny dostęp do treści na 7 dni za 4 zł.
Pełny dostęp do treści na 30 dni za 15 zł.
Pełny dostęp do treści na 90 dni za 40 zł.
Pełny dostęp do treści na 180 dni za 70 zł.
Odblokuj na 7 dni
Odblokuj na 30 dni
Sprawdź
Odblokuj na 90 dni
Odblokuj na 180 dni
Odblokuj
Anuluj

Facebook Comments
Poprzedni artykułPlebiscyt o Putinie
Następny artykułMaturalny JP2
Katarzyna Wilk-Wojtczak
Od czterech lat niezmiennie 30-latka. Absolwentka filologii polskiej; z mediami związana od 2012 r. Debiut dziennikarski w gazecie lokalnej „Nowy Tydzień” (woj. lubelskie), gdzie zajmowała się tzw. kryminałką. Okazało się to jednak za mało hardcorowe. Zaliczyła epizody w łódzkim radiu (Parada) i lokalnym dzienniku („Express Ilustrowany”), a od 2016 r. ostrzy pazury na księżach. Chowa je po przekroczeniu progu domu, gdzie zmienia się w troskliwą mamę bliźniaków. Miłośniczka zwierząt i sportu ekstremalnego – ciuchlandy, secondhandy i szmateksy. Lepiej odnajduje się w internecie niż w kuchni, co przyprawia jej męża o kolejne siwe włosy. (Jest prawdziwą Wilczycą, walczącą do końca o swoje, choć zdarza się, że nie ma racji – przyp. red).