Gwałtowna śmierć osoby publicznej uruchamia lawinę spekulacji. Interpretacyjna gorączka rozpala teraz Polaków po zamordowaniu prezydenta Gdańska.

Podobnie było przed laty w przypadku śmierci szefa NIK Waleriana Pańki, zabójstw szefa Policji Marka Papały i ministra Jacka Dębskiego czy samobójczych śmierci Ireneusza Sekuły i Andrzeja Leppera. Skąd ta skłonność do mnożenia różnych – prawdopodobnych lub nie – wersji scenariusza?

Tragedia w Gdańsku

13 stycznia po raz 27. grała Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy. Wieczorem, około godz. 20, w całej Polsce puszczano „światełko do nieba”. W Gdańsku na scenie WOŚP stał prezydent miasta Paweł Adamowicz. Dziękował gdańszczanom za szczodre datki.
– To jest cudowny czas dzielenia się dobrem. Jesteście kochani. Gdańsk jest najcudowniejszym miastem na świecie – powiedział.
Potem zaatakował go Stefan W. Napastnik spokojnie wszedł na scenę, wziął rozbieg i zaatakował prezydenta nożem. Zadał kilka ciosów, podszedł na przód sceny, uniósł ręce w geście triumfu, w prawej dłoni trzymając zakrwawiony nóż. Przez mikrofon ogłosił: „Halo! Halo! Nazywam się Stefan (pada nazwisko – red.), siedziałem niewinny w więzieniu! Platforma Obywatelska mnie torturowała, dlatego właśnie zginął Adamowicz” – krzyczał. Obezwładnił go pracownik obsługi technicznej. Od ataku na prezydenta Gdańska minęło 37 sekund. Stefan W. nie szarpał się, nie uciekał. Położył się posłusznie na scenie twarzą w dół, rozpostarł ręce. Napastnika przejęli ochroniarze.
Pawła Adamowicza reanimowano jeszcze na scenie. Bardzo szybko przyjechała karetka, która zabrała go do szpitala. Operacja trwała pięć godzin. Zmarł 14 stycznia przed południem.

„Polityczny akt zgonu”

Dlaczego zaatakowano Pawła Adamowicza? Na pierwszy plan wysuwa się kontekst polityczny. Wskazał na to sam zabójca, krzycząc ze sceny, że skrzywdziła go PO.
Paweł Adamowicz był prezydentem Gdańska od 1998 r. Wcześniej, przez cztery lata, był przewodniczącym Rady Miasta. Podczas działalności publicznej i politycznej był związany z Kongresem Liberalno-Demokratycznym, Partią Konserwatywną, Stronnictwem Konserwatywno-Ludowym, Akcją Wyborczą Solidarność, Unią Wolności, Platformą Obywatelską, a ostatnio z własnym ugrupowaniem Wszystko dla Gdańska.
W czerwcu 2017 r. Młodzież Wszechpolska (MW) opublikowała w mediach społecznościowych „polityczne akty zgonu” prezydentów 11 polskich miast, którzy podpisali deklarację w sprawie uchodźców. Samorządowców nazwano „parszywą jedenastką”. Jako „przyczynę zgonu” MW wymieniła: „liberalizm, multikulturalizm i głupotę”. „Wyrok” opatrzono podpisem „naród polski”. Prezydenci zgłosili sprawę na policję. 31 grudnia 2018 r. Prokuratura Okręgowa w Gdańsku stwierdziła, że opublikowane przez MW grafiki… „nie zawierały gróźb” i „nawoływania do nienawiści” i umorzyła postępowanie.

Nagonka „Wiadomości”

Od lutego 2018 r., gdy Adamowicz ogłosił, że po raz kolejny będzie się ubiegał o fotel prezydenta Gdańska, TVP rozpoczęła kampanię przeciwko niemu. Pojawiła się seria nieprzychylnych materiałów w serwisach informacyjnych, przede wszystkim w „Wiadomościach”. Zarzucano mu powiązania z aferą Amber Gold i korupcję. Na przykład 22 maja w głównym wydaniu „Wiadomości” pojawił się materiał, który na stronie internetowej programu zapowiedziano tak:
„Tegoroczna kampania samorządowa zapowiada się niezwykle ciekawie. W Gdańsku po aferze majątkowej Pawła Adamowicza, po aferze ściekowej, na jaw wychodzi kolejna afera. Tym razem z podpalanymi zabytkami, które przejmują deweloperzy. A na pomoc opozycji w walce z partią rządzącą ruszył KOD, który próbuje zakłócić spotkania polityków PiS z wyborcami”.
Fala nienawiści uderzyła w Adamowicza w sierpniu 2018 r., gdy przygotowywano obchody rocznicy wybuchu II wojny światowej na Westerplatte. Prezydent Gdańska nie chciał dopuścić, by apel poległych czytali żołnierze zamiast harcerzy, bo dzięki temu nie przeczytano by – jak chciało MON – apelu smoleńskiego. 14 stycznia 2019 r. „Wiadomości” pokazały kilka materiałów o śmierci Pawła Adamowicza. Stawiano w nich tezę, że zabójstwo nie miało politycznego kontekstu.

Niepoczytalny morderca?

Trwa śledztwo ws. morderstwa Pawła Adamowicza. Stefan W. nie chce odpowiadać na pytania, skąd miał nóż ani jak znalazł się na scenie podczas finału WOŚP. Stefan W. ma kryminalną przeszłość. Napadł na trzy placówki SKOK w maju 2013 r. i zrabował w sumie 13 tys. zł. Skazano go za to na pięć lat i sześć miesięcy pozbawienia wolności. W 2018 r. jego matka zgłosiła się na policję i powiedziała, że boi się, że syn może zrobić coś złego. Służba więzienna twierdzi, że wdrożono odpowiednie procedury, by sprawdzić, czy tak jest w rzeczywistości, ale jej obawy nie znalazły potwierdzenia.
Mężczyzna został skazany jako osoba zdrowa psychicznie, ale prokuratura sprawdza, w jakim stanie opuścił zakład karny. Nieoficjalnie mówi się, że cierpi na schizofrenię paranoidalną i że po wyjściu z więzienia odstawił leki. Prokuratura Krajowa wydała komunikat, z którego wynika, że: „zgromadzony w sprawie materiał dowodowy wskazuje, że zachodzą wątpliwości co do poczytalności Stefana W.”. Czyli o losie zabójcy Pawła Adamowicza może zdecydować nie sąd, a opinia biegłych psychiatrów.
W piątek 18 stycznia pojawiła się, podana przez PAP, kolejna informacja, która – jeśli okaże się prawdziwa – może świadczyć o tym, że Stefan W. to, mówiąc kolokwialnie, szaleniec i jego zbrodnia nie miała korzeni politycznych, nie wiązała się z prawicowym podżeganiem do nienawiści. Otóż Stefan W. zeznał, że dzień po zwolnieniu z więzienia próbował wedrzeć się nocą do Pałacu Prezydenckiego w Warszawie, bo „chciał zrobić coś dużego, o czym wszyscy będą mówić”. PAP dowiedziała się nieoficjalnie ze źródeł w Kancelarii Prezydenta, że Służba Ochrony Państwa odnotowała w grudniu trzy próby wtargnięcia na teren Pałacu Prezydenckiego. Żadna z nich nie pokrywa się z terminem, o którym mowa w zeznaniach Stefana W.

Chory psychicznie, czyli niewinny?

Jeżeli powołani przez sąd biegli orzekają, że w chwili popełnienia czynu sprawca był niepoczytalny, śledztwo jest umarzane. Przestępca trafia do szpitala psychiatrycznego, a nie do więzienia. W Polsce chorzy psychicznie zabójcy spędzają w zakładzie średnio od pięciu do ośmiu lat, a potem wychodzą na wolność. Jeśli po latach okaże się, że osoba uznana za chorą, np. na schizofrenię, jest zdrowa, to nie można ponownie postawić jej przed sądem.

Szczegółowy plan

16 stycznia podano wstępne wyniki sekcji zwłok P. Adamowicza. „Wstrząs krwotoczny był bezpośrednią przyczyną śmierci prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza” – poinformowała Prokuratura Okręgowa w Gdańsku. Napastnik zadał politykowi trzy ciosy nożem – jeden w klatkę piersiową i dwa w obrębie brzucha. Wszystkie obrażenia zostały zadane z dużą siłą. Paweł Adamowicz miał też poranione dłonie, którymi zasłaniał się przed atakiem.
Stefan W. zadawał ciosy nożem z długim ostrzem. W wywiadach, które ukazały się po śmierci prezydenta Gdańska, Piotr Niemczyk, specjalista ds. bezpieczeństwa, były wysoki funkcjonariusz Urzędy Ochrony Państwa i ekspert sejmowej Komisji ds. Służb Specjalnych, twierdził, że ten atak ma wszelkie znamiona aktu terrorystycznego. „To taki sam akt terroru jak zabójstwo Marka Rosiaka z 2010 r. W obu przypadkach mamy do czynienia z zabójcami motywowanymi politycznie” – mówił. Dla przypomnienia, 19 października 2010 r. Ryszard Cyba wtargnął do biura poselskiego PiS w Łodzi i zastrzelił asystenta europosła Janusza Wojciechowskiego.
Zdaniem Niemczyka, czyn, którego dopuścił się Stefan W. to „starannie przemyślany i zaplanowany atak”. „Narzędzie zbrodni to nie był zwykły nóż, ale niemal wojskowy bagnet o długości 15 cm. Sprawca zadbał o sfałszowaną (prawdopodobnie) plakietkę z napisem media. Do tego wybrał taki moment, aby zostać zauważonym przez jak największą liczbę ludzi. To wszystko łączy go z zamachowcami z Paryża, Nicei i wielu innych miejsc” – powiedział Niemczyk „Newsweekowi”.
W mediach społecznościowych ruszyła natychmiast lawina spekulacji. Ludzie analizują zachowanie zabójcy, rodzaj ciosów, które zadał. Dopatrują się śladów, które wskazują, że morderstwo zostało zlecone przez różne organizacje – polskie i zagraniczne.

Teorie spiskowe

Każda katastrofa, zamach natychmiast generują serię teorii spiskowych. Doświadczamy tego na swojej skórze od lat, vide np. katastrofa smoleńska. Dla ludzi jest to sposób na „oswojenie”, próba zrozumienia skomplikowanego świata polityki. Bywa, że plotki i teorie spiskowe są wypuszczane w świat przez polityków.
Termin „teoria spiskowa” pojawiał się sporadycznie już przed II wojną światową, na popularności zyskał jednak w 1963 r., gdy 22 listopada został zamordowany prezydent USA John F. Kennedy. Amerykański filozof Brian L. Keeley napisał w 1999 r., że „główną pokusą teorii spiskowych jest fakt, iż całkowicie i jednoznacznie wyjaśniają dane wydarzenie. To decyduje o ich sile”.

Andrzej Lepper – samobójstwo czy morderstwo?

W 2011 r. samobójstwo popełnił Andrzej Lepper, były szef Samoobrony, poseł i wicepremier. Po śmierci Pawła Adamowicza natychmiast przypomniano słowa, które Lepper miał kiedyś wypowiedzieć: „Wlewają w nas ten jad nienawiści i ci z lewa, i ci z prawa, tylko po to, abyśmy się żarli nawzajem, wyzywali się i bili się między sobą. A oni? A oni zawsze się dogadają, będą kraść, bogacić się i będą robili z nami, co tylko będą chcieli i powiedzą, że to wszystko w imię demokracji”.
Śmierć Leppera jest dla wielu zagadką do tej pory. W 2017 r. były poseł Samoobrony Zbigniew Witaszek mówił „Rzeczpospolitej”: „Lepper nie miał powodu popełniać samobójstwa i śledztwo w tej sprawie powinno zostać wznowione”.
Zdaniem prokuratury, przyczynami, dla których szef Samoobrony targnął się na życie, były: depresja wywołana postępowaniami karnymi, polityczne niepowodzenia, duże zadłużenie, bankructwo finansowe partii, choroba syna. Jego koledzy twierdzili z kolei, że Lepper był pełen energii i miał duże plany na przyszłość. Wieloletni współpracownik przewodniczącego Samoobrony Sławomir Izdebski uważa, że „śmierć Leppera była w rzeczywistości zabójstwem na zlecenie”. Zdaniem Izdebskiego Lepper miał „wiele informacji, które wstrząsnęłyby wymiarem sprawiedliwości”, dotyczących Donalda Tuska i Waldemara Pawlaka, które chciał ujawnić Jarosławowi Kaczyńskiemu. W 2017 r. sprawie śmierci Leppera przyjrzał się dziennikarz Tomasz Sekielski. Według autora serialu dokumentalnego „Teoria spisku”, są trzy prawdopodobne hipotezy dotyczące śmierci Leppera: samobójstwo, morderstwo lub zmuszenie do samobójstwa. W lutym ubiegłego roku prokuratura wróciła do śledztwa w sprawie śmierci Leppera, które zostało umorzone w 2011 r. Po przesłuchaniu świadków uznano jednak, że nie ma podstaw, by je kontynuować.

Tajemnice I. Sekuły i gen. S. Petelickiego

Pozostańmy przy samobójstwach. Chodzi o Ireneusza Sekułę i Sławomira Petelickiego. Są osoby, które uważają, że musieli odejść, bo wiedzieli za dużo.
Ireneusz Sekuła był prezesem ZUS, wicepremierem rządów PRL, prezesem Głównego Urzędu Ceł. 23 marca 2000 r. żona i córka Sekuły znalazły go w jego biurze z trzema poważnymi ranami postrzałowymi. 57-latek zmarł 29 kwietnia 2000 r., po miesiącu walki o życie. Utrzymywał, że postrzelił się sam, bo chciał odebrać sobie życie. Badano powiązania biznesowe Sekuły. Świadkowie koronni związani z mafią pruszkowską twierdzili np., że był winien im kolosalne pieniądze. Ostatecznie prokuratura orzekła, że I. Sekuła zabił się sam, bo był chory i miał depresję związaną z zarzutami w sprawie nieprawidłowości przy zakupie budynku Głównego Urzędu Ceł.
Generał Sławomir Petelicki zakładał GROM, najlepszą w Polsce jednostkę specjalną i był jej pierwszym szefem. Po przejściu na wojskową emeryturę zajmował się biznesem. Miał opinię doskonałego fachowca, człowieka twardego, bezkompromisowego i kontrowersyjnego. Generał strzelił sobie w głowę 16 czerwca 2012 r. Zrobił to na parkingu podziemnym warszawskiego apartamentowca, w którym mieszkał. Prokuratura w 2013 r. umorzyła śledztwo, twierdząc, że nie ma dowodów na udział osób trzecich w śmierci Petelickiego. Podano, że przechodził kryzys i miał liczne kłopoty. I w tej sprawie pojawił się wątek spiskowy. „Powszechnie znana osoba powiedziała mi, że gen. Petelicki jest na liście osób zagrożonych, ponieważ za dużo wiedział i dzielił się swoją wiedzą” – komentował parę dni po śmierci generała szef PiS Jarosław Kaczyński. Generał angażował się w sprawę wyjaśnienia katastrofy smoleńskiej. Rozpowszechnił m.in. w mediach SMS, który przekazał mu znajomy z PO: „Katastrofę spowodowali piloci, którzy zeszli we mgle poniżej 100 metrów. Do ustalenia pozostaje, kto ich do tego skłonił”. Opatrzył ją komentarzem, że była to instrukcja „wodzów dla polityków PO”.

Kto zabił Marka Papałę?

25 czerwca 1998 r. nieznani do tej pory sprawcy zastrzelili Marka Papałę, byłego komendanta głównego Policji. Sprawa była bardzo głośna. Badano wątki związane z mafią, długami, zemstą podwładnego; mówiono, że zginął, bo za dużo wiedział np. o biznesie, rządzie itp. I nic konstruktywnego z tego nie wynikło.
Sprawdzano m.in. energicznie związki z tą sprawą i ewentualne zlecenie zabójstwa przez polonijnego biznesmena Edwarda M. z Chicago. Pojawił się też w śledztwie wątek Jeremiasza Barańskiego, ksywa Baranina, gangstera z mafii pruszkowskiej.
„Baranina” popełnił samobójstwo w więzieniu w Wiedniu w 2003 r. Od 2015 r. w Warszawie toczy się proces złodziei samochodowych oskarżonych o zabójstwo gen. Papały – niejakiego „Patyka” i jego kolegów.

Zlecenie na Jacka Dębskiego

Skoro mowa o „Baraninie”, to nasuwa się sprawa morderstwa Jacka Dębskiego, byłego ministra sportu w rządzie AWS. Dębski prowadził interesy z mafią, był winny „ludziom z miasta” duże pieniądze.
Zginął w Warszawie w pobliżu restauracji, z której wyszedł nocą z 11 na 12 kwietnia z „Inką”, kochanką „Baraniny”. Kobieta wystawiła go mordercy, płatnemu zabójcy Tadeuszowi Maziukowi – „Saszy”. Dwa dni później „Inka” zgłosiła się na policję i opowiedziała o morderstwie. Za pomoc w zabójstwie skazano ją na osiem lat. „Baranina” zabił się w więzieniu w Wiedniu, także „Sasza” popełnił samobójstwo w areszcie w Polsce. Mówi się, że „Inka” wiedziała mnóstwo o powiązaniach polskiego świata przestępczego i polityki; tak dużo, że gdyby zaczęła sypać, niejedna kariera ległaby w gruzach.
Dębski pojawił się w polityce po 1989 r. Był związany m.in. z Januszem Korwin-Mikkem, KLD i AWS. W grudniu 1997 r. premier Jerzy Buzek powołał go na szefa Urzędu Kultury Fizycznej i Turystyki. Dębski wydał m.in. wojnę ówczesnym władzom PZPN. W lutym 2000 r. Buzek odwołał go ze stanowiska. Dymisję poprzedził wywiad dla „Gazety Wyborczej”, w którym Dębski powiedział, że wysoki funkcjonariusz AWS kazał mu szukać kwitów na Aleksandra Kwaśniewskiego.

Wypadek z aferą FOZZ w tle

7 października 1991 r. w wypadku samochodowym pod Piotrkowem Trybunalskim zginął Walerian Pańko, prezes Najwyższej Izby Kontroli. Za dwa dni miał w Sejmie wygłosić wystąpienie na temat afery FOZZ, czyli Funduszu Obsługi Zadłużenia Zagranicznego. To był największy przekręt finansowy przełomu PRL i III RP. Fundusz zbierał pieniądze na wykup polskich długów w zachodnich bankach na rynku wtórnym. Afera wybuchła, gdy wyszło na jaw, że dyrekcja FOZZ na ogromną skalę defrauduje te pieniądze. Wydawało się więc, że chętnych, by Pańkę pozbawić życia mogło być wielu.
Rządowa lancia rozpadła się na pół. Kierowca i siedząca na przednim siedzeniu żona prof. Pańki – Urszula – wyszli cało. Podróżujący z tyłu Pańko i dyrektor Biura Informacyjnego Kancelarii Sejmu Janusz Zaporowski zginęli. Zginął także pasażer bmw, które uderzyło w bok lancii.
„Sprawa była jasna. To był wypadek. Gdyby z przeciwka nie nadjeżdżał samochód, nic by się nie stało. Kierowca BOR stracił na skutek dekoncentracji panowanie nad kierownicą” – mówiła kilka lat temu w wywiadzie Małgorzata Ronc, prokurator z Piotrkowa Trybunalskiego, która prowadziła sprawę. „Tam nie ma żadnego punktu zaczepienia dla teorii spiskowych. Były w tej sprawie wielkie oczekiwania, wietrzono zamach, pojawiały się i pojawiają bardzo wydumane wersje wydarzeń – armatki powietrzne, gazy itp. A to był po prostu nieszczęśliwy zbieg okoliczności, dekoncentracja kierowcy” – tłumaczyła Ronc.

***

Rozpalających opinię publiczną zgonów i morderstw jest więcej. Spekulacjom nie ma końca także wokół śmierci np. Marka Karpa, twórcy i wieloletniego dyrektor Ośrodka Studiów Wschodnich, czy szyfranta wywiadu wojskowego Stefana Zielonki. Co jakiś czas „odkopywana” jest sprawa zabójstwa PRL-owskiego premiera Piotra Jaroszewicza i jego żony Alicji Solskiej. Podobno przetrzymywał w domu „tajne archiwum”…
Jak potoczy się sprawa mordercy prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza, zobaczymy.

Facebook Comments