„W tym roku już nie żądamy, nie czekamy, nie prosimy – jesteśmy wkurwione, ale zdecydowane, w jakim kraju chcemy żyć” – tak zaczęła się jedna z manifestacji kobiet, które wyszły na ulice w całym kraju, by sprzeciwiać się nierównościom i podziałom społecznym.

Dzień Kobiet w Polsce to już nie rajstopy i goździk. Polki nauczyły się, że muszą walczyć o swoje prawa, nie zapominając przy tym o prawach wszelkich mniejszości. I tak w całym kraju kobiety coraz śmielej domagają się m.in.: darmowej antykoncepcji, edukacji seksualnej w świeckich szkołach, miejsc w żłobkach i przedszkolach dla swoich dzieci, lepszej ochrony prawnej, w tym właściwej opieki alimentacyjnej, szacunku do przyrody, uchodźców, mniejszości LGBT+, prawa do aborcji i Kościoła bez polityki.

„Dość litości dla przemocowych gości”

Jak co roku z okazji Międzynarodowego Dnia Kobiet ulicami Warszawy przeszły tłumy kobiet. Manifa w stolicy odbyła się już po raz 20. W tym roku hasłem przewodnim było: „To My Jesteśmy Rewolucją. Dość litości dla przemocowych gości!”. Organizatorkami marszu, który wyruszył (3 marca) z placu Defilad, były kobiety z Porozumienia Kobiet 8 Marca. Skupiły się na problemie przemocy – nie tylko fizycznej, ale też psychicznej i ekonomicznej. W sposób naturalny dostało się więc klerowi. Na transparentach pojawiły się takie hasła, jak : „Brak legalnej aborcji zabija”, „Czerwona kartka za seksizm”, „Księżniczki zamiast księży” czy „Lekarzy, nie misjonarzy”.
Tematy, które zdominowały warszawską Manifę, to wspieranie kobiet w dostępie do aborcji, antykoncepcji awaryjnej, a także pomoc ofiarom przemocy.
– 90 proc. ofiar przemocy domowej wśród dorosłych to kobiety. Fakt, że kobieta nie jest bezpieczna we własnym domu, jest jedną z największych patologii XXI w. – mówiła dr Sylwia Spurek, zastępczyni rzecznika praw obywatelskich.
Manifa upomina się także o prawa pracownicze kobiet, prawa lokatorów, LGBT+ i osób z niepełnosprawnościami. „Wolność, równość, dach nad głową” oraz „Najpierw
ludzie, potem zyski” – skandował tłum maszerujący ulicami Warszawy.

„Oskarżamy Kościół katolicki…”

Na krakowskim Rynku (3 marca) organizacja „Dość Milczenia” po raz kolejny sprzeciwiała się klerykalizacji naszego kraju i bierności wobec pedofilii w Kościele.
– Oskarżamy Kościół katolicki o to, że działając w sposób świadomy, przemyślany i zorganizowany przyczynił się i przyczynia nadal do krzywdzenia dzieci. Oskarżamy Kościół katolicki o to, że dba o dobro zboczeńców, zasilających jego szeregi. Oskarżamy biskupów Kościoła katolickiego o to, że z premedytacją ukrywali, utrudniali lub uniemożliwiali wyciągnięcie prawnych konsekwencji wobec pedofilów. Oskarżamy Kościół katolicki o hipokryzję, przemoc, kłamstwa, okrucieństwo i manipulację. Wszyscy, którzy skrzywdzili dzieci, oraz ci, którzy ich ukrywali, poniosą zasłużoną karę! – mówiła Katarzyna Wójtowicz, liderka organizacji.

„Ani pana, ani plebana”
Podczas XIV poznańskiej Manify (2 marca) wybrzmiało wiele ważnych słów solidarności z kobietami, które walczą o swoje prawa pracownicze, zmagają się z drapieżną reprywatyzacją czy opiekują się osobami z niepełnosprawnością. Jednym z najbardziej przejmujących wystąpień były słowa przedstawicielki protestu nauczycieli, która opowiadała
o trudnych finansowo realiach pracy w szkole i niebezpieczeństwie, jakie grozi nam w związku z niechęcią młodych chemików czy fizyków do pracy w edukacji.
„Pieniądze na szkoły, nie na kościoły” – odpowiedziały jej dziesiątki zebranych pod katedrą kobiet i ich sojuszników.
Nad tłumem powiewały czarne i tęczowe flagi, a podczas wydarzenia można było dowiedzieć więcej o akcie apostazji, bo to właśnie Kościół, obok państwa, jest jednym z dwóch wrogów praw kobiet, wymienionych w tegorocznym haśle Manify: „Ani pana, ani plebana”.
Specjalne przemówienie poświęcone było ofiarom księży pedofiliów. Występowano także przeciw gospodarczym przywilejom Kościoła, których likwidacja mogłaby pomóc w realizacji kompleksowej polityki społecznej.

„Stop pedofilii w Kościele”

Siłę kobiet pokazały feministki, „Dziewuchy” z niepełna 12-tysięcznego Węgorzewa (woj. warmińsko-mazurskie). W centrum miasta ustawiły tabliczki i rozwiesiły plakaty na temat procederu pedofilii w Kościele katolickim.
– Obnażanie, piętnowanie koszmarnego procederu, jakim jest pedofilia w Kościele i jej ukrywanie, oraz domaganie się sprawiedliwości w imieniu ofiar uważamy za nasz obywatelski obowiązek. Każda forma protestu w tej ważnej sprawie ma cel i sens. Tym razem za pomocą tabliczek i plakatów edukujemy i przypominamy – cierpliwie i uporczywie – mówiła Anna Styrańczak.
Wcześniej, 23 grudnia ubiegłego roku, uznała, że zawieszanie dziecięcych bucików na bramach kościołów nie wystarczy, bo jest to nieadekwatnie do skali problemu – zbyt symboliczne, zbyt subtelne. Położyła się więc na schodach jednego z węgorzewskich kościołów. Wchodzący do świątyni parafianie czytali tabliczkę na jej piersiach: „STOP
pedofilii w Kościele”.
– Kościół jest i będzie celem naszych ataków dopóty, dopóki zajmuje w Polsce pozycję nietykalnej świętej krowy i sprawuje cichy dyktat – przekonuje działaczka.

„Zajmijcie się ciałem Chrystusa”

Kościół ma poważny problem z kobietami. Nie tylko z tymi, którym nie po drodze na msze. Wynik sondażu IPSOS, przeprowadzonego dla serwisu OKO.press, „Czy kobieta ma prawo do aborcji do 12. tygodnia ciąży?” jest jednoznaczny: 53 proc. (w tym 57 proc. kobiet) uznało, że TAK, tylko 35 proc., że NIE. Za jest aż 80 proc. wyborców PO i 78 proc. Koalicji Europejskiej. Polskie postawy zbliżają się do unijnej normy. Wracamy do akceptacji prawa do aborcji na poziomie prawa z 1992 r. PiS ucieka od tematu aborcji, chcąc przeczekać wybory. Tymczasem Kaja Godek i Kościół naciskają na Trybunał Konstytucyjny, by ustawę zaostrzyć. Grunt pali się pod nogami Kościoła także w kwestii katechezy. 52 proc. Polek i Polaków uważa, że lekcje religii powinny odbywać się w pomieszczeniach parafii, a nie w szkołach.
Upust niezadowoleniu z sojuszu tronu i ołtarza będzie można dać podczas kolejnych manifestacji: 9 marca – w Katowicach, Gdyni, Kielcach, Lublinie, Łodzi, Toruniu i Wrocławiu, 10 marca w Bydgoszczy i Krakowie oraz 16 marca w Rzeszowie.

Facebook Comments
Poprzedni artykułTrzy cnoty Prezesa
Następny artykułPiąta kolumna 10/2019
Od czterech lat niezmiennie 30-latka. Absolwentka filologii polskiej; z mediami związana od 2012 r. Debiut dziennikarski w gazecie lokalnej „Nowy Tydzień” (woj. lubelskie), gdzie zajmowała się tzw. kryminałką. Okazało się to jednak za mało hardcorowe. Zaliczyła epizody w łódzkim radiu (Parada) i lokalnym dzienniku („Express Ilustrowany”), a od 2016 r. ostrzy pazury na księżach. Chowa je po przekroczeniu progu domu, gdzie zmienia się w troskliwą mamę bliźniaków. Miłośniczka zwierząt i sportu ekstremalnego – ciuchlandy, secondhandy i szmateksy. Lepiej odnajduje się w internecie niż w kuchni, co przyprawia jej męża o kolejne siwe włosy. (Jest prawdziwą Wilczycą, walczącą do końca o swoje, choć zdarza się, że nie ma racji – przyp. red).