Studenckie balangi, tłumy fanatyków w kościołach, brak testów dla zwykłych ludzi. To się musi źle skończyć.

Rzeczywistość postrzegana przez ludzi, relacjonowana przez media, w ciągu trzech tygodni skurczyła się – nie tylko w USA – do jednego tematu. Jednocześnie ani odrobinę nie osłabła polaryzacja, antagonizacja Amerykanów na tle politycznym; to owocuje wzrostem napięcia, już wcześniej bardzo wysokiego.

Atmosfera jest wyjątkowo naelektryzowana. Ludzie się boją, nie wiedzą, co się czai w bliskiej przyszłości. Możliwe, że choroba (bez możliwości skutecznej opieki medycznej) lub śmierć. Lęk podsyca niepewność. Materialne podstawy bytu w ciągu kilkunastu dni fiknęły koziołka: sklepy szybko pustoszeją, mimo że handlowcy usiłują uzupełniać braki. Niektóre towary, np. papier toaletowy, środki dezynfekujące, zniknęły definitywnie. W co piątym amerykańskim domu ktoś już stracił pracę, inni mają świadomość, że ich to niebawem czeka.

Dalsza część artykułu dostępna dla posiadaczy prenumeraty cyfrowej. Wykup dostęp już za 4 zł!
Zaloguj się lub Wykup
Sprawdź Wykup
Anuluj
Pełny dostęp do treści na 7 dni za 4 zł.
Pełny dostęp do treści na 30 dni za 15 zł.
Pełny dostęp do treści na 90 dni za 40 zł.
Pełny dostęp do treści na 180 dni za 70 zł.
Odblokuj na 7 dni
Odblokuj na 30 dni
Sprawdź
Odblokuj na 90 dni
Odblokuj na 180 dni
Odblokuj
Anuluj

Facebook Comments